Zamiast samego płaczu i lamentu po wypadku warto przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: dlaczego 8 – letnie dziecko w ogóle znalazło się na quadzie prowadzonym przez ojca, w nieodpowiednim kasku, na nieodpowiednim terenie i na pojeździe nieprzystosowanym do wieku dziecka?
To nie dziecko podjęło tę decyzję. To dorosły wziął odpowiedzialność za przewożenie swojego syna i to dorosły powinien przewidzieć ryzyko. Jeżeli ojciec świadomie zabrał 8 – latka na taki pojazd i dopuścił do jazdy w takich warunkach, to trudno mówić o zwykłym „nieszczęśliwym wypadku” bez zadania sobie pytania, czy można było temu zdarzeniu zapobiec.
I jeśli matka wiedziała o tym i świadomie wyrażała na to zgodę, również powinna odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego bezpieczeństwo własnego dziecka zeszło na dalszy plan.
Dziecko nie jest winne. Dziecko płaci teraz za decyzje dorosłych. Późniejszy płacz, rozpacz i publiczne lamentowanie nie zmienią tego, że wcześniej to dorośli mieli obowiązek myśleć za niego i zapewnić mu bezpieczeństwo.
Warto więc zamiast skupiać się wyłącznie na współczuciu, dokładnie wyjaśnić, jak doszło do tego wypadku, kto podjął decyzję o jeździe i czy wszystkie zasady bezpieczeństwa zostały zachowane. Jeżeli zostały świadomie zlekceważone, konsekwencje powinny być poważne.
Bo kiedy najważniejsze stają się lans, pokazowe „dobre życie” i zdjęcia w mediach społecznościowych, czasami naprawdę można zapomnieć, że za dorosłymi decyzjami stoi życie i zdrowie własnego dziecka.