Pozwól ,że zacytuję :Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada;Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna graPrzy otwartych i zamkniętych drzwiach.To jest graPolski feminizm początku XXI wieku to jedna z masek ubieranych przez kobiety , która ma za zadanie tuszowanie niepowodzeń życiowych.Feministkami nie zostają szwaczki ,kucharki lub kelnerki bo te chodzą na dyskoteki i nie mają problemu z poderwaniem średnio umięśnionego faceta sprowadzającego rozbite samochody zza Odry. Przypadłość feminizmu dotyka tylko absolwentki wyższych uczelni posiadające wygórowane poczucie własnej wartości.O ile do 30 można być singielką to po przekroczeniu tej magicznej liczby nie pozostaje nic innego niż zapisać się do Partii Kobiet czytać Cosmo i Wysokie Obcasy, a po nocach śnić o byciu bohaterką choć jednej akcji z "Opowieści czerwonych pantofelków"...Termin feministka - usprawiedliwia w oczach opinii publicznej staropanieństwo jako wynikające z przekonań, a przy okazji może być bezpiecznym schronieniem przed ostracyzmem spowodowanym słonnościami les lub zaburzeniami hormonalnym( w zakresie testosteronu) powodującymi zmiany w osobowości i działaniu mózgu.Desperacja feministek bywa wielka. Jak ustalilo policyjne śledztwo , to właśnie z szeregów wojującyh feministek rekrutuję się wiekszość poszkodowanych kobiet które tak dobitnie chciały okazać brak uprzedzeń i współczucie pewnemu kameruńskiemu poecie o imieniu Simon i nazwisku Moll :-)Nie dostrzegam w Rzeczpospolitej jawnej dyskryminacji czy żenującej niegodziwości w stosunku do kobiet. Na pewno wiele jest jeszcze do zrobienia, ale uważam ,że wszelki postęp w tej dziedzinie będzie zasługą Trybunału Konstytucyjnego i sądow powszechnych , a nie organizacji kobiecych. To wyroki sądowe w sprawach tak głośnych jak "Samoobrona- Łyżwiński" przetrą drogę poskiej poprawności politycznej w sprawach damsko-męskich, a nie krzykliwe panie z Warszawki :-)