Poezja... Wiersze, które czytam

  • Високо оцінений

    Na szyi drobnych sznur korali

    Anna Achmatowa

    Na szyi drobnych sznur korali,
    W szerokiej mufce chowam ręce,
    Wzrok z roztargnieniem błądzi w dali,
    A oczy nie zapłaczą więcej.

    I bledsza jest niż jedwab lila
    Twarz moja od przeczucia losu,
    I brwi dosięga mi co chwila
    Nie zakręcony pukiel włosów.

    I niepodobny jest do lotu
    Mój chód powolny, jak u chorej,
    Jak gdybym dotykała stopą
    Tratwy, a nie parkietów wzorów.

    Usta oddechem rozchylone,
    Mgła dziwna oczy mi przysłania,
    I drżą do piersi przytulone
    Kwiaty naszego niespotkania.
    Przełożyła
    Gina Gieysztor

  • Високо оцінений
    Ewcia1 napisał(a): Na szyi drobnych sznur korali. Anna Achmatowa. Na szyi drobnych sznur korali, W szerokiej mufce chowam ręce, Wzrok z roztargnieniem błądzi w dali, A oczy nie zapłaczą więcej. I bledsza jest niż jedwab lila Twarz moja od przeczucia losu, I brwi dosięga mi co chwila Nie zakręcony pukiel włosów. I niepodobny jest do lotu Mój chód powolny, jak u chorej, Jak gdybym dotykała stopą Tratwy, a nie parkietów wzorów. Usta oddechem rozchylone, Mgła dziwna oczy mi przysłania, I drżą do piersi przytulone Kwiaty naszego niespotkania. Przełożyła Gina Gieysztor.

    Bardzo ładny wiersz.
    2012-04-25, 17:08Ale smutny.

  • Високо оцінений

    "Diament".

    Przed oczyma schowany. Czeka gdzieś nieoszlifowany.
    Cenniejszy niż być i mieć. Odrobina miłośći wzbudzi jego życia chęć.

  • Високо оцінений

    Milego dnia.

    Натисніть на зображення, щоб збільшити його.
  • Високо оцінений

    daj rękę
    zaprowadzę cię w krajobraz mistrza Li
    tam delikatne kolory płowieją
    w słońcu
    ziemia oddycha
    jakby nie żyła
    i spokojny uśmiech mistrza
    na ziemi

    twoje włosy wiatru pełne
    przylgną do policzków
    twoje dłonie pragnieniem zgięte
    palcami otwartymi zakwitną
    cisza mieszka
    w spojrzeniu mistrza Li

    patrzy oczodołami
    i słońce nazywa po imieniu
    i światło w słowie pieści
    jak włosy
    i kolor gładzi
    i mówi
    dłoń ucisz wyciągniętą
    a świat ci podam
    na dłoni
    Halina Poświatowska
    2012-04-26, 10:41pragnę mocniej
    do pożółkłej topoli
    na srebrnej drodze
    pełnej lipcowego kurzu
    pragnę Ciebie
    deszczem na moje nagie ciało
    spłyń

    drzewa szeptały trwożnie
    dzień dzień
    śmiały się cicho
    noc

    nocą w moje rozchylone ręce
    ciepłą nocą
    wilgotną rosą
    przyjdź
    Halina Poświatowska

  • Високо оцінений

    "Co".

    Co zrobić, jak postąpić. By w siebie niezwątpić. W radość, nadzieje. Gdy zbyt dużo się dzieje. Co zrobić gdy trosk wiele. A radości na pół dziele. Co zrobić i jak. By radosnym być jak w powietrzu ptak.

  • Високо оцінений
    GREGINFO napisał(a): "Co". Co zrobić, jak postąpić. By w siebie niezwątpić. W radość, nadzieje. Gdy zbyt dużo się dzieje. Co zrobić gdy trosk wiele. A radości na pół dziele. Co zrobić i jak. By radosnym być jak w powietrzu ptak.

    He he dobre pytanie Greginfo :) ) i co zrobic?

  • Високо оцінений

    Ach nie strasz mnie
    Achmatowa Anna

    Ach, nie strasz mnie dolą przeklętą

    I nudnym, półmrocznym wygnaniem,

    To pierwsze dziś jest nasze święto,

    To święto, co zwie się rozstaniem.

    To nic, że nam brzask nie zaświeci

    I że księżyc nie błądzi nad nami,

    Ja najpiękniejszymi na świecie

    Zasypię ciebie darami:

    Odbiciem na wodzie bieżącej

    W godzinie, kiedy wodom spać trzeba,

    Wzrokiem, co gwieździe spadającej

    Nie pomógł powrócić do nieba,

    Echem głosu, co teraz się zmienił,

    Ale kiedyś był letni i słodki,

    Abyś wysłuchać mógł bez drżenia

    Wron podmoskiewskich wszystkie plotki,

    Byś znalazł w tej jesiennej słocie

    Milszy smak od majowych rozkoszy

    I byś do pierwszego śniegu chociaż

    Wspominał mnie, mój najdroższy.

  • Високо оцінений
  • Високо оцінений

    ( Gdy czasem wraca przypomnienie )

    Gdy czasem wraca przypomnienie
    I gryzie serce moje w ciszy,
    Kiedy odległe już cierpienie
    Jak cień mi znowu towarzyszy,
    Kiedy w pobliżu widząc ludzi
    W samotnym chcę się skryć milczeniu,
    Ich słaby głoś nienawiść budzi -
    Wtedy uciekam w zapomnieniu
    Nie w kraj słoneczny, gdzie lazurów
    Blask świeci niewypowiedziany,
    gdzie ciepłe morskich wód bałwany
    Biją w pożółkłych biel marmurów,
    Gdzie laur i ciemny cyprys rosną,
    Pysznie żywione wieczną wiosną,
    Gdzie pieśń Torkwata pełna sławy,
    Gdzie jeszcze dzisiaj w mgle miesięcznej
    Powtarza echo skały dźwięcznej
    Wioślarza w nocną dal oktawy -
    Biegnę marzeniem już gotowym
    Na brzeg północny, zamrożony,
    Widzę na morzu śnieżnogłowym
    Wyspę otwartą na wsze strony,
    Posępny ostrów - brzeg wyklęty,
    Brusznicą zimną porośnięty,
    Tundrą zawiędłych traw pokryty
    I śniegiem mroźnych pian podmyty.
    Tu czasem w łódce swej dociera
    Odważny rybak, tutaj blisko
    Zmoczony niewód rozpościera
    I tu roznieca swe ognisko,
    I tu, gdy biją fale głuche,
    Płynie czółenko moje kruche

    Aleksander Puszkin
    2012-04-27, 11:05A to ten wiersz, o którym Ci mówiłam...jest to mój jeden jedyny...

    *** (Wspominam cudne czasu mgnienie)

    Wspominam cudne czasu mgnienie
    Przede mną się zjawiłaś Ty.
    Jak nieuchwytne przywidzenie
    W czystym geniuszu piękna Twym.

    W udręce żalu rozpaczliwej,
    Wśród trosk gnębiących każdą myśl,
    Brzmiał w duszy głos Twój barwy czułej
    Śniłem o rysach miłych Twych

    Szły lata, poryw burz powstańczy
    Potargał dawnych marzeń szyk
    Zatarła pamięć głos Twój czuły
    Obraz niebiańskich rysów Twych

    W głuszy, we mroku opuszczenia,
    Płynęły z wolna moje dni
    Bez mego bóstwa, bez natchnienia
    Odeszło życie, miłość, łzy.

    Lecz przyszło duszy przebudzenie
    Znów nagle się zjawiłaś Ty
    Jak nieuchwytne przywidzenie
    W czystym geniuszu piękna Twym.

    I serce bije upojeniem,
    Zmartwychwstał dawny jego rytm.
    Znów moje bóstwo, znów natchnienie,
    Wróciła miłość, życie, łzy.
    Aleksander Puszkin
    2012-04-27, 11:13I oczywiście poezja najbardziej porusza w oryginale...

    Я помню чудное мгновенье:

    Передо мной явилась ты,

    Как мимолетное виденье,

    Как гений чистой красоты.

    В томленьях грусти безнадежной

    В тревогах шумной суеты,

    Звучал мне долго голос нежный

    И снились милые черты.

    Шли годы. Бурь порыв мятежный

    Рассеял прежние мечты,

    И я забыл твой голос нежный,

    Твой небесные черты.

    В глуши, во мраке заточенья

    Тянулись тихо дни мои

    Без божества, без вдохновенья,

    Без слез, без жизни, без любви.

    Душе настало пробужденье:

    И вот опять явилась ты,

    Как мимолетное виденье,

    Как гений чистой красоты.

    И сердце бьется в упоенье,

    И для него воскресли вновь

    И божество, и вдохновенье,

    И жизнь, и слезы, и любовь.

    1825

  • Високо оцінений
    Ewcia1 napisał(a):[/blockquote]
    (Wspominam cudne czasu mgnienie).
    Wspominam cudne czasu mgnienie Przede mną się zjawiłaś Ty. Jak nieuchwytne przywidzenie W czystym geniuszu piękna Twym. W udręce żalu rozpaczliwej, Wśród trosk gnębiących każdą myśl, Brzmiał w duszy głos Twój barwy czułej Śniłem o rysach miłych Twych. Szły lata, poryw burz powstańczy Potargał dawnych marzeń szyk Zatarła pamięć głos Twój czuły Obraz niebiańskich rysów Twych. W głuszy, we mroku opuszczenia, Płynęły z wolna moje dni Bez mego bóstwa, bez natchnienia Odeszło życie, miłość, łzy. Lecz przyszło duszy przebudzenie Znów nagle się zjawiłaś Ty Jak nieuchwytne przywidzenie W czystym geniuszu piękna Twym. I serce bije upojeniem, Zmartwychwstał dawny jego rytm. Znów moje bóstwo, znów natchnienie, Wróciła miłość, życie, łzy. Aleksander Puszkin.

    Świetny wiersz.

  • Високо оцінений

    Czerwony Tulipan - Żeby się sobą zauroczyc.

    Ja mam rzekomo trochę wdzięku,
    Ty masz jaskrawo - smutne oczy.
    Znajdzie się zatem jakiś powód,
    Żeby się sobą... zauroczyć.

    I żeby to zauroczenie.
    Ująć w banalnie wielkie słowa,
    Żeby się sobą pozachwycać,
    Żeby się sobą... rozkoszować.

    Ja Cię odszukam bez kłopotu.
    W tłumie tak zwanych zwykłych ludzi.
    Potem się tobą będę cieszyć,
    A ty się przy mnie nie zanudzisz.

    Znajdziemy powód by być z sobą,
    Żadnych wymagań, planów żadnych.
    -Ty będziesz piękna. -A ty mądry.
    -Ty będziesz dobra. -A ty ładny.

    A potem sam się znajdzie powód,
    By zwątpić czy to sie opłaca.
    Znajdziemy powód by odchodzić.
    I sto powodów żeby wracać.

    Gdzie nie zajrzymy będzie ładnie,
    Bo zamieszkamy wśrod ogrodów.
    Znajdziemy powód by być z soba,
    Albo będziemy... bez powodu.

  • Високо оцінений

    "Piękno".

    Pięknym trzeba być zawsze i wszędzie. Tego piękna Ci nie ubędzie. Wygląd zewnętrzny to zbyt często pozory. Bo pięknym bywa człowiek brzydki, człek chory. Bo nawazniejsze piękno jest głęboko w Tobie. Dbaj o nie i zatrzymaj przy sobie.

  • Високо оцінений

    Słychać krzyk dzikiej

    Egipska poezja miłosna

    Słychać krzyk dzikiej gęsi,
    co połknęła przynętę.
    Twoja miłość mnie sidli,
    nie wiem, jak się wyplątać.

    Sidła swoje zabiorę,
    lecz cóż matce mej powiem:
    co dzień przecież powracam
    z całym ptaków naręczem.

    Sideł dziś nie zastawiam:
    twoja miłość mnie więzi.
    Z egipskiego przełożył
    Tadeusz Andrzejewski
    2012-04-28, 10:11Płynęłam po Wodach

    Egipska poezja miłosna

    Płynęłam po Wodach Księcia
    i w kanał Słoneczny skręciłam,
    z myślą, by szałas zbudować
    na wzgórku, tuż przy moczarach.

    Zaraz więc ruszę pośpiesznie:
    bo serce pamięta o Re
    i o tym, by brata zobaczyć,
    gdy wejdzie do domu Wzniosłego.

    Gdyś ze mną był przy moczarach,
    zabrałeś mi serce do On.
    Uciekłam więc razem z tobą
    ku drzewom domu Wzniosłego.

    Urwałam na wachlarz dla siebie
    gałązkę Wzniosłemu z drzewa.
    Popatrzę, co się z nim stało,
    z twarzą zwróconą na ogród.

    Mam ręce pełne persei,
    mam włosy ciężkie pachnidłem,
    podobna Pani Dwóch Krajów
    wtedy, gdy jestem przy tobie.
    Z egipskiego przełożył
    T.Andrzejewski
    2012-04-28, 10:17



    ;feature=relmfu
    2012-04-28, 10:22dla miłośników poezji śpiewanej

    gt-mechanicznacytryna.blogspot.com/…

  • Високо оцінений

    "Pożegnanie" Baczewski.

    Ten wieczór o sierści miękkiej gryzie ostrzej niż pies.
    Cicho niebieski dzwonek gwiazdy wyszeptał rozstanie.
    Przez laguny ptaków umarłych.
    Spadają wąskie cięcia łez.
    Kochanie.
    Moje konie nie mają c złotych podków.
    Odchodzę ślepy o rdzawym kosturze alej.
    We mgle twój cień wyolbrzymiony kołysze drogę.
    Wyjawiony przez okno.
    I pali.
    Jak ostatecznej salwy - gwiazd błękitny ogień.
    Trąbi woźnica dyliżansu,
    Po wydętych ulicach sypią się kroki jak piach.
    (ach, te konie bez podków kaleczą nogi o bruk).
    I dmie w labirynt ulic samotność i wiatr i.
    (ach, te konie bez podków zaplątane w pytajniki dróg).
    Tę drogę przez wiatr szeptaną, przez wiatr załkaną wywołać musisz.
    Tragiczną drogę gestów,
    Tragiczną drogę pieśni, co spada jak kamień.
    Świat zapadł nagle i zgłębiał,
    Jakby ktoś gwiazdę z nieba wyrwał i zdusił.
    Wrzesień 40r.
    KB.