Jeśli twierdzisz, że jesteś ojcem, dlaczego porzuciłeś dziecko na lata?

Bogusław Nowak na koniu
fot. istotne.pl Czy ojciec, który cierpi, bo odebrano mu „jego dziecko”, byłby w stanie zapomnieć o nim na cztery lata, bo nie dostał tyle kasy na „potomka”, by chcieć się nim zająć?
istotne.pl 1 bogusław nowak, gliniada, glina show

Czy ojciec, który cierpi, bo odebrano mu „jego dziecko”, byłby w stanie zapomnieć o nim na cztery lata, bo nie dostał tyle kasy na „potomka”, by chcieć się nim zająć?
Ojciec Nowak, jak twierdzi, powołał do życia „swoje dziecko” Gliniadę, ale od 2014 roku, kiedy to pierwszy raz zrobił ją bez Stowarzyszenia Via Sudetica, zaprzestał organizowania wydarzenia w rodzinnym mieście. Nowak w latach 2015-2017 pozbawił Bolesławca Gliniady. Również w 2018 roku odmówił organizacji wydarzenia, chociaż wyjeżdżał na komercyjne zaproszenia poza Bolesławiec.

Bardzo kosztowna „ojcowska” opieka

Ile chciał tato za zajecie się „swoim dzieckiem” od miasta? Z dokumentów wynika, że 45 tysięcy złotych już w 2014 roku. Nie zszedł z tej ceny w kolejnych latach, mimo oferowanych mu 20 tysięcy z miejskiej kasy. Glina Show, którą stowarzyszenie boleslawienia.eu i istotne.pl zrobiły w 2018 roku, była dotowana przez miasto 15 tysiącami złotych.

Nowak wyśmiał Glina Show, starał się ze wszystkich sił imprezę zdyskredytować, pomagały mu w tym osoby zaangażowane w 2018 roku w wybory na prezydenta Bolesławca: Cezariusz Rudyk z Platformy Obywatelskiej, Maciej Małkowski z Impulsu Miasta i Wiesław Ogrodnik z Prawa i Sprawiedliwości (mimo, że wcześniej krytykował Nowaka za szkodzenie miastu).

Nowak żądał od miasta 45 tys. zł za organizację imprezy w 2014, 2015 i 2016 roku. Miasto oferowało 15 tys. zł plus wsparcie organizacyjne, a potem 20 tys. zł. Dla Nowaka to było jednak za mało...Nowak żądał od miasta 45 tys. zł za organizację imprezy w 2014, 2015 i 2016 roku. Miasto oferowało 15 tys. zł plus wsparcie organizacyjne, a potem 20 tys. zł. Dla Nowaka to było jednak za mało...fot. archiwum

Pomimo szkód, jakie wyrządzała ekipa związana z Nowakiem, na malowanie się leiwem przyszła ponad setka osób, a wcześniej z warsztatów chodzenia po ogniu skorzystało ponad 200 osób. Impreza się udała i przyjęła. Bez przerw (nawet w pandemii) Glina Show trwa już 6 lat i pomaga w działaniach na rzecz prestiżowego wpisu ceramiki bolesławieckiej na niematerialną listę UNESCO.

Pan Nowak, który zajmuje się restauracją i hotelem Bolesławcu, korzysta na tych działaniach, bo Glina Show (w ramach Święta Ceramiki) przyciąga turystów. Mimo tego wciąż przeszkadza i nie ustaje w intencji dyskredytowania imprezy robionej w Bolesławcu. On sam może za honorarium malować się leiwem i występować poza miastem, byle Bolesławiec nie miał Gliniady, która tu powstała, realizowana przez lata przez bolesławianki i bolesławian. Taka jest idea „ojca”.

Dziewięć lat temu za zajecie się „swoim dzieckiem” tato Nowak chciał 45 tysięcy złotych. Ile zażądałby teraz od miasta, w roku inflacji?