Nic nie trwa wiecznie - Stefan ni w 5 ni w 9 też się może opamięta.
Zdzisław Abramowicz nie będzie wiceprezydentem
Dyskusja dla wiadomości: Zdzisław Abramowicz nie będzie wiceprezydentem.
-
-
Słysząc o dalszej dyskusji internetowej na mój temat zapoznałem się z Państwa opiniami. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za tyle życzliwości i dobra w Państwa głosach. Cóż znacza stanowiska wobec tak wielkiej zyczliwości, której nieoczekiwanie doświadczam za sprawą internetu !!! DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ !!!!!! Uwagi mniej pochlebne są dla mnie absolutnie normalne - sam wielokrotnie mam do siebie żal a nawet czuję wściekłość, gdy po czasie poznaję efekty własnego, czasem wręcz głupiego postępowania. Nikt z nas nie jest przecież doskonały. Ale te głosy Państwa, które wyrażaja wątpliwość wobec mojej osoby - są przecież taktowne, i - wierzę w to - wynikają po prostu z odmiennej oceny moich mozliwości. To też wspaniały kapitał, wnoszony do koniecznego krytycyzmu wobec siebie, wnoszonego do ciągłego kształtowania siebie - bez samouwielbienia, poczucia wyjątkowości czy wrecz pychy. Nie jestem ideałem - a wręcz daleko mi do tego, i nie udaję skromnisia, znam tylkoswoje wady ( a jest ich bez liku !). Na zadane na ulicy pytanie odpowiem - chociaz trochę mi głupio byż adwokatem w swojej sprawie. Tak, nie otrzymywałem ani nie otrzymuję żadnego wynagrodzenia za udział w programach w lokalnej telewizji ani pisanie do tutejszych gazet. Mam satysfakcję, ze ktos to chce oglądać i czytać. Co do wykształcenia - chociaż rozpoczynanych różnych studiów - politechnicznych czy też innych - nie dokończyłem, to jednak wiedzę z nich wyniosłem. Studia w Kolegium Teologicznym są mi najbliższe, nie tylko ndlatego, ze je ukończyłem pisząc pracę dyplomową na seminariu z etyki - ale przez bogactwo i różnorodność pozyskanej wiedzy - zwłaszcza z historii Kościoła ( tu stokrotne dzięki składam Księdzu Doktorowi Kusikowi za Jego wspaniałe wyklady i postawę kapłana ), O innych UKOŃCZONYCH rodzajach szkół pomaturalnych nie będe pisał, podobnie jak nie dokończonych studiach magisterskich z teologii - i tak przekroczyłem już wszelkie granice skromności. Jeszcze raz Państweu dziękuję - dla takich Mieszkańców miasta warto żyć i pracować ! Dzięki !
-
Oby się Zieliński jeszcze nie przejechał! Czasami karta się odwraca.
-
Ziutek, nie pękaj. i tak jesteś mądrzejszy od wielu wykształciuchów. buziaczki
-
Nie należy mieszać różnych spraw, które są od siebie niezależne!1. Ja nie przeceniam (pisałem o tym wielokrotnie!) znaczenia dyplomu - w przeciwieństwie do brylujących tu dyskutantów, którzy nagle w tym wątku zmienili zdane w tej kwestii! Ale to są wymogi prawno-formalne! W przeciwieństwie do stanowisk wybieralnych (typu prezydent) stanowisko wiceprezydenta otrzymuje się w drodze ZATRUDNIENIA i kandydat MUSI spełniać określone wymogi formalne - w tym wyższe wykształcenie!2. Tak się składa, że mam rodzinie osobę, która skończyła takie Kolegium Teologiczne. Wiedziała ona dokładnie, że szkoła NIE załatwiła sobie uprawnień Uczelni i dlatego skończyła dodatkowo inna uczelnię! Nie rozumiem jak wyjaśnić przekonannie ZA, że ma wyższe wykształcenie ? Być może jest to skutek tego, że jest „człowiekiem niecierpliwym” i nie przywiązywał do tego wagi ?3. Być może szkoła uznała ZA wyższe wykształcenie, bo nie sprawdziła czy owo Kolegium istnieje w urzędowym spisie Uczelni! NIE wynika jednak z tego, że obecnie ktoś Mu to wykształcenie ODBIERA ! Po prostu ZA wyższego wykształcenia nie miał i nie ma!4. Postawa ZA jest dla mnie nie do końca zrozumiała. Ma pretensje, że "tak jakby w istocie ostateczny papierek miał o czymś świadczyć". Czyżby nie rozumiał takiej oczywistości jak wymóg formalno-prawny? Ponadto NIE PRÓBOWAŁ nawet ustalić jakie są fakty (czyżby znał odpowiedź?)! To czy posiada dyplom czy nie to NIE jest kwestia uznania tego przez JZ czy kogokolwiek innego, a WYŁĄCZNIE tego czy jego szkoła istnieje w oficjalnym rejestrze uczelni wyższych w Ministerstwie!5. Jeśli ZA „jest niecierpliwy”, nie kończy dyplomem żadnej z rozpoczętych uczelini i nie przywiązuje wagi do takich formalności jak posiadanie dyplomu, to jest jego wybór i swięte prawo. Jest faktem, że w NICZYM nie umniejsza to wartości jego osoby ani poniesionych zasług! Jeśli jednak ma aspiracje do pełnienie funkcji publicznych, do pełnienia których prawo nakazuje spełnić określone wymogi, to nie jest przecież dzieckiem i powinien doskonale rozumieć, że wyłącznie on sam jest WINIEN, że tych kryteriów NIE spełnia. Jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy i szuka winnych gdzie indziej, to jest to dowód że do pełnienia takiej funkcji (gdzie NA CODZIEŃ wymagana jest cierpliwość, znajomość i konieczność ścisłego przestrzegania rozmaitych wymagów formalno-prawnych!) zwyczajnie NIE NADAJE SIĘ!Nawet jeśli jest zasłużonym wychowawcą młodzieży, wybitnym działaczem społecznym i człowiekiem godnym NAJWYŻSZEGO szacunku! Bo tu to nie ma nic do rzeczy – dura lex, sed lex!
-
Wykształciuchami byli min: -Albert Einstein (Studia na Politechnice w Zurichu)- Mikołaj Kopernik (studia na Akademii Krakowskiej)- i Maria Skłodowska- Curie ... też (W Paryżu, w 1891 Maria zdała jako pierwsza kobieta w historii egzaminy wstępne na wydział fizyki i chemii Sorbony).Żelazny Karle, wiem, że miałeś dobre intencje... ale czasami pomyśl nim użyjesz takiego brudnego i podłego określenia w stosunku do ludzi, którzy kochali naukę, kochali zdobywać wiedzę i maja dyplomy to potwierdzające.
-
Mylisz się Grażyno - skrajnie!"Wykształciuch" to człowiek posiadający dyplomy ale będacy MIMO TEGO zwyczajnym głupcem. Bo dyplom nie czyni głupca mądrym - mądrym się jest albo nie !
-
Ja wiedziałam, że to Ty tylko Ty Stefanie mogłeś stworzyć definicję "wykształciucha" i za to zapamięta Cię historia.
-
To NIE jest MOJA definicja i nie mógłbym sobie roscić praw autorskich - ja ją jedynie przytoczyłem!Przypuszczenie, że bodajże dr prawa (autor tego określenia) mógłby potępiać wykształcenie jako takie jest hmmm... cokolwiek kuriozalne.
-
Myślę, że "wykształciuch" to raczej taki były milicjant Błażejczyk, który kstałcił kstałcącego się redachtora Filistyńskiego. Obaj się kstałcili. Znaczy się, wzajemnie się kstałcili poto aby wykstałcić (czytaj ogłupić) ludzi w Bolesławcu i Lubaniu i w ten sposób zostali WYKSTAŁCIUCHAMI.Kształcić się to znaczy zdobywać wiedzę, być mądrzejszym. Pytam się GDZIE KSTAŁCIŁ się Błażejczyk, że ma uprawnienia do kstałcenia Filistyńskiego. A może założył jakiś podziemny uniwersytet? Może było to kstałcenie w jakiś komnatach?"Wykształciuchy" to nie tacy co "męczyli" się w szkole - mieli pod górkę, potem zostawali profesorami od siedmiu boleści, aż w końcu nie potrafili na przykład napisać porządnej ustawy lustracyjnej (panowie profesorowie WSTYD!)Antytalencia mają więc ambiwalentny stosunek do "wykształciuchów", ponieważ nie potrafią uwierzyć, że są tacy, którzy talentem i pracowitością osiągają to co nazywamy Oświeceniem. Tacy informatykowcy jak stefan9 niestety żyją dalej w mrokach Średniowiecza. Na tym polega ten konflikt!
-
nie zrozumiałaś, Grażyno moich intencji, albo pospieszyłaś się z komentarzem. Termin "wykształciuch" w słowniku nowomowy politycznej, to ktoś dobrze wykształcony, ale niepokorny wobec obecnej władzy, myślący samodzielnie, taki wariat na tle szarej, nieświadomej, posłusznej masy, który szerząc swoje poglądy może tej władzy zaszkodzić i nade wszystko uzurpujący sobie prawo do publicznego wygłaszania swoich racji i lubiący konfrontację z władzą. gdyby pojęcie to weszło do obiegu za PRL na przykład, wykształciuchem byłby taki weźmy pierwszy z brzegu Giedroyc Jerzy. ja bym chciała być nazywana wykształciuchem. takie jest moje zdanie, dla mnie to komplement. i uważam Zdzicha za mądrzejszego, od wielu dyplomowanych, certyfikowanych, isowanych i patentowanych. baj
-
Zdzichu i tak byś się nie nadawał. Jesteś za wrażliwy, nie masz układów towarzysko-klikierskich. Byłbyś jak zaszczuta "owca" (przepraszam za porównanie) w stadzie wilków. Rób to co robiłeś do tej pory, bo robisz to z pasją i poświęceniem. I tak cię ludzie będą pamiętać i wspominać. Robił byś tylko im "gebę". Robiliby z Tobą zdjęcia i mówili by: patrzcie my też popieramy ludzi uczciwych i społeczników.I dzięki temu pozostaniesz sobą, niezależny w myślach i czynach
-
To jednak wciaga ! Panie Stefenie 9 - czy Pan dobrze wszystko odczytuje ? Jak rozumiem, Pana zdaniem Pan Abramowicz "przez pomyłkę szkoły" miał tam zaliczone wyzsze wykształcenie zawodowe. No, gratuluje pomysłu ! Ja TEZ ZNAM LUDZI Z TAKIMI KWALIFIKACJAMI, i gwarantuję, ze tez mieli WYZSZE WYKSZTAŁCENIE ZAWODOW W SZKOLE
-
Mam nadzieję, że na tym "wejsciu" będe mógł ostatecznie poprzestać, ale powinienem odnieść sie do rewelacji, zawartych w obszernym wystąpieniu P. Stafana 9. Darzę głębokim, autentycznym szacunkiem naukowe tytuły i ludzi, którzy do nich doszli, nie mamy prawa uważać, ze ktokolwiek z nich na zaszczyt ich posiadania nie zasługuje. Tak mozna mówić jedynie z bezinteresownej zawiści !!! Pośrednio sugeruje Pan, że sam sobie wymyśliłem poziom wykształcenia. Otóż, Szanowny Panie, szanujac czyjeś tytuły nie miałem nigdy kompleksu na tym tle, chociaz z rodzeństwa tylko ja nie posiadłem trzech literek "mgr" przed nazwiskiem. Nie znam Pana ( tak sadzę ) ale czuję, ze jest bPan prawnikiem. A tam jest ważna litera i DUCH prawa. Nie będę wiceprezydentem, żadna siła mnie już do tego nie zmusi w takich okolicznościach, wiec chyba szkoda o tym dalej dyskutować. Wprowadził pan wielkimi literami pojecie WINY, mojej winy - na czym ona polegała ? Na tym, że przyjąłem propozycję, by zostać wiceprezydentem ? Jaśli tak, to jestem WINNY i chyba zostałem za to ukarany. Raz jeszcze wszystkim Państwu dziękuję, szczególnie gorąca i serdecznie za słowa dobre - ale i te mniej przychylne przyjmuję do wiadomości. Dziekuję !!!,
-
oczywiście jestem WINIEN - przepraszam za błąd i inne, dostrzeżone uchybienia !