Wygląda na to, że nick "zobowiązuje" Ignorant :)
Imć miętowy Kazimierz
-
-
Mamy tu ciekawy temat do dyskusji, Hegemonie - o dwóch takich, co ukradli net! ;-).
-
Tylko jeszcze nie wiem Lolka, który to Jacek, a który Placek :)
-
Dla Lolki bez różnicy, to jedna, wielka chorągiewka, właśnie takich wyborców nam brakuje co będą interesować się toi toi'ami :-).
-
@Masi napisał "właśnie takich wyborców nam brakuje" - dla kogo Pan pracuje, Panie Masi?
-
Widzisz Lolka, to jest przykład jak można Tobą łatwo i przyjemnie manipulować :-).
-
Lolka, muszę Cię zmartwić -> ale dla nikogo -> w przeciwieństwie do Ciebie ;-) Ps Wcześniejsza moja odpowiedź na pewno się pojawi ;-).
-
Proszę znalezć sobie innego internautę, miłej zabawy!
-
Niemanipulancie, osobiście Cię znam - osobiście do Ciebie piszę. A w kim jeszcze się kochasz... nie wnikam. Ogólnie czci swych wybranek bronisz bohatersko, choć w bardzo plebejskim stylu. Stąd moje porównanie do Sanczo. A Kazimierza Marczewskiego zapamiętałam z dwóch sytuacji. Podczas naszego pierwszego spotkania chciał zrobić z mojej córki stojak reklamowy. Szłyśmy w paradzie Glinoludów. Córka była wymalowana i jechała w rikszy wieziona przez dziadka. Kazimierz Marczewski podbiegł do niej i bez pytania chciał wcisnąć w łapkę wizytówkę z nazwą swojego portalu, by zrobić reklamowe zdjęcie. Odmówiłam mu zrobienia zdjęcia dziecka z wizytówką (innego robić nie chciał) i uratowałam go od popełnienia największej pomyłki w życiu - opublikowania na portalu fotki dziecka znienawidzonej konkurencji :)
Po raz drugi zapamiętałam go ze spotkania autorskiego z Jackiem Pałkiewiczem. Marczewski minął wszystkich stojących w kolejce po autograf, wcisnął Pałkiewiczowi słynny kubek i cyknął zdjęcie. Kiedy zdegustowany podróżnik zwrócił mu uwagę na brak wychowania, Marczewski zaczął przepraszać i tłumaczyć, że bardzo się śpieszy, bo musi opublikować materiał na bolesławieckim portalu. Nie wiem, czy ciekawi go los kubka. Został odstawiony na bok. Raczej nie stał się miłą pamiątką z Bolesławca. -
Aż cosik napiszę :) Grażynko, czyżby Ci "zawory" nie wytrzymały? Słowo nienawiść z tak "obiektywnych" ust - śmiechu warte :).
-
Grażyno. Przykro mi, nie wiedziałem, że moje - pisane bez agresji - słowa wywołają u Ciebie tak silne emocje. Nie chciałem uderzyć w Twoje czułe ego, przepraszam :(.
-
Trumf, widziałam, że się odezwiesz Skarbie :) Bo Ty tylko mnie czytasz, tylko na mnie czekasz, tylko mi chcesz coś przekazać. Nie masz momentów, że cię to martwi? :) Chciałbyś o tym porozmawiać?
-
Ponury dostawca chińskiej porcelany nie popisał się na spotkaniu z podróżnikiem Jackiem Pałkiewiczem...
-
Grażynko - muszę Cię zmartwić. Ostatnimi czasy nie czytuję Twych wypocin. Powody pominę (może się wstydzę ;) Teraz spokojnie możemy pogadać jeśli masz na to ochotę :)
A na marginesie - już dawno przywykłem do Waszej megalomanii - cóż, wada fabryczna :) tylko nie wiem czy moja czy Wasza ;). -
Trumf, twe ostatnie zdanie to bełkot doskonały.