Mieszkałam kiedyś w takim bloku wynajmowaliśmy na 4 piętrze kawalerkę (nie w Bolesławcu) to był blok z takimi dużymi szerokimi korytarzami i po jednej i drugiej stronie wejścia do mieszkań. Był tam kiedyś podobno internat potem prywatni lokatorzy mieszkania sobie porobili. A więc zaczynam :-)
Od godz 19 conajmniej do godz 22 czasem póżniej dzieciaki biegały po tym korytarzu i jeździły na czym się dało! Jak to zobaczyłam to doznałam szoku gdzie są rodzice? W tym bloku było og ólnie dużo dzieci i wszyscy jakoś na to 4 piętro wchodzili. Mąż wracał tak przed 19 z 12 godz ciężkiej pracy dzieciątko małe chce spać a tu końskie wygłupy! Dodam że np nasi sąsiedzi za ścianą nie byli jakąś patologią, normalna rodzina tak jak większość na tym piętrze. Kiedyś zaczełam pukać przed 22 do każdego mieszkania z którego było dziecko i prosic żeby rodzic zabrał dziecko z klatki schodowej msakra poprostu. Chyba mnie znienawidzili na amen :-) Potem trafiło nam się mieszkanie w tym samym bloku tylko na 1 piętrze, większe łądne po znajomości za te samą cene co za te przedpotopową kawalerkę. Cieszyliśmy się że 1 piętro i z dzieckiem łatwiej z zakupami. No i na tym piętrze nie było małych dzieciaków i takiego tałatajstwa bo mieszkała tem ewna pani Kasia która była cięta na takie wybryki i nikt z dzieciaków nie miał odwagi tam szaleć. Ale... pewnego razu poczułam dym papierosowy. My nie palimy jestem wrogiem fajek. Wychodzę na klatkę patrze a tu sąsiedzi maja gości i cała watacha na korytarzyk wyszła i pala w najlepsze. Myślałam że to jednorazowe. Potem się przekonałam że nie. Stało sie to notorycznym rytuałem innych sasiadów i w ten sposób umilali sobie sąsiedzkie pogawędki. Otwieram balkon siadam z dzieckiem na balkonie, wychodzi sąsiadka z lewej strony na fajeczkę, za chwile sąsiadka z prawej usiadła wygodnie z lampka wina i z papieroskiem, no i sąsiedzi z dołu ciagle latem okno otwarte i papieros jeden za drugim! Uwierzcie mi nie wyolbrzymiłam nic w tym co napisałam! Kiedy zwróciłam tym ludziom na korytarzu czy mogli by palić w swoich domach to tak skoczyli na mnie ze masakra! Dodam że to byli moi znajomi i dopiero przeze te sytuację poznałam jakie prostactwo panuje. Prosiłam ich mam małe dziecko ten smród sie do domu przedostaje ale nic oni skoczyli że są dyskryminowani, a gdzie mamy palić rzucili się. Więc ja zaczełam ten korytarz wietrzyć intensywnie, to wykręcili klamke z okna bo w dupkę zimno sie zrobiło. Więc ja sposobem otworzyłam spowrotem te okno :-) swoja klamką. To jak czeski film normalnie! Takie są uroki mieszkania w bloku ciągle coś ktoś komuś. Na sczęście mieszkaliśmy tam pół roku tylko :-) Pozdrawiam wszystkich.
Upierdliwi sasiedzi
-
-
Oj, Miska ty chyba musisz kupic sobie domek i bedziesz miala spokoj... W blokach tak jest wlasnie, ludzie musza siebie jakos tolerowac, a palenie papierosow na wlasnym balkonie nie jest zabronione! Troche to ty przegielas teraz, skoro ci dym przeszkadzal to trzebabylo wyjsc z balkonu i isc na spacer z dzieckiem. Nie zyjesz na pustyni!
-
No tak mniejszy problem jak jest zima i okna sa pozamykane a latem upał okna otwarte a sąsiedzi bez przerwy wysiadujacy na balkonie, no do południa troszke spokój bo praca ale potem jazda. Oni w domku poprostu nie palili bo jak to mi powiedziała sasiadka żeby firanki jej nie żółkły :-) Wiesz jak ktoś mam miłych i mądrych sąsiadów to jest błogosławieństwo. Ale palacze zachowują sie zawsze chamsko jak zwrócisz komuś uwagę, i zzachowują się arogancko, kiedy stoje na przystanku z dzieckiem w wózeczku i stoi ci ze 3 osoby i dymia ci na dzieciaka, zwracasz uwagę grzecznie że na dziecko leci to sie zaraz wydziera że jest dyskryminowany a gdzie on ma palić? A czyj to problem? A tak na marginesie cieszę sie bardzo że wchodzi zakaz palenia w miejscach publicznych :-).
-
Witam :) a co powiecie na coś takiego: Moja sąsiadka ma zwyczaj wystawiania worka ze smieciami za drzwi czyli na klatke schodowa. Wszystkom rozumiem czasami sama tak tez robie ale moje stoja do najbliższego wychodzenia z domu. (mam psa wiec wychodze dość często ale jej potrafia przestac kilka dni! A w każda niedziele taka ozdoba często także pachnaca to juz standard :(.
-
Stojące worki ze śmieciami przed drzwiami to chyba standard... większość naszego społeczeństwa tak robi (moja sąsiadka też wystawia takie "pachnące" z zawartością zużytych pampersów) to dopiero jazda :).
-
Do Miśki - zabrzmi to idiotycznie, co napiszę, ale... cieszę się, że nie tylko ja mam ten sam problem. Rozumiem Ciebie, bo mnie też to boli. Mam podobną sytuację i podobnych sąsiadów... buraków, tak trzeba nazwać. Dzisiaj inteligencji trzeba szukać ze świeczką w ręce. Same buraki-nowobogaccy, którzy mieszkali gdzieś w chlewikach i kulturę chlewikową wprowadzają do miasta, kiedy trochę kasy im przybyło (sprzedali chlewiki i ziemię) i kupili mieszkanie w mieście. Sąsiad np. Zaprasza znajomych ale każe im palić fajki na korytarzu. Co to za gospodarz, który w ten sposób traktuje swoich gości? Ja muszę wdychać dym papierosowy, ponieważ ciągi (mimo uszczelnień) powietrza w bloku są nie do uniknięcia i smród przedostaje się do mieszkania. To jedno. Drugie - wyrzucanie śmieci do zsypu. Wrzucają wszystko, kartony, deski, szkło... deski blokują światło zsypu i potem jest cyrk z udrażnianiem. Wyrzucają nawet po 22, waląc wiadrem czy czymś tam o klapę zsypu. Ich psy i koty są wypuszczane na korytarz bez wyprowadzania i otwarcia drzwi na dwór. Pies nie wytrzymuje czasu oczekiwania na otwarcie drzwi wyjściowych i leje na korytarz ( dobrze, kiedy tylko leje, czasami dalej też. ) Myślę, że nawet edukowane(? ) dzieci tego buraczego pokolenia, nie potrafią zachowywać się inaczej. Bo czym skorupka za młodu, tym na starość... Musi minąć wiele lat, kilka pokoleń by Polacy nauczyli się żyć w zgodzie nie tylko ze sobą ale i sąsiadami. I nie może być takiego tłumaczenia, że w blokach tak jest, a kto nie może tego zdzierżyć, musi kupić domek. Wszyscy mamy prawo do mieszkania gdzie chcemy, ale musimy szanować prawo sąsiadów do spokojnego życia. Stawiamy za wzór Niemców - dlaczego nie nauczymy się ich metody postępowania we współżyciu sąsiedzkim? Powinniśmy piętnować buraków jawnie. A ci, którzy się boją nazwać po imieniu tego co złe, niech siedzą przynajmniej cicho i nie plotą głupot.
-
Dokladnie święta prawda! No nie wiem trzeba nie mieć mózu żeby mieszkając w blokowisku nie zdawać sobie sprawy że różne takie zachowania mogą przeszkadzać innym. Moja teściowa mieszka juz ponad 30 lat w bloku i mówi że kiedyś dawno temu ludzie byli zupełnie inni. Bardziej mili dla siebie i bardziej sąsiedzcy. Odwiedzali się rozmawiali chodzili razem i stali w nocnych kolejkach po szafę a przychodzili z maszyną do szycia :-) )) Pisze tu o czasach kiedy nic nie było :-) Oczywiście wyjatek nie potwierdza reguły, ale było zupełnie inaczej, sąsiedzi się bardziej szanowali. Potem sie to bardzo zmieniło. Teraz ludzie stali sie bardzo zazdrośni złośliwi zapominaja co to dobre sąsiedztwo. I że lepiej się żyje.
-
Rozumiem, że Miśka pisząc o wspomnieniach swojej teściowej pisze o czasach komuny.
-
A co to ma do rzeczy konik polny?
-
Tak to jest niestety polsak rzeczywistosc.
-
Ludzie to jest standard że jeszcze się taki nie urodził coby każdemu dogodził.
-
Joanno. Ma się tak do rzeczy jak pierwszy post Miśki, która sugeruje, że takie zachowania to pozostałości komuny, a Miśka przytacza opinię teściowej wg. Której dawno temu ludzie byli lepsi. Jak dawno? Jeżeli za komuny to prawda bo 35 lat mieszkam w blokach i nie było takich problemów. Ale krew może zalać, gdy 30-letni facet w bloku nie schodzi po schodach tylko biegnie z 4 piętra o 2 w nocy.
-
Konik polny napisał:"Ale krew może zalać, gdy 30-letni facet w bloku nie schodzi po schodach tylko biegnie z 4 piętra o 2 w nocy."Ojojojoj biedactwo :-))). Jako nastolatka mieszkałam na osiedlu w 10 piętrowcu i koledzy popisywali się w ten sposób, że o godz. 2 w nocy zbiegali klatką schodową naciskając dzwonki u drzwi :-))). Był niezły ubaw. A ten co najwięcej zaspanych lokatorów wywabił na klatkę był największym bohaterem uhonorowanym buziakiem :-*. To były czasy :-)))).
-
Pewnie wódki zabrakło a tu już wielkie halo :-)
-
Czarny Lotosie - ty wiesz co napisałaś czy napisałaś co wiesz... Przecież to było chore a ty wspominasz coś co powinno się wykreślić z pamięci.