Mężczyzna skoczył z wiaduktu

Dyskusja dla wiadomości: Mężczyzna skoczył z wiaduktu.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dobrze, ze uratowali czlowieka wielu nie ma szczescia takiego jak on, albo za pozno pomoc przychodzi albo wcale. Wszystkiego dobrego chlopie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Kancelaria Finansowa napisał(a): Też tak uwazam, "nie znacie dnia ani godziny " kiedy was, zadowoleni z obecnego zycia, moze dopać sytuacja, z ktorej zobaczycie, ze 'jedyne wyjscie ' to skok z wiaduktu! >Popieram jest coraz gorzej...
  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Ania napisał(a):

    Prawda jest coraz trudniej i nie pewniej, to bardzo smutne, ze ludzie do tego stopnia się załamują, żal mi tego człowieka, na pewno spotkało go coś ciężkiego, życzę mu poprawy losu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~br napisał(a):
    ...
    Prawda jest coraz trudniej i nie pewniej, to bardzo smutne, ze ludzie do tego stopnia się załamują, żal mi tego człowieka, na pewno spotkało go coś ciężkiego...

    Ja mu się wcale nie dziwię. Moja "żona" chce rozwodu, alimentów na dziecko ( nie mam nic przeciwko! ) plus alimentów na siebie (bo takie jest polskie prawo) i przejęcia spłacania połowy jej długów komorniczych (powstałych przed ślubem) - poręczyła duży kredyt mieszkoaniowy praktycznie obcej osobie (bez moje wiedzy). Doradźcie co mam zrobić? Też skoczyć? Bo niedam rady tego spłacać!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wyskoczę na piwo.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Z wiaduktu ani z żadnej innej wysokości nie skacz, to tylko pieniądze, da się to ogarnac, na pewno nie musisz spłacać długów żony sprzed ślubu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Ja mu się wcale nie dziwię. Moja "żona" chce rozwodu, alimentów na dziecko ( nie mam nic przeciwko! ) plus alimentów na siebie (bo takie jest polskie prawo) i przejęcia spłacania połowy jej długów komorniczych (powstałych przed ślubem) - poręczyła duży kredyt mieszkoaniowy praktycznie obcej osobie (bez moje wiedzy). Doradźcie co mam zrobić? Też skoczyć? Bo niedam rady tego spłacać!

    Jezeli pracuje (ona) alimentow na siebie nie dostanie - tu mozesz byc spokojny. Jezeli dlugi komornicze powstaly przed zawarciem malzenstwa - to takze jej problem nie twoj.
    Takze proponuje nie skakac...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Z wiaduktu ani z żadnej innej wysokości nie skacz, to tylko pieniądze, da się to ogarnac, na pewno nie musisz spłacać długów żony sprzed ślubu.

    Wiesz co ja już nic nie wiem i nie ograniam tego tematu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~facecik napisał(a): Jezeli pracuje (ona) alimentow na siebie nie dostanie - tu mozesz byc spokojny. Jezeli dlugi komornicze powstaly przed zawarciem malzenstwa - to takze jej problem nie twoj.

    To nie jest takie proste. Żeby spłacić ten dług komorniczy pożyczyła pieniądze od osób prywatnych i przez internet (a to już było po zawarciu związku małżeńskiego). Oczywiście nie miała z czego wrócić. I tu powstały kolejne długi komornicze. I co teraz?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Wiesz co ja już nic nie wiem i nie ograniam tego tematu.

    Czego nie ogarniasz? Pieniądze nie są znów takie najważniejsze, żeby z ich braku czy niedoboru pozbawiać się życia, na dziecko się znajdą a reszty, czyli jakichś dawnych długów żony [jak się rozejdziecie, to byłej] nie musisz płacić, tak że dramatu nie ma.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Z wiaduktu ani z żadnej innej wysokości nie skacz, to tylko pieniądze, da się to ogarnac, na pewno nie musisz spłacać długów żony sprzed ślubu.

    A ja chetnie bym skoczyl, pieniedzy mam tyle, iz nie mam czasu ich wydawac, ale juz mi sie nie chce po prostu zyc, wiec popieram Twoj argument.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Ja mu się wcale nie dziwię. Moja "żona" chce rozwodu, alimentów na dziecko ( nie mam nic przeciwko! ) plus alimentów na siebie (bo takie jest polskie prawo) i przejęcia spłacania połowy jej długów komorniczych (powstałych przed ślubem) - poręczyła duży kredyt mieszkoaniowy praktycznie obcej osobie (bez moje wiedzy). Doradźcie co mam zrobić? Też skoczyć? Bo niedam rady tego spłacać!

    Niestety sądy są bardzo tendencyjne i często robią rzeczy niewiele związane ze sprawiedliwością... Natomiast samobójstwo nie jest dobrym rozwiązaniem - pamiętaj o swoim dziecku. Jakby ostatecznie okazało się, że zostawiła cię z długami, to nie panikuj. Jedziesz wtedy do UK wynajmujesz mieszkanie, szukasz pracy, a następnie ogłaszasz bankructwo konsumenckie... (lepiej tam niż tu ;) Więcej tutaj: http://www.i-kancelaria.pl/index.php/publikacje/publikacje/bankructwokonsumenckiewangliiucieczkaprzeddlugamiwpolsce.
    2012-10-05, 22:51Niestety nie działa link, wobec czego musisz wkleić w google frazę "Bankructwo konsumenckie w Anglii ucieczką przed długami w Polsce? " - pierwszy rezultat będzie artykułem który może ci pomóc.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mi sie wydaje, zeby sąd przyznał twojej żonie alimenty to ty musisz mieć spory dochód. Na dziecko na pewno będą alimenty, a ona na swoje utrzymanie będzie musiała iść do pracy, znaczenie ma też z czyjej winy nastąpił rozpad małżeństwa.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~anonim napisał(a): Mi sie wydaje, zeby sąd przyznał twojej żonie alimenty to ty musisz mieć spory dochód...[/blockquote]
    Mój dochód to mniej więcej 1/2 średniej krajowej.
    2012-10-06, 10:07
    ~Sid napisał(a): Niestety nie działa link, wobec czego musisz wkleić w google frazę "Bankructwo konsumenckie w Anglii ucieczką przed długami w Polsce? " - pierwszy rezultat będzie artykułem który może ci pomóc.

    Sid jesteś wielki! Wystarczy jeden człowiek taki jak Ty żeby uratować drugiemu życie. Jeżeli się na tym znasz to opisz krótko jak to w praktyce wygląda?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~anonim napisał(a): Mi sie wydaje, zeby sąd przyznał twojej żonie alimenty to ty musisz mieć spory dochód. Na dziecko na pewno będą alimenty, a ona na swoje utrzymanie będzie musiała iść do pracy, znaczenie ma też z czyjej winy nastąpił rozpad małżeństwa.[/blockquote]
    Ludzie którzy nigdy nie mieli doświadczeń z sądem mają różne wyobrażenia... Niestety Polska rzeczywistość jest brutalna (dlatego polecam bankructwo w UK, a nie w Polsce), a sądy często nie liczą się z tym czy będziesz miał za co żyć po wyroku czy nie (czy jesteś w stanie kiedykolwiek spłacić nałożone na ciebie zobowiązania). Jeżeli żona nie pracowała, to dołożą mu alimenty na nią. Zwykle kobiety przynoszą jeszcze cudze rachunki ze sklepów (znajoma na kasie pozbiera), natomiast sąd nie zainteresuje się tym, nawet jak rachunki będą wskazywały na kupno 30 par butów zimowych, zakupionych dla jednego dziecka w ciągu tygodnia.
    ~anonim napisał(a): Mi sie wydaje, zeby sąd przyznał twojej żonie alimenty to ty musisz mieć spory dochód...
    [/blockquote] Mój dochód to mniej więcej 1/2 średniej krajowej. 2012-10-06, 10: 07. [blockquote] ~Sid napisał(a): Niestety nie działa link, wobec czego musisz wkleić w google frazę "Bankructwo konsumenckie w Anglii ucieczką przed długami w Polsce? " - pierwszy rezultat będzie artykułem który może ci pomóc.
    [/blockquote] Sid jesteś wielki! Wystarczy jeden człowiek taki jak Ty żeby uratować drugiemu życie. Jeżeli się na tym znasz to opisz krótko jak to w praktyce wygląda?

    Cieszę się, że mogę pomóc.
    Jeśli dołożą ci alimenty na małżonkę to będziesz musiał poczekać z bankructwem 5 lat (do wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego na żonę). Płać jedynie na dziecko, a dług alimentacyjny na małżonkę niech sobie rośnie. Bankructwo ogłaszasz jak już twoje długi przestają skokowo rosnąć (np. Z powodu wygaszenia obowiązku utrzymywania małżonki), ale by to zrobić musisz mieszkać w UK (nie ważne jak długo, możesz odwiedzić UK tylko na potrzebę bankructwa). Jeśli będziesz musiał czekać na wygaszenie obowiązku alimentacyjnego względem byłej małżonki, to polecam ci do przeczekania właśnie UK. W UK komornik nie ma takiej władzy jak w PL, nie musisz go wpuścić do domu (policja się nie interesuje egzekucją komorniczą, dbaj tylko aby okien nie zostawiać otwartych, bo jak już wejdzie ci do domu to masz lipę), nie może ci zabrać wielu rzeczy (np. Rzeczy osobiste, ubrania, a nawet samochód jeśli jest tylko jeden - narzędzie potrzebne na dojazd do pracy). Natomiast nawet jakby komornik siadł ci na wypłatę, to w zależności ile zarabiasz, będzie to tylko 7 lub 14% (w UK). Szczegółów bankructwa nie znam dokładnie, ale zostaje ci sporo więcej niż w Polsce (zostaje samochód, pieniądze na życie oraz wszystko co uda ci się ukryć), są natomiast firmy "Debt Advice Services", które pomagają w takich sytuacjach...