Odejście od męża

  • Highly rated

    Solis ty już się wypaliłaś w tym związku, nie kochasz go już - czego tak naprawdę się teraz boisz?

  • Highly rated

    Boję się przyszłości.

  • Highly rated

    Nie zaprzeczyłaś co do tego, że go nie kochasz... każdy z nas się jej boi! A nie boisz się że przez to wszystko nabawisz się nerwicy, częstych bóli głowy, z czasem nie przespanych nocy jak dzieci podrosną? Masz wsparcie z strony swojej rodziny?

  • Highly rated

    Nie kocham go, napisałam ale usunełam wcześniej. Rozmawiałam z częścią rodziny i obiecali, że pomogą. Ja chce odejśc ale coś mnie tu trzyma, myślami jestem w mieszkaniu gdzie mam się wprowadzić. Ustawiam meble, maluje ściany. Przytłacza mnie to wszystko a jednocześnie pragne tego.

  • Highly rated

    Doszłaś do tego co cię tam trzyma?
    2012-02-20, 21:22Przyzwyczajenie? Czy sprawa dzieci, że zostaną beż biologicznego ojca?

  • Highly rated

    Napewno nie żeczy materialne, a może to że wszystko będe musiała zaczynać prawie od nowa a tu już to jest.
    2012-02-20, 21:26Chyba przyzwyczajenie, ojciec powinien miec kontakt z dziecmi.

  • Highly rated

    Rozumie cię bo to samo przechodziłem ale z czasem byłem dumny że sobie poradziłem sam od nowa wszystko zacząłem - no tylko z miłością nie umiem, zapomniałem jak to jest.
    ].
    2012-02-20, 21:30Tak, tak ojciec jak najbardziej powinien mieć kontakt, chodziło mi o osobne wychowanie.

  • Highly rated

    Myślę że dam radę, z pomocą rodziny. Potrzebuje wsparcia.
    Miłośc o tym można rozmawiać godzinami, każdy na nia czeka, marzy o niej.

  • Highly rated

    Solis napisałaś, że od 3 lat się nad tym zastanawiasz a co spowodowało, że teraz głośniej o tym myślisz, mówisz, czy serducho za głośno już krzyczy - już dość.

  • Highly rated

    Jestem w związku ponad 20 lat. Przez pierwsze dziesięć byłam jak piszecie do sprzątania, gotowania, prania itp. Ale na własne życzenie tak bardzo kochałam, że chciałam drugą stronę odciążyć. Po dziesięciu latach nagle przyszło osłabienie i niemoc. Chciałam pomocy, szacunku itp. Rozmowy nic nie pomagały bo już sama nauczyłam i przyzwyczaiłam. Mogłam mieć żal tylko do siebie. Zdecydowałam się w jednej chwili spakowałam ciuchy swoje i dziecka. Pierwszy krok zrobiłam do przyjaciółki a potem szukałam mieszkania. Poczułam ulgę, zadowolenie choć bardzo tęskniłam. Bardzo szybko wróciliśmy do siebie, ale na innych zasadach. Powróciła dawna miłość, szacunek, wsparcie i tak jest od kilkunastu lat. Dziecko potrzebuje miłości, ale zdrowej. Nie ważne czy rodzice są razem czy osobno oni powinni być szczęśliwi i zadowoleni z życia. To jest nauka na przyszłość(oby nie było tak jak wcześniej dziadek robił, tat robił to i ja robię).

  • Highly rated

    Poorostu rozmawiam z ludzmi, do tej pory myślałam że wszystko jest ok i tak ma być, jestem z nim z rozsądku, a serducho to swoja drogą.

  • Highly rated

    Uciekaj.

  • Highly rated

    Jestem z nim z rozsądku napisałaś - co przez to rozumiesz?

  • Highly rated

    Ona się boi o kasę, że nie będzie miała za co żyć i chałupy opłacać dlatego zgnije przy nim do końca.

  • Highly rated
    ~Piotr napisał(a): Ona się boi o kasę, że nie będzie miała za co żyć i chałupy opłacać dlatego zgnije przy nim do końca.

    Masz rację. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o sex albo pieniądze :).