Takich historii jak Jurka jest wiele. Sama brałam udział w alkoholizmie mojego ojca. Przeżyliśmy piekło.
Moja historia jest bardzo podobna do tej opisanej tutaj. Tyle że moja zostałaby opisana oczami dziecka.
Wiele lat nienawidziłam ojca za to jaki jest, żal, łzy, krzyk nic nie pomagało. I pomóc nie mogło bo dziś już jako dorosła kobieta wiem, że ojciec jest chory i jeśli sam nie będzie chciał to nikt i nic mu nie pomoże.
Najgorszą rzeczą jaką rodzina robi, to załatwianie wszystkiego za alkoholika co tylko ułatwia mu picie.
Mój ojciec stracił już żonę i w sumie nas ( dzieci). Ale nie osiągnął jeszcze tego dna, bo pije nadal :( A ja modlę się za niego i mam nadzieję, że kiedyś może mu się uda.
Pijany blues Jurka
Dyskusja dla wiadomości: Pijany blues Jurka.
-
-
Powtarzam jeszcze raz, kto pije jest alkoholikiem a kto nie pije nim nie jest. To do wszystkich którzy wymądrzają się na temat tego człowieka, niech sam spróbuje przestac. On potrafił, ale czy tobie się uda?
-
Brawo Jurek! Nie daj się!
-
Jurek trzymam kciuki, wspaniała jest współpraca z Tobą :).
-
Kolego Jureczku, jestem alkoholikiem niepijącym od ponad dwudziestu lat, swój piciorys mogę opowiedzieć jak do niego dorosne, na dziś to jeszcze nie czas, ty po półora roku niepicia opowiadasz,[osobiste wycieczki].
-
~Krystyna napisał(a):
... cemoi07 to staniesz się równym MU dyskutantem? > Jeżeli nie masz nic mądrego do powiedzenia to nie sil się, nie wychodzi Ci, cemoiu07 nadal pozostaje po za Twoim intelektualnym zasięgiem.
Ten sam tekst co kiedyś do mnie - czyli cemoj007 jako Krystyna a następnie Maja. Daj se siana wulgarysto! -
Cemoi popieram w 100%.
-
@~do cemoja kofboja > to już nie jesteś sam, w parze głupota tak nie ciąży.
cemoi07, szacunek. -
Szacunek, nie rozwalaj mnie koleś. Jak darzysz szacunkiem osoby, które nie potrafią używać poprawnie języka polskiego to idź na pierwszą lepszą melinę i darz tym swoim szacunkiem meneli bo podobnie kurwują.
-
Dobrych, uczciwych ludzi jest mnóstwo(na szczęście! ) i nie skupiają na sobie takiej uwagi jak popapraniec który się nawrócił. Poza tym przyznanie się do błędu jest chyba bardziej cenione niż normalność. Dobrze opisuje to zjawisko "Przypowieść o synu marnotrawnym" w Ewangelii wg. Św. Łukasza.
-
Do ~alkoholik... Drogi towarzyszu niedoli bądź doli jak kto uważa... Mówisz nie piję ponad dwadzieścia lat i co z tego jak tak naprawdę dalej jesteś pijany( w myśleniu)... Brak POKORY i zrozumienia czemu tak naprawdę ma służyć ten artykuł... Ja z niego wyciągnąłem wnioski... A Ty? Ja odpowiedź znam... A ty? Ja wiem kim jesteś... A ty? PD... Ja się jeszcze na nikogo nie obraziłem... A ty?
-
Jedyne, co bym dodał, to to, że ruch trzeźwościowy w Bolesławcu nie umierał, żeby go ożywiać...
Można mówić, co by tu jeszcze wymyślić, ale ożywiać... to przesada.
Zwłaszcza, że będzie to niesprawiedliwe dla wielu ludzi, którzy na przestrzeni wielu lat cale serce oddają, wiele czasu i sil poświęcają czy też poświęcili, bo niema już niektórych z nami, temu właśnie ruchowi...
Bolesławiec, wręcz zaryzykuję stwierdzenia - to Klondike trzeźwienia.
Dwa Stowarzyszenia trzeźwościowe, grupy wsparcia, Oddział Leczenie Uzależnień 5-B, przychodnia, grupy terapeutyczne, codziennie są spotkania grup Anonimowych Alkoholików...
Nie czas na żałobę i na reanimację...
A że Piotrek zagra - to właśnie to nowum, ten dobry pomysł... -
Pan Sebastian ma racje! Pan Jerzy z wlasnej woli doprowadzil sie do takiego stanu, a wielu z nas potrzebuje pomocy i nie ma jej od nikogo.
-
Nie uważam że wszystko wiem bo wiem że nic nie wiem. Ale pomimo to napisze tylko że nikt nie ma prawa nazywać porównywać w żaden sposób alkoholizmu z chorobą nowotworową! Nigdy! Picie to uciekanie od problemów w chwilowe uczucie zapomnienia a potem to już uzależnienie! A ludzie którzy walczą z chorobą nowotworową to są prawdziwi bohaterowie! Bo ta choroba to najczęściej ogromny ból, cierpienie i strach. A alkoholizm to ciągłe uciekanie, najpierw przed problemami a potem przed brakiem alkoholu!
Nikt mnie nie przekona że z alkoholizmem nie można wygrać zawsze, tylko trzeba chcieć żyć, mieć silną wolę i ciągle nad sobą pracować!A do walki z chrobą nowotworową same chęci, silna wola i praca nad sobą nie wystarczają.
P. S. Znałem pewnego bohatera który walczył do ostatniej minuty z pełną godnością ale przegrał niestety. -
Do Diogenesa. A dlaczego ten ze schroniska nie pójdzie? A może w ramach swojej pracy jakiś "zawodowy odwykacz"ruszył by swoją dupę i poszedł do schroniska dla bezdomnych powiedzieć o problemie alkoholowym i o tym, czym picie może się dla nich skończyć. Pani Zielińska pewnie nie odmówi. Ale po co-lepiej posiedzieć sobie za biurkiem w "odwykalni"a po południu pójść na Widok. W Bolcu są dwa stowarzyszenia abstynenckie-po co? Należy do nich garstka ludzi-może przyszedł czas, żeby połaczyć siły-bo siła jest w jedności. Mam już nawet nazwę-"My razem przemianą". A Jurek chyba dobrze wie, kto tak naprawdę mu pomógł. I on także dobrze wie, że nie jest jeszcze trzeżwy.