Nikt mnie nie kocha... :-(

  • asieńka napisał(a): . Nie wiem czy potrzebuję go do oddychania, pewnie nie, bo od tego mam układ oddechowy :).[/blockquote]
    Dajcie juz spokój z tym oddychaniem ;).
    2013-01-03, 18:52
    asieńka napisał(a): Nie jestem ekspertem w sprawie miłości. Chcę się zachwycać każdym dniem z moim ukochanym, codziennie odkrywać w sobie coś nowego, zauważać z rozczuleniem każdy nowy siwy włos i każdą nową zmarszczkę, bo przecież w duszach i tak pozostaniemy młodzi na zawsze.

    Bardzo fajnie napisane asieńka. Piszesz, że nie jesteś ekspertem a jesteś. Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mayi, jeżeli kogos kocham najbardziej na świecie, okazuję to, i osoba kochana przyjmuje moją miłośc, i zapewnia mnie o swoim uczuciu to chyba normalne, że wiążę swoją przyszłość z tą osobą, daję od siebie wiele i wiele też oczekuję i pragnę od osoby kochanej, to to chyba nie jest zamachem na wolność tej osoby i nie wiem dlaczego nie miałoby mnie boleć, kiedy ktoś najukochańszy mnie rani? I o jakiej tu złości można mówić w ogóle? I co to jest "'już nie kocha, tylko uwikłany jest w związek"'? To może niech nie przysięga fałszywie, niech nie kłamie. Uważam, że rozkochanie w sobie kogoś, przysięganie a potem porzucenie, "'bo już nie kocham po prostu"' [bo się znudziło? ], to jest zbrodnia. A odczuwanie bólu to nie jest "'na złość", to krzywda, która boli, czasem i do końca życia, bo wybaczyć nie znaczy zapomnieć.

  • To wzajemne zapewnianie się o miłości to inna bajka, ja mówię o przypadku gdzie jedna osoba kocha i chce zmusić drugą do tego samego szantażując ją przysięgami dawanymi, że tak powiem w 'afekcie '. Nie wiem niestety co to znaczy ''rozkochać w sobie kogoś'' bo wcześniej napisałaś/łeś o relacji wzajemnej. Mieszasz też dwie sprawy jak fałszywa przysięga i 'jużodkochaniesię'' kiedy np. kochał to nie kłamał przysięgając i tym samym nie popełnił żadnej zbrodni. Nie wszystkie odkochania też zaliczane są do ''znudzenia się '' -niektórym po prostu nawet po wielu latach odpadają klapki z oczu. I nie ma się co oszukiwać - kobiety które się odkochały, lub co gorsza są krzywdzone - nie odchodzą bo nie mają dokąd pójść -albo zapewnić sobie bytu jakiego by sobie życzyły lub do jakiego są przyzwyczajone - ciężko się jednak przyznać do tego nawet przed samym sobą - stąd takie poczucie obrony ''cnót ''innych niż materializm. Zaś z antropologicznego punktu widzenia faceci, nie odchodzą najczęściej z wygodnictwa -gdyż to samice zapewniają im pożywienie(no dobra -posiłki) i wygodne życie hehee. Najlepsze w tym jest jednak to, że odchodzą z tych samych powodów + sex oczywiście w obu przypadkach :P Co do odczuwania bólu, mogę się z tym zgodzić - chodziło mi chyba o co innego- o zwykłe nakręcanie się 'porzuconych' np. dla innej- ten rodzaj 'bólu' to zwykła wściekłość i chęć odegrania się -która tylko szkodzi urodzie, a 'sprawca' ma się dobrze i używa życia :) A moja taka refleksja życiowa brzmi: ''Zgadnij, jak bardzo Cię kocham -skoro pozwolę Ci odejść kiedy tylko zechcesz? '' :) ).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    asieńka napisał(a): Nie jestem ekspertem w sprawie miłości i pewnie nigdy nie będę, doświadczenie też mam małe, ale wiem na pewno, że to co czuję, to właśnie miłość. Nie wiem, czy mogłabym żyć bez mojego ukochanego, pewnie tak, bo wiele osób tego doświadczyło. Nie wiem czy potrzebuję go do oddychania, pewnie nie, bo od tego mam układ oddechowy :) Nie wiem jeszcze wielu rzeczy, ale nie chcę się tego dowiadywać, bo i po co? Dobrze jest tak, jak jest i nie zamierzam tego zmieniać, pragnę się zestarzeć przy tej właśnie osobie, marzę o tym, by w chwili ostatecznej patrzeć w jej oczy. Chcę się zachwycać każdym dniem z moim ukochanym, codziennie odkrywać w sobie coś nowego, zauważać z rozczuleniem każdy nowy siwy włos i każdą nową zmarszczkę, bo przecież w duszach i tak pozostaniemy młodzi na zawsze.

    Pięknie to ujęłaś Asieńko :) Ja też pragnęłam się zestarzeć przy pewnej osobie, "zauważać z rozczuleniem każdy nowy siwy włos i każdą nową zmarszczkę", jednak w chwili ostatecznej to ja musiałam patrzeć w jego oczy i oczywiście muszę ciągle żyć...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mayi już dawno nie czytałam większych głupot, chyba sama bierzesz wzorce z młodzieżowych pism, obstawiam że jesteś młodą osobą i to cię usprawiedliwia, pozdrawiam.

  • ~Anonim napisał(a):
    .
    Pięknie to ujęłaś Asieńko :) Ja też pragnęłam się zestarzeć przy pewnej osobie, "zauważać z rozczuleniem każdy nowy siwy włos i każdą nową zmarszczkę", jednak w chwili ostatecznej to ja musiałam patrzeć w jego oczy i oczywiście muszę ciągle żyć...

    Chyba nadal kochasz.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    GREGINFO napisał(a): Chyba nadal kochasz.

    Raczej wspominam i przykro mi... , już sporo czasu minęło, życie toczy się dalej i jednak chciałabym je sobie ponownie ułożyć, nie można żyć jedynie wspomnieniami, trzeba z żywym naprzód iść... Każdy ma swój los, a jaki jest mój, tego nie wiem.

  • ~Anonim napisał(a):
    .
    Raczej wspominam i przykro mi... , już sporo czasu minęło, życie toczy się dalej i jednak chciałabym je sobie ponownie ułożyć, nie można żyć jedynie wspomnieniami, trzeba z żywym naprzód iść... Każdy ma swój los, a jaki jest mój, tego nie wiem.

    Lepiej bym tego nie napisał. Pomio upływu czasu chciałoby się normlanie żyć ale to jakby już nie to.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    U mnie to wygląda tak, kocham do póki wszystko jest dobrze, ale każda zbędna kłótnia okalecza moje uczucia... zaufanie za zaufanie, ale nigdy nie obiecuj czegos czego nie spełnisz... Nie dawno przekonałam sie jak boli sama myśl o rozstaniu, na szczęście do tego nie doszło, wyobraźcie sobie że w dniu w którym to zaplanowałam, on mnie zaskoczył czymś i powiedział że bardzo kocha z taka skrucha. I uświadomiłam sobie jak bardzo chciałam zostać. ;).

  • .

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Czy ktoś kto kocha powinien ranić... ?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    :-D. Ale sie temat rozwinął :-D.

  • ~a... napisał(a): Czy ktoś kto kocha powinien ranić... ?

    Oczywiście że nie. Myślę że osoby, które ranią kochane osoby robią to zbyt często nieświadomie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ale ja o tym mówię i tak to sie nie zmienia...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja zostałam totalnie oszukana przez faceta, bawił się moimi uczuciami, okłamywał, prowadził podwójne życie. A ja byłam szczerze zaangażowana. Nie wiem, czy w ogóle jestem jeszcze w stanie się zakochać tak cholernie mnie zranił.