Chcecie historii? Zapytajcie radnego Bogdana Nowaka - To jego ojca milicja bolesławiecka zatłukła na śmierć / było to bezpośrednią przyczyną jego emigracji / - to historia prawdziwa Panie adam. M. Z pewnością nie znajdziecie nic bardziej podłego. Jest w Polsce IPN i tam można przekazywać swoją wiedzę. Po co tworzyć klony instytutu. Komu i po co potrzebne wspomnienia maluczkich krzykaczy przypisujących sobie miano bojowników. Efekty ich walki będą się odbijały czkawką jeszcze wiele wiele lat. Rudy -- ktoś tę kiełbachę podkrada ale ktoś dał na to prawne przyzwolenie. Dał przyzwolenie i zapomniał o limicie. Zgadzam się z Twoją teorią. Aby spokojnie patrzeć w przyszłość należy mieć normalną terażniejszość.
Opiszą bolesławiecką walkę o wolną Polskę
Dyskusja dla wiadomości: Opiszą bolesławiecką walkę o wolną Polskę.
-
-
Przemysławie - nie rób z cudzego życia jatki na necie i pożywki dla swoich wniosków. Poza tym, co jest ci solą w oku? Fakt,że ktoś napisze o Solidarności? Że powstanie książka? Tak bardzo cię to boli,że jak idiota z pianą na ustach wypisujesz swoje brednie? A w następnym poście o czym napiszesz, o matce pana Nowaka? Ty jesteś maluczkim krzykaczem, do tego trzymanym na bardzo krótkim pasku, nieprawdaż?
-
P1954 sam jesteś "krzykaczem przypisującym sobie miano bojownika".
-
Szkoda, że tak mało się mówi o rozpadzie i wielkim podzieleniu wygranej strony. Nie mówiąc już o ideałach. Cała opozycja, jako solidarność była wewnętrznie bardzo podzielona, szczególnie jeśli chodziło o zasługi. Ale to juz opracowanie na inną książkę. Warto też pisać o tym cichym oporze, jak domowe spotkania, wczasy, praca szkół itd. szykuje sie dobry tytuł!
-
W ramach cichego oporu nie chciano mego dziecka przyjąć do żadnego z Bolesławieckich liceów. /Miało dziadka komunistę/ --.
-
Bio sam u ono doba u prvoj liniji solidarnosti, a danas se toga stidim!
-
Co się tak czepiliście pana 1954? Pisze całkiem do rzeczy i ma dużo racji.
-
PANOWIE, nie ma sensu się obrażać. Zaproponowałem tylko inny profil opracowania, Na kanwie prężnie rozwijającego się miasta pokazać działania „ludzi solidarności”. Wykazać jak wyposażeni w „bibułę”, powielacze, środki łączności, i opłacani przez amerykańskich szpiegów, zniszczono miasto, i własny kraj - SOLIDARNIŚĆ jako „5 kolumna”. O tym chciałbym poczytać, dowiedzieć się z kąd, kto, i ile... . W proponowanym przez muzeum opracowaniu wyjdzie tak jak trzeba( o tym zadecyduje zleceniodawca). Jak z Jaruzelskim w TVP.
-
Tak, bo Boleslawiec byl prężnie rozwijającym sie miastem, a podupada od 30 lat. I podobnie Polska cala - byla krajem miodem i mlekiem plynącym... A ja sie tylko pytam co z Filemonem i Księżniczką - tą od ziarnka grochu?
-
Tak Rudy, może Ci się to nie podoba, ale właśnie tak było i Bolesławiec w tamtych czasach był prężnie rozwijającym się miastem. Teraz zaś we wszystkich zakładach nie pracuje tyle ludzi, co wtedy choćby tylko na samym Wizowie i Fabryce Domów. Dzisiaj ludzie żebrają o pracę, a Ci, co tą pracę mają, to godzą się na wiele niegodziwości ze strony pracodawców, żeby zarobić tego tysiaka i mieć cokolwiek. Wiem jak jest, bo pamiętam tamte czasy, kiedy człowiek nie drżał o jutro tak jak dzisiaj. W pracy widzę jak zachowuje się szefostwo i jak czasem bez żadnej przyczyny potrafi gnoić ludzi, a ludzie siedzą cicho, co najwyżej klnąc pod nosem, albo, co słabsi płaczą z nerwów w domu. Tego nie było w tamtych czasach, nie było tylu bezdomnych i żebraków. Myślę, że nie o taką społeczną sprawiedliwość walczyli ówcześni i prawdziwi ludzie Solidarności. Wystarczy przeczytać sławetną Gdańską tablicę z postulatami i widać, o co walczyli ludzie, a teraz się twierdzi, że walczyli z komuną. Walka była o lepsze i sprawiedliwsze jutro, ale moim zdaniem to, że mamy tą niby wolność, to porażka tej walki, bo z pewnością jest o wiele większe rozwarstwienie społeczne, kominy płacowe i czysty wyzysk niż za tamtych czasów, a to nie można uznać za sukces solidarnego i sprawiedliwego państwa.
-
Do "dyskutantów" I znowu uprawiana jest gra w piegi przez stałych bywalców portalu. Aż g... no furczy w powietrzu.
-
Mówisz o tym, że tamta Solidarność walczyla o sprawiedliwośc i lepsze jutro. Czyli bylo źle? Odpowiem: Bylo! Dlatego walczyli. Ale nie ośmiele sie sprowadzac walki 10 mln ludzi do walki o miske ryżu. Takie stawianie sprawy obdziera tych ludzi z jakiejkolwiek ideowości. A wielu z tych ludzi walczylo wlaśnie o wolność, o to, żeby mozna bylo 11 listopada wywiesić flagę, o to, żeby mozna bylo z podniesiona glowa pójść do kościola, żeby mozna bylo uczyć sie o napaści radzieckiej na PL i o "wyzwoleniu" w 1945 i wolności podtrzymywanej czolgami i kalachami. Mówisz o tym, że dzisiaj jest chamstwo wśród kierowników zakladów pracy. Pytam sie czy wtedy nie bylo? Może miales takie fantastyczne uklady, bo ja wiem że różne rzeczy sie zdarzaly. Często dobrze bylo zapisac sie do partii, chodzic na pochody ect. Ktoś kto mial inne zdanie myślal autonomicznie na wiele liczyć nie mógl. Na uniwersytetach kariery robili piewcy leninizmu i marksizmu (do dzisiaj stara kadra rządzi gdzieniegdzie), za poglądy wyrzucano z pracy i ze szkoly... Dzisiaj masz w razie potrzeby mozliwośc skierowania sie do sądu pracy - kiedys tego nie bylo. Nie bylo czegos takiego jak mobbing, jakbys wtedy poszedl do sądu i sie poskarżyl, że pracodawca cie nęka, to chyba sąd by cie wysmial. To tylko takie male grzeszki wszystko. O morderstwach politycznych nie bede pisal... I dalej w dyskusje o tym kiedy bylo lepiej nie dam się wciągnąć :).
-
Ludzie kochani, czy nie macie co robić w czasie pracy? Nie jest to czas na dyskusje na forach internetowych! Chyba, że bywalcy portalu to reńciści, emeryci i bezrobotni. Lecę do roboty! Pa.
-
Chyba żartujesz :) sąd pracy? Kto do niego się zgłasza? W środowisku, w jakim pracuję wszyscy robią pod siebie na myśl o zwolnieniu, a o sądach nikt nie myśli, bo co to da, zaś wieści w takim miasteczku roznoszą się szybko i jak zrobisz komuś sprawę, to już pracy nie znajdziesz. Nie twierdzę, że wtedy było super, bo też było wiele niesprawiedliwości dlatego o nią walczono, ale na pewno nie o taką sprawiedliwość walczył i narażał się np. mój tato, który do PZPR nie należał, myślał inaczej niż się wtedy myślało, słuchał Wolnej Europy i mówił głośno, co mu leży na sercu, a do kościoła zawsze chodził z podniesioną głową nikt mu tego nie zabraniał i żadnych konsekwencji z tego tytułu nigdy nie poniósł. Jako jedyny żywiciel rodziny i pracownik fizyczny w jednej z wielu fabryk za swoją pensję wychował i wykarmił dwójkę dzieci i nie było nam źle, były, co roku wczasy, kolonie, obozy harcerskie i to razem z dziećmi dyrektorów, a na studia mógł iść każdy. O mieszkanie też nie prosił, bo przecież był pracownikiem firmy, to firma dała mu mieszkanie. Spróbuj dzisiaj zatrudnić się np. w Baderze jako pracownik fizyczny i wykarm za to swoje dzieci, zrób opłaty i jedź z nimi na wczasy... Tak należał do Solidarności i wiele mi opowiadał o tych gorących czasach. Mówił mi też, że nie walczył o to, co gotują nam ci, którzy są jak to nazywasz ideowcami, ale walczył o to, żeby nie trzeba było emigrować za chlebem za granicę, a we własnym kraju nie bać się, że jutro mogę zostać na bruku. Szkoda gadać...
-
Ty Rudy lepiej się nie wypowiadaj, bo g... wiesz i jak sam wspomniałeś w tym czasie stukałeś w grzechotki więc lepiej bzdur nie opowiadaj, za komuny był obowiązek pracy i trzeba było się zajebiście postarać żeby z niej wylecieć, inna sprawa to prawa pracownicze. Na odległość czuć, żeś na prawicowej frondzie się wychował muminku. :).