Danuta Maślicka: Nie umiemy szanować naszych bohaterów

Dyskusja dla wiadomości: Danuta Maślicka: Nie umiemy szanować naszych bohaterów.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiem Galu, ze czytałaś "znikopis" i właśnie dlatego chciałem uzmysłowić, że to nie jest tak wszystko jednoznaczne... zauważ, ze tam p. Danuta nie wymienia prawie nikogo z bolesławieckiej "Solidarności"... są natomiast jakieś opowiastki... i spotkania ówczesnych elit... nie mających nic wspólnego z ruchem robotniczym... I obawiam się, że i dzisiaj znowu ktoś będzie chciał wspinać się po garbach wyzyskiwanych... pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ... " jedni się dławią a inni pławią tym " SUKCESEM "...
    Czyli czarnowidztwo i białowidztwo... dla mnie też jest to przykład populizmu. Nie dostrzeganie żadnych innych kolorów i złożoności życia.
    A poza tym jakbyśmy tak wszyscy się urlopowali przed nadstawianiem głowy w stanie wojennym to do dzisiaj rządziłaby nami (obecna nieboszczka) PZPR.

  • ~karaoke napisał(a): ... " jedni się dławią a inni pławią tym " SUKCESEM "... Czyli czarnowidztwo i białowidztwo... dla mnie też jest to przykład populizmu. Nie dostrzeganie żadnych innych kolorów i złożoności życia. A poza tym jakbyśmy tak wszyscy się urlopowali przed nadstawianiem głowy w stanie wojennym to do dzisiaj rządziłaby nami (obecna nieboszczka) PZPR. >.

    Ja oraz przedmówcy powyżej sygnalizuję że w tamtym czasie wielu z nas czynnie działało jednak dzisiaj niewielu wyciąga ręce po laury. Solidarność powinna wtedy pozostać jedynie związkiem i pozwolić na rozwój gospodarki wolnorynkowej - tymczasem stworzyła hybrydę " socjalkapitalizmu. ".

  • Tak się jakoś złożyło, że miałem okazję być na tym spotkaniu, mogę więc wypowiedzieć się mniej więcej na temat tego, co usłyszałem i na temat tego, jak samo spotkanie zostało przyjęte w naszej szkole.

    "Gdzie właściwie idziemy? Na jakieś spotkanie z autorką jakiejś książki. Nie mam pojęcia kto to jest. " Tyle większość z nas wiedziała. Spodziewaliśmy się sennego apelu, w którym będziemy modlić się jedynie o to, by się skończył. Jednak w tym wypadku nasze przyszło nam się miło zaskoczyć. Do szkoły przyszedł człowiek, którego wypowiedzi można było sprowadzić do kilku rzeczy:

    szanujmy ludzi, którzy walczyli za wolną Polskę. Nie ludzi o nazwisku x czy y, ale wszystkich tych, którzy współtworzyli wtedy Solidarność,
    chwalę Solidarność (solidarność) z tamtych lat, nie tą dzisiejszą i nie tą po roku '89,
    jesteście młodymi ludźmi, w których drzemie olbrzymi potencjał, w przyszłości będziecie tworzyć ten kraj - myślcie o tym, odnajdźcie swoje autorytety, uczcie się od starszych, mądrzejszych od siebie - obdarzcie ich szacunkiem,
    nie ignorujcie historii waszego kraju, nie przechodźcie koło niej obojętnie,
    walka o wolną Polskę nie zakończyła się wraz z rokiem '89, trwa nadal, tylko w inny sposób - teraz tej wolności potrzeba dojrzeć, a to zadanie młodych ludzi,
    SUKCES SOLIDARNOŚCI JEST WYNIKIEM ZARÓWNO KLASY ROBOTNICZEJ JAK I INTELIGENCJI (Pani Maślicka podkreśliła to na spotkaniu kilkakrotnie),

    Po tym spotkaniu nie znalazłem nawet jednego ucznia, a rozmawiałem z wieloma, który wyniósłby z niego jakiekolwiek złe emocje. Oto do szkoły przyszedł człowiek, który mówił o ważnych dla nas czasach, o tym, o czym wiemy zbyt mało i nie rozliczał każdego człowieka z osobna, a jedynie chwalił zmiany i opisywał je, przytaczając z książki własne doświadczenia. Na pewne sprawy rzucał nowe światło, przytoczę z pamięci: "Gdyby ktoś zagroził, że coś stanie się mojemu synowi, podpisałabym wszytko rękoma i nogami".

    Wyszliśmy ze spotkania pełni refleksji, absolutnie nie czując się agitowanymi.

    Wszedłem na tę stronę z miłym uśmiechem, gdy zobaczyłem, że news na ten temat się pojawił. Ale to, co zobaczyłem w komentarzach, po prostu mnie przeraziło - osobiste porachunki, krytyka, ataki. To takie polskie! Większość ludzi tu opisuje historię w taki sposób, że młody człowiek chce o niej zapomnieć i nigdy do niej nie wracać - zabija jej piękno, burzy pewien mit. Dziś prywatne porachunki nie są dla młodego pokolenia najistotniejsze. Dlaczego nie możemy cieszyć się sukcesem przemian społecznych i wdrożonej demokracji? Zamiast tego przychodzi nam czytać o tych wszystkich obrzydlistwach - kłótniach pana x z panią y i tak dalej. Ile jeszcze można?

    Dla nas istotny jest sukces kolektywu, polskości i Polaków solidarnych. Dlaczego każecie nam słuchać, że ludzie, którzy przyczynili się do tego, że żyjemy w wolnej Polsce, byli oszustami, przypisują sobie jakieś fałszywe zasługi, a tak naprawdę są kolejnymi nic nie wartymi postaciami, które szerzą kłamstwo? Jeśli tylko dlatego, że taka jest "wasza prawda" - nie chcę tego słuchać. I wierzę, że wielu ludzi nie chce.

    Nie wiem kto ma rację, a kto zmyśla. Nie czułbym się dzięki temu szczęśliwszy. Dziś szczęście mi, jako obywatelowi, daje to, że jestem dumny nie z Pani Maślickiej jako jednostki, ale ze wszystkich działaczy Solidarności, niezależnie od prywatnych celów i tego, gdzie dziś się znajdują. Dziękuję wszystkim tym, którzy walczyli za mnie i moich przyjaciół, którzy wtedy jeszcze nawet się nie narodzili. Jestem dumny z takiego obrazu naszej historii. I to jest moim motorem napędowym do działania, chęci reform, dumy z bycia Polakiem. Nie potrzebuję do tego rozliczać skrupulatnie przeszłości,

    Adrian Widera, lat 18.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    "Jest rok 1980. Jan Kowalski wrócił z wczasów w Bułgarii, zorganizowanych przez Orbis. Jedzie tramwajem, nowoczesnym jak na owe czasy Konstalem 105n po odbiór samochodu - nowego Fiata 126p. Po drodze mija szare PRL-owskie bloki, Pewexy, parki z drewnianymi ławkami, sklepy z długimi kolejkami.
    Na jednym z przystanków widzi, jak milicja okłada pałami chuligana, który w pijackim amoku próbował zdemolować przystanek.

    Odbiera "Malucha" i jedzie nim do domu. Następnego dnia tymże autkiem jedzie do pracy.
    Przed zakładem zauważył grupę jegomości, wymachujących białymi chorągwiami z jakimś nabazgranym na czerwono napisem i polską flagą, krzyczą cos w stylu "precz z komuną", domagaja się zmniejszenia godzin pracy i wolnych, płatnych sobót.

    Rok 2011. Stefan Kowalski, syn Jana, właśnie wrócił z Anglii, gdzie robił na zmywaku.
    Jedzie na giełdę zdezelowanym tramwajem Konstal 105n sprzed 30 lat. Jedzie kupić wymarzony samochód - 10-letniego Forda Escorta, bo na nową Pandę go nie stać.
    Po drodze mija kolorowe od graffiti bloki, zachodnie banki i hipermarkety, sklepy pełne towarów, tylko klientów jakos mało, parki z połamanymi ławkami i zaśmieconymi uliczkami. Została jeszcze jedna ławka, na której pijany jegomość uciął sobie drzemkę.
    W radiu słyszy, jak chuligani zamordowali policjanta, który interweniował w sprawie niszczenia przez nich tramwaju.

    Kupuje Forda.
    Następnego dnia chce jechać do pracy. Pracuje w tym zakładzie, co niegdyś jego ojciec, tyle że teraz jest to S. A. A właścicielem jest Niemiec.

    Ford nie odpalił, wkurzony Stefan dzwoni więc po taksówkę.
    Przed zakładem zauwazył grupę zdesperowanych związkowców, wymachujących białymi chorągwiami z jakimś nabazgranym na czerwono napisem i polską flagą, domagających sie pracy. Zakład, w którym pracował Stefan, właśnie został zlikwidowany, a jego pracownicy, łącznie ze związkowcami, poszli na bruk.

    PUENTA DO WYBORU".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anonimie... oczywiście w 2011 nikt nie pojechał na wczasy za granicę a supermarkety mają dużo towaru a mało kupujących. Tere fere kuku. Po co są czynne w każdą sobotę i niedzielę? Żeby były zamknięte w święta toczyła się od kilku lat prawdziwa batalia. Może zainteresujesz się takimi przypadkami kiedy wracający z Anglii budują nowe domy i zakładają własny biznes a przede wszystkim opanowali w miarę dobrze język angielski i poza zmywakiem też potrafią działać i zarabiać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    @ Adrwid. Najpierw cytat: "zabija jej piękno, burzy pewien mit" Na mitologizację i pokrzepianie serc wydarzeniami z przelomu lat 80-90 XX wieku jeszcze przyjdzie czas. Póki jednak żyją ludzie, pamiętają to wszystko, nie można żądać by zapomnieli o "szczególach" i nie domagali sie pelnej prawdy zamiast mitów. Tym bardziej, że owe mity o których piszesz, mają ogromny wplyw na sprawy dnia dzisiejszego.

  • A czy nie można by było tego uprościć?

    Solidarność przyczyniła się do ogromnej zmiany życia Polaków (nie tylko zmiany ustrojowej). Ci, którzy w nowych realiach się zaadaptowali i czują się w nich dobrze- zwyczajnie żyją zajmując się swoimi sprawami, przeszłość zostawiają historykom. Wszyscy, którzy się pogubili dociekają dlaczego tak się stało, a większość szuka winnego, że ich życie jest do de... Dla mnie tak to wygląda.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pani kochana Grażyno.

  • Grażyna napisał(a): A czy nie można by było tego uprościć? Solidarność przyczyniła się do ogromnej zmiany życia Polaków (nie tylko zmiany ustrojowej). Ci, którzy w nowych realiach się zaadaptowali i czują się w nich dobrze- zwyczajnie żyją zajmując się swoimi sprawami, przeszłość zostawiają historykom. Wszyscy, którzy się pogubili dociekają dlaczego tak się stało, a większość szuka winnego, że ich życie jest do de... Dla mnie tak to wygląda. >

    Pani Grażyno. Niestety rzeczywistość rysowana jest inaczej niż Pani to widzi.
    Solidarność zmiotła oficjalny socjalizm jednak w jego miejsce wprowadziła " katosocjalizm " Co którzy się w tych realiach zaadoptowali to albo ci którym udał się prywatny biznes albo Ci którzy mają pracę w budżecie.
    A co z tymi poniżej?
    4 miliony na emigracji
    2, 5 miliona bez pracy
    5 milionów z pensją minimum / poniżej granicy przetrwania
    Nikt tu nie szuka winnego bo winny jest powszechnie znany. Jest nim cały czas sejm rzeczypospolitej który akceptuje nieprawidłowości. Sejm który przyklaskuje umacnianiu się siły skarbu państwa a osłabianiu pozycji przedsiębiorcy i pracownika najemnego.
    Powyżej są wpisy ludzi którzy fizycznie uczestniczyli w tej transformacji. To ich siła i ich głosy dały władzę Solidarności. A co Solidarność dała im?
    Solidarność zostawiła ich wszystkich na pastwę losu i dzisiaj nawet tak podstawowy element praw człowieka jak projekt " Prawo do Przeżycia " http://www.facebook.com/PrawoDoPrzezycia jest zwalczany przez Solidarność.
    A przecież w samym założeniu domaga się on jedynie innego podziału wspólnie wytworzonych dóbr. Pracownik pracujący za minimalne wynagrodzenie pozostawia po sobie w firmie wypracowany potencjał. Pomógł firmie istnieć, dał zysk. Dostał wypłatę i wypowiedzenia. JEDNAK POTENCJAŁ POZOSTAŁ W FIRMIE.
    Daleki jestem od socjalizmu jednak w XXI wieku cywilizacja ma już takie doświadczenie i takie możliwości że potrafi uregulować problem stosunku państwa do pojedynczego człowieka. Przykładem są takie państwa jak Anglia i Niemcy.
    Należy umieć oddzielić zasługi od chciejstwa.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    @ Grażyny.

    Polska dla Polaków, Ziemia dla Ziemniaków, Historia dla Historyków. A obywatel niech nosa wloży we wlasny talerz, niech się nie wychyla cham jeden i niech pytań nie zadaje.

    Oczywiście ten pogląd że Historia jest dla historyków wyrwal się nieopatrznie z twej mlodej piersi :) Bo przecież historia jest tylko dla wybranych historyków, tych co mówią to co trzeba mówić, a tego co nie trzeba nie mówią (patrz sprawa Zyzaka - pamiętasz, byliśmy na spotkaniu z nim? :).

  • Oj Rudy, Rudy... pamiętam spotkanie z Zyzakiem, on rzeczywiście nie powinien się zajmować historią, zwłaszcza najnowszą. Po tym w co się uwikłał, spotkały go smutne konsekwencje. A ja dodam od siebie: pesymizm dla pesymistów, a szczęście dla szczęśliwych :) Miłego dnia

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oj Przemysławie, za dużo przekombinowałeś ze swoimi wnioskami, ja się wpisałam, ale za Solidarnością nigdy nie głosowałam i co? Twoja teoria funta kłaków nie warta.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To że spotkaly go konsekwencje tylko dowodzi poważnego stanu choroby tego systemu, który wychwalany jest przez panią Maślicką. Gość jest zapaleńcem (kto pisze pracę mgr na 600 str i jeszcze jeździ po calym kraju zbierając do niej materialy? )) i za to, że napisal coś niewygodnego wyrzuca się go z uniwerku, uniemożliwia rozwój kariery. To jest normalna, szczęśliwa Polska?

  • W dużym uproszczeniu Rudy. Moim zdaniem Zyzak został wykorzystany i wmanewrowany w coś, czego nie rozumiał. I dlatego ten młody, naiwny człowiek, może nawet i pasjonat, był idealną ofiarą, bo wierzył w to co robił. Wykorzystany został przez obłąkanego prezesa (jak Lepper) i wielu innych, bo w taki sposób działał ten chory system IV RP (poronionej raczej niż narodzonej idei państwa dla nacjonalistów).