Izba przyjęć w bolesławcu

  • Dobrze oceniany

    Czy tylko ja jestem niezadowolony z opieki medycznej bolesławieckiego szpitala?

  • Dobrze oceniany

    Ja też. Byłam w tamtym tygodniu z soboty na niedzielę o 5. 30 w szpitalu (atak owsików, cała noc nieprzespana, żadne przepisane leki nie pomagały). Najpierw pielęgniarka z łaską mnie przyjęła, z ironią zapytała, co takiego się stało, że nie mogłam do rana wytrzymać i musiałam w nocy (! ) przyjechać. Później przyszedł lekarz, Arab, który stwierdził, że to wcale nie są owsiki i nic mi nie przepisał (to były owsiki, widziałam jak chodziły w miejscach intymnych i okolicach odbytu). Efekt taki, że żadnej pomocy nie otrzymałam. Wieczorem znów pojechałam na izbę przyjęć, ale po zobaczeniu, że ten sam lekarz znów przyjmuje zeszłam na SOR. Fakt, że trochę się naczekałam, ale zaraz przyszedł lekarz, miły, można się było z nim dogadać i wszystkiego się dowiedzieć. Przepisał lek i wszystko dobrze się skończyło :).

  • Dobrze oceniany

    O, żesz, to ludzie dorośli mają owsiki, Podobno na to chorowały dzieci za okupacji, to takie pasozyty jeszcze w tych czasach istnieją? Przepraszam, ale moze naprawde to nie były owsiki i ten doktor miał rację?

  • Dobrze oceniany

    Mają, mają. Często dzieci przynoszą z przedszkola.

  • Dobrze oceniany

    Na 100% to były owsiki :) Na szczęście już prawie się z tego wyleczyłam. Ale nikomu tego nie życzę! Okropne uczucie.

  • Dobrze oceniany

    Też tam byłam u lekarza, ale 6 stycznia. Nie jestem zachwycona.

  • Dobrze oceniany

    Owsiki? A może owsiaki?

  • Dobrze oceniany

    Pacjenci są traktowani jak przedmiot, lekarz sobie na górze śpi, a chorzy na izbie przyjęć czekają, nawet kilka godzin. Gburowatość lekarzy porażająca. Złość ich zalewa, że człowiek tam przyszedł i zabiera ich cenny na flirty czas.