Nigdy dość rozmów o kulturze

Dyskusja dla wiadomości: Nigdy dość rozmów o kulturze.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A jaki pomysł na kulturę ma Miasto? Jak wyobraża sobie przyszłość kultury bolesławieckiej Miasto? Czy kiedyś kultura znajdzie się w kręgu zainteresowania społecznego i wejdzie na stosowne dla niej miejsce w hierarchii ważności? Proszę o przemyślenia Miasto bez negowania innych, ale o własne stanowisko.2010-02-22, 15:23Czy mamy wszyscy odpuścić starania o kulturę i niech się dzieje... ?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Miasto w głębi duszy martwi się aby jego mieszkańcy mieli się lepiej. Wszyscy bez wyjątku. Gdy zmaleje bezrobocie, zmaleje frustracja poprawią się warunki finansowe i zacznie wzrastać zapotrzebowanie na kulturę. Miasto ma nadzieję że pojawi się wielu takich Animatorów i tchną w nie nowe. Miasto nie chce na siłę zmuszać swych obywateli do tego co na dziś nie jest dla nich priorytetem. Bo jeszcze ktoś zawoła nie rzucać perły przed wieprze. Miasto samo nie wie kim jest - czy jest tylko budynkami i urzędami? Czy raczej składa się z obywateli? Miasto chce chłonąć kulturę i nie chce aby na jego oczach tę kulturę tłamszono. Priorytetem pozostaje wyzwolenie kultury ze szponów polityki. Miasto cieszy się że są Animatorzy.

  • Animator.Hierarchia potrzeb człowieka jest bardzo jasno określona.I nikt nigdy nie odwróci tego trójkąta do góry nogami.A już na pewno nie "tekst", który jest przyczynkiem do tych komentarzy.P.S.Bo chyba nie mówimy tu o ewentualnych "jednostkach" ?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zawsze mówiłem że żeby móc konsumować kulturę najpierw trzeba choć odrobinę jej stworzyć. O tym powinni pamiętać rządzący, bo kultura powinna nas uszlachetniać, odrobina po odrobinie a zrobi to jeśli będziemy ją bardzo emocjonalnie wewnętrznie przeżywać. A żeby przeżywać to tworzyć. Pozdro.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Cytuje: "Nie zamierzam w tym miejscu formułować postulatów pod adresem instytucji oświatowych czy kulturalnych. [... ] Miejscem, gdzie można zacząć edukację kulturalną, jest dom rodzinny. ". Mam 3 pytania do Autorki, Animatora i może innych chętnych... : 1. Kto ma wyedukować rodziców skoro są ofiarami "luki cywilizacyjnej", o której pisze Autorka? 2. Czy "domowe przedszkole" w tej sytuacji właściwie sprosta zadaniu? 3. Dlaczego Autorka nie zamierza postulować w tym miejscu pod adresem instytucji oświatowych i kulturalnych żadnych postulatów?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To proste. Autorka, kiedy była czynna z urzędu za kulturę zadbała tylko o kulturę wysoką - szlachetną oprawę swojej osoby. Edukacją o której pisze nie przejmowała się nigdy. W tych latach w BOK nie było edukacji. Zajęcia Pana Czesia były jedyne. Jutrzenkę przepędzono do Kruszyna, bluesa z panią Krysią na Sierpnia 80, a taniec nowoczesny tylko był 2 razy w tygodniu. O 16. 00 gasło światło w instytucji kultury. Spektakle i koncerty odwoływano, a w kinie nigdy nie było 5 widzów. Dzisiaj po latach, z dobrą emeryturą, nabuchaną legendą więziennego doktoratu wypada być specjalistą od recepty jk powinno być - tylko ja się pytam za co? I dlaczego dopiero teraz, a nie wted, gdy o to właśnie wtedy szło... o nasze dzieci, które dziś mają dzieci i nie mają za co.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Miasto ubolewa że tak jest ale ktoś wywołał temat. Ktoś kto sam siebie stawia na piedestale kultury. Zdrowe komórki mej krwi delikatnie przyhamowują zapędy choroby. Chciało bym chciało lecz chleba za mało, alem się jeszcze nie poddało. Są we mnie jeszcze prawdziwi animatorzy, Znajomi z dawnych lat, którzy wypełnią Lukę cywilizacyjną.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Muszę przyznać, że z ostatnimi dwoma wypowiedziami Miasta się zgadzam, jednak nie zostawiałbym edukacji kulturalnej, czy rozbudzania potrzeb na KULTURĘ na późniejsze, lepsze czasy. Ten proces winien trwać nieustannie bez względu na nasza sytuację ekonomiczną, a już na pewno nie w oparciu o politykę. Ciągłość wyeliminuje luki pokoleniowe, o których pisze "jadowita" Znajoma z dawnych lat. Dla Znajomej... chciałbym tylko wspomnieć, że rozmawiamy o kulturze, a nie o Autorce i jej wadach czy zaletach z lat ubiegłych. Jestem przedstawicielem pokolenia, które również za czasów Autorki korzystało, bądź korzystać chciało z dóbr kultury oferowanych przez BOK oraz pomieszczeń BOKu na realizację swoich zainteresowań. Faktycznie bywało tak, że inicjatywy, z którymi przychodziłem spotykały się z brakiem aprobaty, ale były i takie, które miały możliwość realizacji. Kto był winien takim decyzjom? Dziś, jako osoba mocno zagłębioną w działania na rzecz kultury (i zawodowo i prywatnie) wiem, że nie wszystkie decyzję można, nawet do dziś, podejmować autonomicznie - będąc dyr. BOK. Miasto z pewnością ma tego również świadomość. Ale nie o tym tutaj. Odpowiadając na pytanie stawiane powyżej: Ad 1. Na edukację nigdy nie jest za późno i nawet teraz rodzice mogą uzupełnić swoje luki edukacyjne - trzeba tylko chcieć (to się nazywa "potrzeba"). Ad 2. Każda komórka społeczna, nie wyłączając domowego przedszkola, funkcjonująca w sposób właściwy, ukierunkowany na sprawy socjalizacji, edukacji w tym również kulturalnej spełni swoje role. Warunek jest jeden - prawdziwe domowe przedszkole w szerokim i dosłownym tego słowa znaczeniu. Ad 3. Nie wiem dlaczego. Można zapytać. Ja uważam, że postulowanie do tych instytucji jest konieczne i wręcz obowiązkowe.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Animatorze, Proponujesz odniesienie się do tekstu. Konieczna więc jest analiza. Z Twojej odpowiedzi rozumiem, że młodzi rodzice mogą się edukować sami. Instynkt macierzyński i poczucie odpowiedzialności nakaże im uzupełnić luki. Piszesz, że "Ten proces winien trwać nieustannie bez względu na naszą sytuację ekonomiczną, a już na pewno nie w oparciu o politykę". Mówisz tu o edukacji, czy o twórcach? "Kacha" wcześniej zadała sensowne pytanie: do kogo Autorka adresuje tekst? Wiemy do kogo? Ty wiesz do kogo? Jest to odezwa do osobistych sumień? Rozumiem Animatorze, że masz WIZJĘ możliwości młodej rodziny, która jest naznaczona brakiem "ciągłości" i ŻYCZENIA "właściwego" funkcjonowania komórek społecznych. Dlaczego tak wszechobecny jest KICZ i o czym to świadczy? Co Ty na to? W tym kontekście, myślę, że pies jest pogrzebany w Twojej trzeciej odpowiedzi. Kto te postulaty sformułuje, skoro Autorka tego nie zrobiła? Robi się rzeczywiście nudno.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Miasto dofinansuje http://www.istotneinformacje.pl/boleslawiec,a4668.php Parafie za kulturę katolicką. Ma Pani adres gdzie są pieniądze na kulturę.

  • ja mysle,ze wszyscy za duzo filozofujecie

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Animator, czy wiedziałeś coś o konkursie Urzędu Miasta na przedsięwzięcia m.in. kulturalne na 2010r. http://www.um.boleslawiec.bip-gov.pl/public/get_file_contents.php?id=94240
    Napisz coś o tym.

  • Miasto przypomina że posiada demokratycznie wybrane władze -- Rada Miasta Bolesławiec oraz demokratycznie wybranego prezydenta. W chwili obecnej Miasto preferuje wartości duchowe i Państwo Obywatele czy chcą czy nie muszą się z tym pogodzić.

  • Nie wydaje mi się, użytkownik miasto ma zaiste megalomańskie usposobienie, pora zejść na ziemię kimkolwiek jesteś.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Taki konkurs organizowany jest rokrocznie. Jest to możliwość dla m. in. środowisko kulturalnych (formalnie działających na zasadach stowarzyszeń) szukających wsparcia finansowego na realizację swoich statutowych celów. Szkoda tylko, że tak mało środowisk sięga po te pieniądze. Nota bene niewielkie są to środki (jakie w skali przekrojowej wydzielane są na kulturę). To, kto je otrzymuje, porażka - woła o pomstę do nieba. Jakby nie było innych ciekawszych pomysłów na kulturę.