Nie zawsze sąsiad może pomóc. Źle się czujesz w sobotę. W poniedziałek idziesz do przychodni i rejestrują cię na środę. W środę dostajesz pilne skierowanie do specjalisty, ale to pilne (jak dobrze pójdzie) – za tydzień. Zanim te dwanaście dni minie, choroba cierpliwie nie czeka i organizm szaleje. Stąd biorą się takie sytuacje.
Akcja służb w budynku przy ulicy Spółdzi…
-
Dobrze oceniany
-
Dobrze oceniany
Miało być lepiej w służbie zdrowia, a jest gorzej. W czasach PRL – u nie było problemu z bieżącą rejestracją do lekarza, i na rehabilitację, pomagano pacjentowi „od ręki”, a szpitali nie traktowano, jak przedsiębiorstwa produkcyjnego, które ma przynosić zyski. Lekarze pracowali też w soboty. Na rehabilitację nie czekało się rok. Kiedy w końcu ktoś przywróci normalność w służbie zdrowia? Niedługo zostaną sami lekarze z wygórowanymi pensjami, i będą leczyć tylko siebie, bo wszyscy nie leczeni pacjenci poumierają.
-
Dobrze oceniany
Tragedia, zapisałem się do rodzinnego lekarza hmm.. termin 23 marca. A w tym czasie mam hibernować, żeby choroba nie postępowała.?? 2/Wypadła mi plomba, dzwonię po gabinetach termin koniec kwietnia.
-
Dobrze oceniany
Xyz (V8CqN) napisał(a):
Pokaż cytatTragedia, zapisałem się do rodzinnego lekarza hmm.. termin 23 marca. A w tym czasie mam hibernować, żeby choroba nie postępowała.?? 2/Wypadła mi plomba, dzwonię po gabinetach termin koniec kwietnia.
Z tym 23 to już przesadzili, a dentysta chyba nie na NFZ.