Czy mąż za dużo pije

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A czy to ważne kim jest! Proponuję Ci żebyś poszła do klubu AA na Komuny Paryskiej "Przemiana " tam w któryś dzień jest terapeta. Swietna kobietka która pomoże Tobie zrozumieć te chorobę i doradzi jak postępować. Warto! Na ich stronie zobaczysz w jaki dzień przyjmuje- oczywiście za darmo!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    4 piwka to jeszcze nie tragedia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Aby sie ochlać dziś jutro sie bedziemy zastanawiać co dalej :P aby zrobić flaszke :D.

  • ~iza napisał(a): Jeśli mąż tak pije to natychmiast się z nim rozwiedz inaczej zmarnuje CI życie! Wiem to z własnego doświadczenia! Nie wierz w grupy AA ani pseudo psychologów! Alkocholizm tzw. to nie choroba! Jak ktoś chce to pije jak nie che to nie!

    ... ales ty głupia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Rozmowy, błagania, płacz żony i dzieci - to straszne ale na pijaku nie robią żadnego wrażenia! Wg niego czepiacie się i gadacie głupoty! Jesteś młoda więc czym prędzej go zostaw! Dla siebie i dzieci bo ani się obejrzysz wpadniecie wszyscy w depresję - o wstydzie i upokorzeniu nie wspominając! ZOSTAW GO! Mój też pił codziennie, przez kilkanaście lat, po 2 - 3 piwa a teraz nie ma nawet na chleb pijus jeden...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~LUCYFER napisał(a): 4 piwka to jeszcze nie tragedia.

    Tak nie tragedia ale jak pije się czasami a nie dzień w dzień od 2 lat.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Witam,
    Jestem żoną z 20 letnim stażem i mam też podobny problem. Mój mąż dojeżdża do pracy (bus) i często wraca po sporzyciu alkoholu. Jego tłumaczenia są tak absurdalne, że juz nawet nie słucham ich, bo uważam, że zaczyna się uwsteczniać jako jednostka osobowa i nie potrafi nic sensownego wymysleć żeby mnie uspokoić jak zaczynam awanturę. Teraz postawiłam mu warunek, albo koniec alkoholu w tygodniu, bo to niszczy rodzinę. Miarka przelała się już jak zobaczyłam jak mąż mój siedział i pił z jednego kieliszka z nieznanym mi osobnikiem. Podobno mój mąż gopoznał -niedawno. ŻENADA. Powiedziałam mu że zaczynam się go brzydzić, a zarazem bać, że czymś się od niego zarażę i jak jeszcze raz w tygodniu przyjedzie do domu pijany to wystepuję o separację. Narazie minęło 2 tyg. Jest dobrze nie wiem co bedzie dajej. Chciała bymżeby sie opamiętał, kocham go on mnie też. Ta wóda to cholerstwo, ale ja z nia zawalczę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dobra... polej...

  • o Jarzębiaczku i Vistuli, czyli jak pracownicy jeździli najepici państwowym Żukiem

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~ascha napisał(a): Tak nie tragedia ale jak pije się czasami a nie dzień w dzień od 2 lat. Jak mam wolne to co dzień 4-5 łykne nie widze w tym nic złego.
  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~LUCYFER napisał(a):

    Tak jak masz wolne to niby nic złego ale jak codziennie trzeba wstawać na 6 do roboty i jechac autem to co też niby można się nawalić i nic w tym złego... no cóż każdy ma inny pogląd na życie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja się pytam co po 50-tce na "P" oprócz picia zostaje?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anonim ja mam 20 letni staż i mam dopiero 38 lat i mąż też. Nasze życie zarówno towarzyskie, jak i zawodowe w pełni aktywne. ( sex też jest aktywnym czynnikiem w naszym życiu ). Przeszkodą zaczyna być alkohol i to poważną.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Czyli nie ma bzykanka po piweczku?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ... to nie będzie bzykania... czteropak...