Wesołek napisał(a): Ja ze swoim kiciusiem mieliśmy o wiele większe problemy niż solis ze swoim małżonkiem ale nie poddaliśmy się. Prawie rozstaliśmy się ale zmądrzeliśmy i postanowiliśmy walczyć o siebie wzajemnie. Solis nie ma idealnych zwiazków. Ale żeby choć trochę zbliżyc go do ideału to nalezy walczyć i jeszcze raz walczyć a nie poddawać się.
A ile ma taka walka trwać? Całe życie?
Oj roko... nie walka z kims, ale walka o cos, o miłosc, o uczucie... a nie walka z partnerem, kto jest gorszy ;).
Anonim/ko to tak nie do końca, bo jeśli ludzie się już nienawidzą i mają wstręt do siebie to o czym tu mowa co?
Też tak uważam, Solis co u ciebie?
Roko jeśli się kogoś kocha to można walczyć nawet całe życie.
Mgiełko, chyba mylisz pojęcia... jeśli ludzie sie nienawidzą, to WALCZA ZE SOBĄ, a jesli sie kochaj, tylko los stawia im na drodze rózne ciezkie sytuacje, np brak kasy, zdrada, ciezka choroba, wredna tesciowa nie wiem co jeszcze, to walczą O SIEBIE.
My też mieliśmy bardzo poważne problemy, było to ponad rok temu. Zawinił On. Zastanawiałam się nad odejściem. Postanowiłam zostać, nadal boli krzywda ale kochałam i kocham. Walczymy aby było dobrze. Oboje.
I dlatego jest to bez sensu.
Jeśli się nie kochają to nic na siłę bo i tak na dłuższą metę nie wyjdzie. Ale jeśli jest uczucie i oboje chcą to może warty spróbować.
Dla mnie ich związek nie ma senssu.
Ale tak na prawdę walczymy o miłość całe życie. Kiedy jest źle walczymy o to aby znów być szczęśliwym a gdy już jesteśmy to walczymy o to aby swojego szczęścia nie stracić.
Wesołek tylko żeby walczyć to nie jedna tylko strona powinna ale dwie bo w pojedynkę niczego się nie zdziała.
Jesli ktoś jest sam to znaczy że przegrał w swojej walce.