W piątek 23 czerwca zakończyła się wyrokiem sprawa z oskarżenia prywatnego prowadzona wobec pięciu członków Aktywnego Bolesławca. Oskarżycielem prywatnym był Zbigniew, były członek grupy. Zdaniem sądu kobiety, oskarżone o znieważenie, były niewinne i mają otrzymać po 1176 zł od oskarżyciela. Z kolei wobec oskarżonego o zniesławienie mężczyzny sąd umorzył sprawę, bo uznał niewielką szkodliwość czynu, ale przyznał oskarżycielowi 2460 zł od oskarżonego. Zdaniem sądu słowa oskarżonego mogły poniżyć Zbigniewa w opinii publicznej, ale na plus przemówiły fakty, że mężczyzna sam usunął treść zniesławiającego wpisu, wpis ten był widoczny na facebooku około godziny oraz wynikał z kontekstu, czyli polemiki oskarżonego z oskarżycielem prywatnym. Wyrok nie jest prawomocny.
Zaangażowany turysta
Zbigniew to zawołany turysta. Jego żywiołem są rajdy i wycieczki. Członkostwo w grupie na facebooku Aktywny Bolesławiec (AB) uważał za duży zaszczyt. A nawet był to dla niego drugi dom, bo wiele lat spędził na emigracji. Kiedy w 2012 roku z niej wrócił, na nowo musiał odbudować relacje i kontakty. Dlatego kiedy trafił na pasjonatów turystyki w AB, odżył i szybko zaprzyjaźnił się z osobami należącymi do grupy. Zdobył nawet pieszczotliwe przezwisko „Kotek”.
– Na samym początku działalności w AB byłem nawet administratorem grupy – opowiada o sprawie Zbigniew (grupa tego nie potwierdza – przyp. red.). – Jednak z czasem pozbawiono mnie tej funkcji, a potem zbanowano na grupie AB i wyrzucono z grup rajdowej i rowerowej – dodaje.
Wkrótce po tym na grupie AB jeden z moderatorów (oskarżony mężczyzna, o którym mowa wyżej – przyp. red.) zamieścił post pomawiając Zbigniewa o dwa czyny: „(…) przebijanie opon np. Katarzynie, (…) zamknięcie grupy 20 osób na łańcuch i kłódkę w stanicy myśliwskiej”. Zbigniew postanowił oskarżyć moderatora i wspierające go kobiety o pomówienie i zniesławienie.
Co to takiego Aktywny Bolesławiec?
Najprościej rzecz ujmując: to stworzona na facebooku w 2016 roku grupa pasjonatów ekonomicznego podróżowania. Najczęściej po Polsce, ale zdarzały się też wycieczki poza granice kraju, najczęściej do Czech czy Niemiec. Patent na wyjazdy był świetny. Ktoś wymyślał cel wyjazdu, a ludzie mający chęć i czas zapisywali się na zasadzie: kto pierwszy ten lepszy. Zapełniano busa lub autobus, czasami jechano prywatnymi samochodami. Ceną był jedynie koszt paliwa czy wynajem busa podzielony na ilość jadących osób. Grupa AB na Facebooku to aktualnie ponad 900 członków i członkiń.
– To miejsce, w którym osoby samotne mogą spędzić razem czas na wspólnym wypadzie w najbliższą okolicę lub dalej – wyjaśnia zasady działania grupy kobieta, jedna z oskarżonych przez Zbigniewa. – Jestem osobą samotną i dla mnie to wspaniałe miejsce na wspólne spędzanie czasu, tak jak chcę. Piszę na grupie, że chcę wyjść do kina, pojechać do teatru, czy wyjść do kawiarni i od razu znajdują się chętni – dodaje.
Niechciany „Kotek”
Cała historia dla Zbyszka zaczęła się tuż przed nowym rokiem 2022. Na grupie AB pojawiła się oferta spędzenia wspólnie sylwestra w Otoku w stanicy myśliwskiej. Zbigniew zapisał się na to wydarzenie jako pierwszy. Jednak po jakimś czasie dowiedział się od administratorki, że sylwester grupy AB się nie odbędzie. Zbyszek tknięty przeczuciem postanowił sprawdzić tę informację. Jego rozgoryczenie było ogromne, kiedy okazało się, że sylwester się odbędzie, grupa się zebrała, a stanica jest już opłacona.
– Krótko mówiąc wykopali mnie z tego Sylwestra – opowiada Zbigniew. – Najpierw grzecznie pytałem, dlaczego mi to zrobiono? Chciałem wyjaśnić to z administratorką, która zamieściła ofertę tego sylwestra. Tygodniami prosiłem o szansę obrony i wyjaśnienia. W końcu mnie zbanowała, bez żadnej przyczyny. Wtedy napisałem do niej w prywatnej wiadomości „Ale z ciebie menda”. Ona uznała, że ją obrażam i wyrzuciła mnie z innych grup. Chciałem się wytłumaczyć, naprawić sprawę. Nie dostałem szansy. Aż w końcu ukazał się na grupie ten pomawiający post – przyznaje Zbyszek.
Mężczyzna skarżył się przede wszystkim na hejt i ostracyzm, jakie zaczęły go spotykać. Wciąż utrzymujący z nim kontakt członkowie grupy AB informowali Zbyszka po zbanowaniu, w jaki sposób ludzie, a przede wszystkim kilkoro oskarżonych, zniesławiają go na grupie, przypisując mu haniebne zachowania i czyny. Jak twierdzi Zbigniew i potwierdzają to jego znajomi, na skutek działań oskarżonych, niektórzy członkowie AB byli bardzo negatywnie do niego nastawieni, eliminowali go z grona znajomych, nie chcieli utrzymywać z nim kontaktów. Podobno każdy, kto stawał w jego obronie, też był wyrzucany z grupy.
Prywatna impreza sylwestrowa
Oskarżone przez Zbyszka osoby, które administrują i moderują grupę AB na facebooku, opowiadają tę historię inaczej. Chętnych na sylwestra było wiele, zbyt dużo, jak na czas pandemii. Osoby oskarżone przez Zbyszka twierdziły, że wysłały do niego informację, że odwołały zabawę dla grupy, a organizują zabawę prywatną. Mówili, że informację o odwołaniu Sylwestra dla grupy zamieszczono na facebooku.
– Mamy potwierdzenie, że informację tę czytał pan Zbigniew – mówi jedna z oskarżonych osób. – Bawiliśmy się w swoim gronie i nie zamierzałam się nikomu z tego tłumaczyć, ani wysyłać listy zaproszonych gości z prywatnej zabawy. Pan Zbigniew wysyłał mi obraźliwe SMS-y, że napluje mi w twarz, że nie jestem człowiekiem. Nie zamierzałam osobiście mieć z nim nic wspólnego. Dodatkowo na forum grupy pan Zbigniew zachowywał się niekulturalnie, przeklinał, wyzywał ludzi. To był powód usunięcia go z grupy AB – kobieta na dowód pokazuje SMS-y i wpisy Zbyszka, które potwierdzają jej słowa. We wpisach Zbyszka, jakie pokazuje, jest kilka razy powtórzone słowo k***a.
Z informacji, jakie udzielili oskarżeni, oraz ze zrzutów ekranu wpisów na facebooku wynikało, że Zbigniew wielokrotnie dodawał niekulturalne wpisy.
– Wiele osób, w tym znajome pana Zbigniewa, które dzisiaj stoją po jego stronie, mówiły, że podzielają naszą decyzję usunięcia pana Zbigniewa z grupy AB, właśnie za jego zachowanie – mówi administratorka grupy.
Zakaz „lajkowania”: hejt, czy sprawdzanie lojalności?
Co takiego się wydarzyło, że te same osoby, które zgadzały się z decyzją usunięcia Zbyszka z grupy, później zaczęły go wspierać i wskazywały na hejt jaki go spotykał?
Historię Zbyszka potwierdziły dwie osoby należące do AB. Opowiedziały też o mechanizmie wykluczania Zbyszka, jaki ich zdaniem stosowała administratorka i moderatorzy grupy (oskarżeni przez Zbyszka – przyp. red.)
– Kiedy stanęłam po stronie Zbyszka, zabrano mi prawa administratora – opowiada była członkini AB. – Grupę na Messengerze, na której jeszcze mogłam działać i działałam, administratorka zlikwidowała i wszyscy, którzy na niej byli, przenieśli się na inną grupę. Odcięto mnie od moich znajomych, od całej grupy, którą tworzyłam. Tylko za to, że stanęłam po stronie Zbyszka, uważając, że nie można nikogo tak hejtować – dodaje kobieta.
Druga kobieta, która też wspierała Zbigniewa, twierdziła, że jedna z oskarżonych kobiet miała instruować członków: kogo można wyróżnić „lajkiem”, a kogo nie. Lajki mieli dostawać tylko ci, którzy Zbigniewa nie wspierali.
– Wydaje się to śmieszne, ale te „lajki” odgrywają ważną rolę – wyjaśnia kobieta. – To jest narzędzie do hejtowania i wyróżniania. Za pomocą lajków pokazywane jest, kto jest popularny. Ta pani bardzo pilnie sprawdzała, czy ktoś nie zalajkował, kogo nie należy. I kiedy taka sytuacja się zdarzała, była reprymenda – dodaje kobieta.
Dowodem jest SMS z taką właśnie reprymendą. Kobieta oskarżana o powyższe działania wyjaśniła sytuację.
– Kiedy dowiedzieliśmy się o pozwie i oskarżeniu nas, wszyscy bardzo to przeżyliśmy – wyjaśnia kobieta. – Jednak postanowiliśmy nie angażować nikogo z AB w tę sprawę. Postanowiliśmy oszczędzić ludziom stresujących przeżyć. Nikomu nie mówiliśmy, że Zbigniew nas pozwał. Fakt, że założył nam sprawę, został ujawniony dopiero przez jedną z członkiń, która pożaliła się na grupie, że została powołana na świadka. To wtedy napisałam post, że tę niedogodność zawdzięcza nie nam, tylko Zbigniewowi i że każdy może przyjść na sprawę, aby wyrobić sobie opinię, po której stronie leży prawda. Pisząc ten post użyłam skrótu myślowego i zamiast napisać „wyrobić sobie opinię, po której stronie leży prawda” napisałam „komu lajkować”, czyli przyznawać rację. Wynikało to z całej korespondencji. Chciałam wiedzieć, kto mnie wspiera, a kto nie. Sprawa w sądzie kosztowała nas wiele nerwów, stresu, odbierała nam momentami chęć do działania. To był dla nas bardzo ciężki okres, a sprawa się ciągnęła – dodaje do wyjaśnień.
Czy ktoś zamknął oskarżonych na łańcuch?
Podobno w noc sylwestrową jeden z uczestników zabawy wyjeżdżając z posesji, na której stała strażnica, natknął się na łańcuch z kłódką na bramie wjazdowej. I aby wyjechać z posesji podobno rozbił siekierą rachityczną bramę i w ten sposób pozbył się ograniczenia. Nie było jednak świadków, którzy widzieliby osobę blokująca bramę za pomocą łańcucha. Zbigniew zdecydowanie zaprzecza, że to zrobił.
Pomawiający Zbigniewa wpis o to, że zamknął grupę osób na łańcuch w stanicy szybko zniknął z facebooka (są tylko print screeny – przyp. red.). Zamieścił go jeden z moderatorów grupy AB i szybko usunął.
Mimo to post został skopiowany i żył swoim życiem. Miał być powielany na licznych grupach i w końcu zamienić się w oskarżenie Zbigniewa o zamknięcie grupy osób w drewnianej stanicy z małym piecykiem (kozą), co miało narazić bawiących się tam ludzi na utratę życia lub zdrowia w razie wypadku (na skutek nieuważnego zaprószenia ognia – przyp. red.).
– Ważne jest to, że świadek powołany przez Zbigniewa zeznał, iż Zbigniew przyznał się mu telefonicznie, że to on zamknął nas na sylwestra – opowiada jedna z oskarżonych kobiet. – Zbigniew nie zaprzeczył zeznaniom swojego świadka, ani ich nie skomentował – dodaje kobieta.
I po sprawie…
Zbigniew chciał usłyszeć słowo przepraszam za to, że z grupy AB został wykluczony. Po ogłoszeniu wyroku i wyjściu z sali wyglądał na zagubionego, uważał, że nie słyszał wszystkiego dokładnie, co mówiła sędzia, ale był świadomy swojej przegranej. Rozważa apelację. Został bowiem obciążony kosztami m.in. na rzecz uniewinnionych kobiet. To samo zapowiada adwokatka oskarżonych. Tu też chodzi o koszty, jakimi sąd obciążył mężczyznę, który zamieścił wpis.
– Nie byłem zagubiony. Byłem dumny z tego wyroku, na pewno nie byłem przegranym. Na pewno nie będę składał apelacji – powiedział Zbigniew w rozmowie z naszą redakcją po kilku dniach od wyroku.