Jasne i dlatego teraz tak cierpią. Nie dopuszczali nikogo do pracy. Przyjmowali tylko rodzinkę. W głowie im się po... szyło. Ciężko się spada z takiego finansowego stołka.
Zwolnienia w Zakładach Ceramicznych
-
-
Do -pseudo - KILO, ANIA ma racie co do tysiaka, nie wierz to nie kracz, zatrudnij się w ceramice to zobaczysz, chyba ze tam pracujesz i masz dwa razy tyle za siedzenie na dup- bo szary robol, za ten tysiąc na ciebie haruje.
-
Popieram -Pracownika!
-
Pani J. U. Jeszcze pracuje? Bo jak tak to szukajcie se ludzie innej pracy bo lepiej nie będzie dopóki ona tam trwa.
-
Tak czytam kochani czasami wasze wypowiedzi. Czy zastanowił się ktoś że tak trochę nie ładnie wymieniać osoby po nazwisku i paplac na nie? Dlaczego nikt tego prosto w oczy nie Powie Pani U. Czy Pani M? Nawiąże do wcześniejszych wypowiedzi co do Pani U. Tylko „nakradła „, „nabrała „, "doprowadziła". A ilu z was przychodziło do jej kanciapy na strychu i prosiło o zapomogi, szybsze pożyczki, albo jakieś inne formy pomocy? Czy tak szybko zapomnieliście? Jestem byłym pracownikiem i też jeździli po mnie jak po niewolniku i też nie sympatyzuję ani za Panią M ani U. Ale pamiętam ile zrobiła na „lewo" dla wielu z nas. Czy zakład doprowadzony został do upadku przez te 2 osoby? A były szef produkcji- specjalistka od procedur, mistrz formowni -działacz i pieniacz, technolog -na siłę bo nie było nikogo innego, i cała rzesza innych cymbałów po technikach wieczorowych nie rzuciła sie wam w oczy? Połowa z nich na co dzień siedziała u prywaciarzy i sprzedawała technologię zakładu. Wywozili wszystko Biskwit, Masę, Formy, Gips, kalki, farbę no i co bym nie chciał to mogę napisać. Moja rada. Jak komu na życie nie starczy to nie siedźcie ani chwili dłużej bezradnie pytlując (piszę to szczególnie do młodych) tylko róbcie coś dla siebie, a nie dla zakładu. Bo on was potrzebuje tylko aby was wykorzystać za jak najmniejsze pieniądze, a wy potrzebujecie jak największą kaskę. Pozdrawiam.
-
Prawda zawsze leży po środku. Oczywiście za taki stan w większości odpowiada kadra zarządzająca, ale nie oni sami są winni. Pracownicy też dorzucili swoje trzy grosze. Jest to zakład na podwalinach państwowych, czyli wiadome jak sie traktuje taką prace, czy się stoi czy się leży pensja sie na należy. Picie w godzinach pracy to rzecz normalna, olewanie swoich obowiązków, nieprzykładanie się do pracy, wieczne chorobowe, przecież to nie moje. Takie podejście do pracy jest chore. Dlatego uważam, że pracownicy też odpowiadają za taki stan rzeczy.
-
Jaka prawda po środku, wiadomo kto jest winny te cymbały w zarządzie i ich pieski oczywiście byłym (zarządzie) a pracownicy GOŚCIU przyjdź na produkcję do ZC2 to zobaczysz czy się leży tam się ostro ZAPIER... za marne grosze i nie ma olewania obowiązków bo jak normy nie zrobisz to tych marnych groszy nie zarobisz. A picie, niech mi ktoś pokarze zakład gdzie nikt nie pije. Akurat za ten stan zakładu pracownicy nic nie mieli do gadania, bo filozofia tej świty była taka że robol musi być głóprzy od nich.
-
Akurat tak się składa, że pracowałem na ZC2 Axl i to są spostrzeżenia z autopsji. Paru moich kolegów pracuje w ZC1 i opowiadają co tam się dzieje, pijaństwo, chorobowe jak wypadają drugie zmiany i inne. Axl, jestem w stanie wymienić Ci zakłady w których się niepije i to jest normalne. Masz jakieś chore podejście do sprawy.
-
Też się zastanawiałem nad odpowiedzialnością pracowników. Jeśli chodzi o zakład to nie wiem czy jest, bo jeśli pracownik nie wypełnia swoich obowiązków to się coś z tym robi albo go zwalnia. Co do picia to nie ma co mieć żalu, że za to zwalniają, bo to że 8 miu godzin człowiek nie wytrzyma i za to wylatuje to tylko jego wina. I jedna sprawa i druga jest jasna. A to że pracownik wyniesie kubek, kawałek złomu czy odkręci klamkę świeżo zamontowaną w drzwiach to tylko daje światło na to do jakich skrajności ludzie są doprowadzeni że robią takie rzeczy. (oczywiście są tez nagminni złodzieje, ale pisze o przeciętnym robolku) po prostu pracownika fizycznego na to nie stać. A takie incydenty to krople w morzu jeśli chodzi o straty w zc. Dlaczego nikt nie pisze ile młynów technolodzy wylali do kanałów, albo wózków skorup wyjechało do lamusa prosto z pieca, a ile razy formownia wyrzuciła tygodniówkę do japonek bo mistrz sie pomylił, a najlepszy numer jaki słyszałem to zamiast 19 naście tysięcy wyprodukował 9 tys.! Ale w papierach wszystko grało :-)! Jak pracownika złapał struż na jednym kubeczku to do prezesa, afera na cały zakład i za bramę, ale jak zniknęło kilka tysięcy biskwitu to -cicho sza! (kto tyle potrzebował? NA LEWO INNY ZAKŁADZIK! )
tak kadra pracowała w zc przez ostatnie 10 latek. (oczywiście nie wszyscy, ale to niewielki procent) Kierownikiem się jest po to by ogarnąć wszystkie te rzeczy na swoim dziale i być odpowiedzialnym za wydarzenia na swoim podwórku, a w zc odpowiedzialność to choroba.
ART. S zgadzam sie z tobą co do chorobowego, ale czy wiesz dlaczego jest to nagminne? Jeśli sie nie może wyrobić wyśrubowanego akordu bo pracownicy sie biją o towar to lepiej iść na chorobowe i mieć spokój w domu za 80% wynagrodzenia. Bo na akordzie w zc nawet tego nie którzy nie mogli wyrobić. Natomiast kadry praca wygląda tak: "przyjąłem polecenie, sprawdziłem, wydałem polecenia, O CHOLEWKA! Coś nie wypaliło, no to raport na temat nie odpowiedzialności innych działów, zadanie wykonane panie prezesie, wypłata w pełni + premia za szybkie działanie (choc pracownicy nie mieli to kadra zawsze miała i nie 150 zł, ale 500-600 zł) JEst różnica co?
Nowy prezes ponoc mówił że od 3 lat zakład przynosił straty. To wina pracownika? A co robiła rada NADZORCZA oślepła? NIC NIE ROBILI za 2 tys dodatkowe w miesiącu pili kawki wywodzili sie nad raportami i jedli obiadki w restauracjach. KUPA ŚMIECHU!
a pracownikom radze nie najeżdżajcie na siebie i nie dawajcie sie podpuszczac na siebie bo oto właśnie chodzi. Pozdrawiam fizycznych. -
Dzieki za pozdrowienia oko, masz racje robia tak aby ludzie klocili sie o towar, a pozniej tylko raporty, upomnienia, nagany, a co robola o wszystko mozna posadzic.
-
Mam pomysł! Aniu, a może by otworzyć nowy temat na forum pt: „Panie Prezesie uprzejmie donoszę, że kierownik/mistrz... "Może i byłoby to na zasadzie „łubu dubu, łubu dubu, niech żyje Prezes naszego klubu! " ale pracownicy zc mieli by możliwość opowiedzenia kto sie nie wywiązuje ze swoich obowiązków. A Panu Karolowi zawsze ktoś powie gdzie bije źródełko darmowej informacji :-) no i szacuneczek by sie wyrobił do robolka.
-
Art. S Nie popieram picia w pracy i chyba bardzo krótko tam pracowałeś, nie wiem o jakie chore podejście ci chodzi i autopsje a koledzy mogą cuda opowiadać. Dużo prawdy napisał Oko, poczytaj dobrze Sceptyku.
-
Nie Oko pan prezes ma gdzies donosy, ale mozna by doniesc na mlodego Stasika-syna, ktory rok z dojazdami pracuje i chce zadzic. Poza tym, nie ma szacunku dla starszych i ma w ''dupie ludzi'', Chociaz jako zwykly robol moglby sie od ludzi dobrej roboty nauczyc.
-
A co właściwie się teraz dzieje w ZC?
-
Idzie ku upadłości już nic jej nie pomorze.