Dokończ historię

  • Zrobiło się pózno. W głowie mocno szumi. I ciągle słysżę ten krzyk. Powraca do mnie jak bumerang. Starałem się go ocenić. Kobieta nie krzyczy z przerażenia, nie boi się mnie. Bardziej jakby. Krzyczała z litości nade mną. Jakby była wystraszona, zdziwiona tym co robię. Tylko co ja u licha robie złego? Porąbane to wszystko. Nie zawracam sobie więcej tym głowy. Jutro stąd wyjezdżam, Jestem wściekły na siebie W moim świecie nie ma miejsca dla mięczaków. A, teraz spać. I jutro w drogę. Zdobywać kolejne szczyty.
    2012-10-13, 22:01Cdn...

  • ona napisał(a): Chciałbym żeby było mnie stać na kobietę z klasą, zapadł zmrok, a stałem w środku pola w ciemności ze źdźbłem trawy w ręku. Muszę coś zmienić wżyciu - postanowiłem...

    Wziąć się w garść przecież kobiety nie potrzebują nieudaczników. Wiem! Przestanę w końcu pić bo ileż można użalać się nad sobą i topić smutki w butelce piwa. Nie pije, nie pije! Te słowa plączą mi się po głowie. Nie będę już pił, znajdę prace, dobrą prace, zadbam o siebie i zdobędę serce wymarzonej kobiety. Tak to naprawdę świetna myśl, myśl która nie może spalić na panewce. Nie mogę się poddać, muszę być wytrwały w swych postanowieniach. Przecież już każdy z moich kolegów z podwórka ma swoją drugą połówkę, nie którzy mają nawet już swoich potomków, to dlaczego ja mam nie mieć, taki sam facet, już facet, jak inni jestem, to dlaczego mam być gorszy? Niby to takie proste, ponieważ każdy ma, to dlaczego dla mnie to takie trudne, żeby w końcu się z kimś związać. To więc już postanowione biorę się w garść zadbam o siebie, ale od jutra dziś jeszcze sięgnę sobie po piwko bo strasznie mi się samemu nudzi i nie mam co robić w ten długi jesienny wieczór, to sobie po piwkuje sam z komputerem na biurku...

  • Obudziłem się, była chyba piąta godzina/O, dziwo nie byłem zmęczony, kac mnie też nie dręczył. Spojrzałem na telefon komórkowy 3 rozmowy nieodebrane od Mariolki. Już sobie wyobrażam jej minę gdy nie odbierałem telefonu. Tylko co ja jej powiem. Ze zatrzymałem się w jakimś zalesionym pensjonatku w niewielkiej mieścinie bo zobaczyłem kobietę z uporczywego snu? Że postanowiłem ja odnależć? Jak nic weżmie mnie za idiotę. Wydyma malowane usta w złości, trzaśnie drzwiami, a ja znowu będę musiał żebrać o jej względu zastanawiając się jaki 'gadżet' tym razem uspokoi moją śliczną nadąsaną kobietę. Mariolka jest śliczna, nie ulega wątpliwości. Przy tym prózna, złosliwa i materialistka. Zresztą ja chyba jestem podobny. Dla kolejnej pokaznej premii gotów jestem 'zarwać' kilka dni i nocy ' zapomnieć, że przecież toczy się zycie. Gdzieś, obok, inne. Jest żona, jest dziecko, rodzina i prawdziwi przyjaciele. A, ja? Co, ja mam? Za oknem świta. Słońce wyzłaca połacie zieleni. Lekka mgiełka potęguje uczucie tajemniczości. Otwieram okno, chwytam poranne powietrze. Jak pachnie, jaka cisza, jak tu pięknie. Na chwilę zastygam w błogim zamyśleniu.

    Cdn.

  • BoEna napisał(a):

    ... A, ja? Co, ja mam? Za oknem świta. Słońce wyzłaca połacie zieleni. Lekka mgiełka potęguje uczucie tajemniczości. Otwieram okno, chwytam poranne powietrze. Jak pachnie, jaka cisza, jak tu pięknie...
    Wschodzące słońce nad górskimi szczytami to najpiękniejszy widok, piękniejszy nawet od pięknej brunetki o zniewalającym uśmiechu, przynajmniej dopóki świeci słońce ;).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Skopiowana książka online.

  • ~* napisał(a): Skopiowana książka online.

    Proszę podaj tytuł książki lub link. Chętnie poczytam ;).

  • Właśnie czytałeś wyżej :).

  • napisał(a):
    Właśnie czytałeś wyżej :)

    Nie kpij! Jeżeli twierdzisz, w anonimowym wpisie w temacie że to kopia, to podaj adres strony lub tytuł i nazwisko autora!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Adam Miłosz "Skok na curvie".

  • GREGINFO napisał(a): Nie kpij! Jeżeli twierdzisz, w anonimowym wpisie w temacie że to kopia, to podaj adres strony lub tytuł i nazwisko autora!

    Ty! Nie drzyj się!

  • BoEna napisał(a): Obudziłem się, była chyba piąta godzina/O, dziwo nie byłem zmęczony, kac mnie też nie dręczył. Spojrzałem na telefon komórkowy 3 rozmowy nieodebrane od Mariolki. Już sobie wyobrażam jej minę gdy nie odbierałem telefonu. Tylko co ja jej powiem. Ze zatrzymałem się w jakimś zalesionym pensjonatku w niewielkiej mieścinie bo zobaczyłem kobietę z uporczywego snu? Że postanowiłem ja odnależć? Jak nic weżmie mnie za idiotę. Wydyma malowane usta w złości, trzaśnie drzwiami, a ja znowu będę musiał żebrać o jej względu zastanawiając się jaki 'gadżet' tym razem uspokoi moją śliczną nadąsaną kobietę. Mariolka jest śliczna, nie ulega wątpliwości. Przy tym prózna, złosliwa i materialistka. Zresztą ja chyba jestem podobny. Dla kolejnej pokaznej premii gotów jestem 'zarwać' kilka dni i nocy ' zapomnieć, że przecież toczy się zycie. Gdzieś, obok, inne. Jest żona, jest dziecko, rodzina i prawdziwi przyjaciele. A, ja? Co, ja mam? Za oknem świta. Słońce wyzłaca połacie zieleni. Lekka mgiełka potęguje uczucie tajemniczości. Otwieram okno, chwytam poranne powietrze. Jak pachnie, jaka cisza, jak tu pięknie. Na chwilę zastygam w błogim zamyśleniu.

    Gdzieś zza drzwi dochodzą mnie strzępy rozmów w niemieckim języku. Znam.
    dobrze ten język. Moja babcia jako mloda dziewczyna pracowała u Niemca w czasie wojny u bauera. Miała szczęście trafiła na dobrych ludzi i tam poznała swojego przyszłego męża, a mojego dziadką. Zawsze powtarzała mi, że powinienem uczyć się niemieckiego bo kiedyś w zyciu bardzo mi się przyda. Śpiewała mi piosenki, uczyła wierszy w tym języku. Kochana babcia, tyle w Niej było mądrości, spokoju. Byłem Jej ukochanym wnusiem, oczkiem w głowie. A kiedy byłem już dorosły, chudą dłonią głaskała mnie po głowie i mówiła. 'pamietaj Adasiu nie zawsze w zyciu to jest ważne co w danej chwili uznajesz za ważne '. Nigdy nie rozumiałem tych słów, bardziej mnie bawiły niż zastanawiałem się nad ich znaczeniem. I znowu cos ścisnęło mnie w gardle.
    Poczułem dziwne emocje. Tęsknota mieszana z wyrzutami sumienia a jednocześnie natychmiastowe, wszędobylskie wymówki, które miały usprawiedliwić mnie, że od pogrzebu babci, a minęło już 3 lata ani razu nie odwiedziłem kochanej i bliskiej mi osoby. Zirytowałem się. Co to ma być rachunek sumienia? Przecież ja pracuje, muszę rozwijac karierę, odłożyć pieniądze. Otworzyłem drzwi na korytarz, w kuchni siedziało parę osób i rozprawiało o pieknych ceramicznych talerzach, o jakiś wystepach i święcie w mieście. Ach, tak - uświadomiłem sobie. Jestem w Bolesławcu i zupełnie nieplanowo trafiłem na Dni Ceramiki. Sam nie wiem co mam robić. Rozsądek karze natychmiast stąd wyjezdać, a jednak coś mnie tu zatrzymuje. I to jest bardzo silne, nieznane mi dotąd uczucie...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ładne historyjki macie :)
    Ale niektórym chciałbym zwrócić uwagę że temat brzmi: Dokończ historie - Gdy jechałem samochodem przez Bolesławiec...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ... zagapiłam sie na nasze piękne miasto i wyladowałam na zderzaku auta jadącego przede mną :(.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A bylo to czerwone Ferrari... :-D.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Owszem było czerwone moje- ale nie Ferrari niestety :).