BoEna napisał(a): Był środek gorącego, letniego dnia. Korki, samochody posuwały się w żółwim tempie. Odczuwałem lekkie zirytowanie. Powinienem wyjechać wcześnie rano, uniknąłbym drażniących sytuacji w mieście, ale od kilku tygodni fatalnie spałem w nocy. Ten sen z nieznajomą kobietą, ani ładną, ani brzydką przesladuje mnie od dłuzszego czasu. Ki diabeł śni mi się ta krzycząca baba, kim jest i czego ode mnie chce i jak to mozliwe, że co parę nocy nawiedza mnie z jednakowo brzmiącym krzykiem, rozwianymi włosami i sukience w różowe kwiaty. Co to wszystko ma znaczyć? Czy powinienem udać się do jakiegoś szamana? Wróżbity? A moze psychiatry? Nigdy nie wierzyłem w symbole snów, gusła ani w inne zabobony. Ja fizyk, ateista i mocno stąpający po ziemi realista nie przyjmuje do wiadomości wyjaśnien w które ktoś mogłby wmieszać nadprzyrodzone moce lub sfery duchowe. Zapaliło się zielone światło, wolno ruszyłem w wybranym kierunku. Sznur samochodów leniwie posuwał się do przodu. Zasłuchałem się w ulubiony przebój Budki Suflera. Jest taki samotny dom'. To była muzyka -pomyślałem. I nagle, gwałtownie wcisnąłem hamulce. Tuż przed moją maską przez jezdnie przebiegła kobieta. Jasna cholera wrzasnąłem! W tym czasie poczułem stuknięcie w tył mego samochodu. Stłuczka w centrum miasta. Tylko tego było mi teraz trzeba! Czułem jak poziom adrenaliny błyskawicznie podnosi się do góry. Przez szybę obserwowałem sprawczynie fatalnego zdarzenia. To przez jej głupi wybryk przebiegania przez jezdnie zaliczyłem stłuczkę. Niemądre babsko mamrotałem wściekły pod nosem. Kątem oka dostrzegłem sukienkę w różowe kwiaty i rozwiane włosy. Poczułem jak robi mi się zimno. W gardle zaschło. To niemozliwe powtarzałem, to niemożliwe, niemozliwe...
Wyskoczyłem z samochodu, ktos na mnie krzyczał, coś mówił. Wszystko to było niewazne w danej chwili. Pobiegłem za nią, Za sukienką w różowe kwiaty. To było dziwne, ale czułem, że w niewyjaśniony, irracjonalny sposób biorę udział w czymś czego w żaden rozsądny sposób nie byłem w stanie wyjaśnić ani tym bardziej zrozumieć. Kobieta widziała, że biegnę za nią. Nie zatrzymała się, jej włosy falowały na wietrze. Hej, krzyknąłem. Odwróciła się, spojrzała w moim kierunku, po czym zniknęła gdzieś między budynkami, drzewami, Dlaczego nie zatrzymała się. Co to wszystko znaczy? Czy historia ze snu ma kontynuację na jawie? Co za bzdura. Popadam w jakąś paranoje. A, może nieznajoma była tylko podobna do tej ze snu. Nie, nie. Ona była nią. I sposób w jaki patrzyła. Do diabła ze zleceniami. Mam w tym miesiącu i tak wypracowaną normę. Muszę zatrzymać się w tym mieście i odnależc kobietę w różowej sukience. Muszę rozwiązać te zagadkę. Muszę.
Zauwazyłem, że wokół mego auta zgromadziło się paru wścibskich gapiów i radiowóz policyjny. Wiedziałem już, że zatrzymam się tu na dłużej. Znajdę przytulny hotel, wezmę w pracy urlop i podąże szlakiem znaków z mego snu... Nie, ja chyba wariuje, tracę rozum, Co ja robie, To nie dzieje się naprawdę... Jestem przepracowany, muszę odpocząć... poszukam wolny pokój...