Bo my to takie tajemnicze jesteśmy i słodkie hi hi.
Odejście od męża
-
Dobrze oceniany
-
Dobrze oceniany
Ho ho i wredne i często wam się humorki zmieniają.
-
Dobrze oceniany
A wy do zawsze marudy jedne i cwaniaczki przy innych nie mniej cwaniaczkach hi hi.
-
Dobrze oceniany
batonik napisał(a): Nie wszystkie związki można uratować i do tej samej rzeki nigdy dwa razy sie nie wchodzi.
*.
No weź... a ja właśnie próbuję :( Ale oboje chcemy spróbować. Myślisz że nie mamy szans? -
Dobrze oceniany
I jak tam?
-
Dobrze oceniany
~dawnaimprezowiczka napisał(a): *. No weź... a ja właśnie próbuję :( Ale oboje chcemy spróbować. Myślisz że nie mamy szans?
Zależy od charakterów jak jesteście pamiętliwi to szybko wam się przypomni dlaczego się roztaliście, jak były kłótnie o coś to zaczną się wypominania i po czasie zaczniecie siebie błotem obrzucać, ci co chcą do siebie wracac po roztaniu musi mieć ''podłoże seksualne''nie ma mowy o miłości. Ale życzę szcześcia.
-
Dobrze oceniany~dawnaimprezowiczka napisał(a): *. No weź... a ja właśnie próbuję :( Ale oboje chcemy spróbować. Myślisz że nie mamy szans?
No i dobrze że próbujesz, może wam się uda. Jesteście teraz oboje mądrzejsi o nowe doświadczenia i myślę, że zrozumieliście pewne rzeczy. Życzę powodzenia!
-
-
Dobrze ocenianySolis jak sobie radzisz?
-
Dobrze oceniany
Da sobie radę to silna pewnie dziewczyna.
-
Dobrze ocenianyŻycie jest jak wiersz, budujemy kolejne zwrotki, ja jestem na jednej z nich dopisuję kolejny wers...
-
Dobrze ocenianyŁadnie napisane.
-
Dobrze oceniany
solis napisał(a): Życie jest jak wiersz, budujemy kolejne zwrotki, ja jestem na jednej z nich dopisuję kolejny wers...
Milutko napisane.
-
Dobrze oceniany
Najlepiej szybko bez kłamstw bo to bardziej boli. Tylko nie rozumiem tłumaczeni bo się nie wyszalałam.
-
Dobrze oceniany
Pewnie jak ty Kinga bo wy kobiet :).
-
Dobrze oceniany
Nie znam cię Solis, ale twoja historia przypomina mi moją. Kilka razy próbowałam odejść od męża, ale zawsze kończyło się na tym, że znów próbowaliśmy być razem. Kilkakrotnie się to powarzało, aż w końcu chyba dojrzałam do tego by odejść od niego na dobre. Postawiłam się jemu i swierdziłam że wolę być z dzieckiem sama, niż żyć w trójkę - niby razem a jednak osobno. Nie twierdzę że to tylko i wyłącznie jest jego wina - nie wina leży po obu stronach. Ale skoro już tyle razy próbowaliśmy i próbowaliśmy i bez rezultatów, to po co się męczyć wzajemnie. Stwierdziłam że trzeba raz na zawsze to przerwać i to teraz póki jeszcze mamy w sobie odrobinę człowieczeństwa i jeszcze nie znienawidziliśmy się na dobre. Mam nadzieję uda mi się w tym wszystkim wytrwać bo przecież mam dla kogo żyć. Życzę powodzenia Solis.