Chcę samotności

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ewa to nie kobieta jestes.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mąż mnie nie dręczy po prostu nie mam od niego żadnego wsparcia. Chyba nie jestem kobietą tylko potworem. Sprzedałabym diabłu duszę żeby wszystko było dobrze. Właśnie zmieniłam lekarza zobaczmy co będzie dalej. Najchętniej znikłabym ztego świata wszystkim by było lżej...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Eva, nawet nie myśl tak! Masz dziecko, weź je na spacer, może spotkasz kogoś znajomego i odrazu lżej na duszy...

  • Eva wiesz kto znika??? Tylko tchórze!!

    Wez sie w garść i żyj z dystansem do siebie i do tego co w koło.Jeśli czujesz że wysiadasz...to wez urlop....wyjedz gdzieś sama...naładuj akumulatory i będzie dobrze.

    Kiedyś miałam podobnie ale jak tylko zostałam sama na tydzień straciłam sens życia ..........dokładnie...okazało sie ze mąz i dziecko nadają mojemu życiu rytm i bez nich chodzę z kąta w kąt i nawet nie potrafie odpocząć.
    Są mi potrzebni tak samo jak tlen i słońce.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jesteś egoistka i tyle. Nie dorosłaś do rodziny, dziecka, męża. Nie szukasz samotności tylko swobody! Nie będę się rozpisywał bo nie ma sensu. Wystarczy poczytać co piszesz żeby wyrobić sobie zdanie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To straszne co piszesz nie chciala bym miec takich problemow, dobrze rozumiem ze twój maz niczego nie zauwaza? Widział ze sie tniesz? Wie ze chodzisz do lekarza czy robisz to po kryjomu? A propo dobrze ze zmienilas tamtego sam musiał byc nie normalny, twoj maz wie ze potrzebujesz samotnosci i nie pozwala ci sie gdzies wyciszyc czy zgadza sie? Jesli tak to moim zdanie chyba mu zalezy na was opisz cos wiecej Zycze powodzenia.
    2011-09-27, 22:16Zgadzam sie z "sobek" jestes jeszcze mloda moglas nie dorosnac do wszystkiego, ale nie trzeba zyc jak w klatce, praca dom i dziecko, przeciez mozna na wekend gdzies wyskoczyc pobawic sie oderwac od codziennosci, maz tego nie chce?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Brawo sobek! Najlepszym lekarzem byłby dla niej Anonim, który twierdzi, że to jej życie i jej problem... Paranoja, kobieta się samookalecza, a tu takie rady. Nie wiem, czy daje sobie sprawy, że problem jest głęboki, chyba że udaje po to żeby poczytać co na to ludzie i dobrze się bawi?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Po co udawać? Może jestem tchórzem zależy mi na rodzinie i tylko dla nich chcę się leczyć. Może i jestem egoistką. Nie potzebuję swobody tylko odpoczynku od wszystkiego żałuję tylko że od siebie nie mogę. Mąż wie że się tnę jemu też nie jest łatwo.

  • Eva myślę, że masz po prostu silną depresję. A w tym przypadku dobry lekarz prowadzący, leki odpowiednio dobrane i wsparcie ze strony psychologa- może wybierz się też do niego z mężem? - i powinnaś powoli wyjść na prosta. To może być długi proces ale masz dla kogo żyć.
    Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Eva jesteś miekka i nie dojrzała, i zapewne nigdu juz na tobie polegać nie bedzie mozna.

  • Każdy ma prawo do słabości i powiedzenia sobie i innym k... a mam już dość! A jednocześnie to głośny krzyk pomóżcie mi ktoś!

  • Jestem w szoku co przeczytalam, dosłownie mnie powaliło, kobieto ty chyba poważnie chora jesteś! Wylecz się a będzie dobrze. Nie poddawaj sie w tak prosty sposób.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak się nie poddawać gdy upadniesz, wyciągniesz rękę żeby ktokolwiek cię podniósł a tymczasem nikt nie pomoże ci wstać. Czuję że przegrywam. Jestem dojrzała, życie szybko nauczyło mnie dorosnąć. Może po prostu nie wiecie jak to jest kiedy ktoś ciągle podcina wam"skrzydła". To okropne uczucie nie móc dalej odlecieć...

  • To uciekaj ale z dzieckiem! Proste!

  • Eva uwież mi że są ludzie którzy podobnie mają. Tzn po mimo tego że nie żyją na bezludnej wyspie to są ze wszystkim sami- a przede wszystkim sami ze sobą.
    Dodatkowo problemy które mają w swoim otoczeniu i niemożność udźwignięcia tego samemu po prostu dobija. Ma sie ochotę wszystko rzucić i uciec bo nie widzi się wyjścia z sytuacji.
    A ucieczka to nie jest rozwiązanie. Ktos powie' weź się w garść" ale jak do cholery?
    Ty na swój sposób próbujesz wyjść z tej sytuacji i szukasz jakiegoś punktu zaczepienia- pomocy- choć by tutaj na forum bo łatwiej jest wyrzucic z siebie to co nas gryzie przed obcymi niż- paradoksalnie- przed najbliższymi.

    W moim życiu też był taki ciężki czas gdzie miałam ochotę trzasnąć drzwiami i zniknąć ale to co mnie zawsze podbudowywało na duchu to moje dziecko dla którego jestem całym światem a ono dla mnie.
    Zaczęłam szukać pomocy w momencie gdy zauważyłam, że tak dalej być nie może i ją znalazłam.
    Przede wszystkim nigdy nie przestawaj wierzyć, że będzie dobrze :)
    Pozdrawiam.