Kiedy mamy już za sobą perypetie pierwszych i kolejnych randek i zdobywamy pewność, że właśnie z tą a nie inną osobą chcemy dzielić życie – dojrzewamy do decyzji o stałym związku. Wydawać by się mogło, że przed nami najprzyjemniejszy etap – wicie gniazdka i obrastanie w piórka... po czasie poznajemy nawzajem swoje wady i zalety... co jeśli wady naszego partnera przerażają, mimo cudownego początku...
Nie poznaję swojego partnera
-
-
Kochamy kogoś mimo jego wad, a nie za jego zalety.
-
SP_ _ _ _ __ _ MY. Jeśli przerażają, to tylko to zostaje. Jeśli tylko przeszkadzają, to możemy:
Po pierwsze primo - przyzwyczaić się,
Po drugie primo - polubić je (te wady oczywiście),
Po kolejne primo - z niechęcią tolerować,
I po ostatnie secundo - próbować odmienić partnera (nie działa sprawdzałem).POWODZENIA.
-
Początki przeważnie są piękne, potem przychodzi szara rzeczywistosc i już nie jest tak różowo. Ale masz rację, że to jest piękny etap, bo to już nie zakochanie, ale prawdziwa miłosc.
-
asieńka napisał(a): Początki przeważnie są piękne, potem przychodzi szara rzeczywistosc i już nie jest tak różowo. Ale masz rację, że to jest piękny etap, bo to już nie zakochanie, ale prawdziwa miłosc.
Raczej przyzwyczajenie, prawdziwa milość nie dla wszystkich dla wybranych...
-
A dla mnie to prawdziwa miłosc i przeżywam ją od ponad trzech lat codziennie od nowa.
-
Jak sobie zdasz sprawę z tego jakie sam masz wady, to wady partnera już cie tak nie będą kuły w oczka ;-) Normalka każdy ma wady. Szukaj raczej zalet. Chyba że są to wady typu "rozglądam się za każdą spódniczką " to wtedy nie da się tego znieść ;-) Reszta wad typu ubrania na krześle i źle wyciśnięta pasta... chmm da się z tym żyć i to nawet dobrze ;-).
-
Kiedyś pięknie powiedział Waglewski, że co roku na wiosnę zakochuje się w swojej żonie. Ja się co parę dni zakochuję na nowo w moim chłopaczku.
-
To masz szczęście ja jestem 3 lata po ślubie i 5 lat przed ślubem na początku wszystko pieknie... przyszło dziecko i zaczely sie schody zero zainteresowania nami inne gadanie przed a inne po inny człowiek. Kiedys wierzyłam w prawdziwą miłość teraz zaczynam wątpic...
-
A wicie gniazdka i obrastanie w piórka to się nazywa "docieranie charakterów". Tak naprawdę w większości związków, i u mnie też kłótnie i fochy są o głupoty. O bzdury można się tak ściąć że problem urasta do mega rozmiarów. W sytuacjach naprawdę poważnych tego nie ma. Bynajmniej u mnie tak jest :-) To normalne, przecież są 2 różne osobowości upodobania, może sa też i jednakowe osobowości ale i w takich związkach też są starcia :-).
-
U nas to masakra jest. Czasem myśle ze lepiej byłoby rozstac sie zreszta przy kazdej kłótni jest o tym mowa.
-
Jeśli chodzi o mnie to nasze dziecko urodziło się 4 lata po ślubie, i tez nie było nam łatwo. Właściwie wtedy zaczęła sie jazda i starcie zupełnie innych charakterów. Ale daliśmy rade, ważne by się pogodzić znaleść jakieś porozumienie. Myślę że często po narodzinach dziecka zaczyna ludzi przerastać natłok obowiązków i odpowiedzialności. Niektórzy sobie z tym nie radzą. Dochodzą problemy przeważnie finansowe i lipa, ciężko się dogadać.
-
A może po prostu powoli klapki zaczynaja opadać z oczek? I dostrzegamy to czego do tej pory nie widzieliśmy bądź było to ignorowane?
Na początku znajomości wiele osób stara się aby druga osoba poznała tylko nieskazitelną stronę naszej osoby. Tylko z czasem gdy już zdobędziemy pewność co do uczuć przestajemy "grać".
Człowieka uczymy się, poznajemy przez całe życie i gdy mamy pewność, że nic nas nie zaskoczy wtedy... no własnie- mozna się bardzo rozczarować... -
I wtedy przychodza myśli typu "czy ja ją - jego kocham? " Nie dać się zwariować. Ktoś musi ustąpić, ciche dni ok ale nie tygodnie, razem można wszystko przetrwać najgorsze nawet chwile.
2012-07-13, 22:43Każdy człowiek może rozczarować. Nawet poza małżeństwem, w sensie przyjaciel itd. Taka natura człowieka nie jest doskonały ma wiele wad.
Jeśli mowa o tym że klapki z oczu spadaja i np taki związek sie rozbpada, to jaka gwarancja że z kolejnym sie uda? I następny i następny i dokąd do 70 tak? ;-). -
Dziwne to życie jest...
2012-07-13, 22:45
~blu napisał(a): I wtedy przychodza myśli typu "czy ja ją - jego kocham? " Nie dać się zwariować. Ktoś musi ustąpić, ciche dni ok ale nie tygodnie, razem można wszystko przetrwać najgorsze nawet chwile. 2012-07-13, 22: 43. Każdy człowiek może rozczarować. Nawet poza małżeństwem, w sensie przyjaciel itd. Taka natura człowieka nie jest doskonały ma wiele wad. Jeśli mowa o tym że klapki z oczu spadaja i np taki związek sie rozbpada, to jaka gwarancja że z kolejnym sie uda? I następny i następny i dokąd do 70 tak? ;-)Wolałabym ciche dni niz ciągłe kłótnie... a my nie potrafimy miec cichych dni raczej głośne dni... hehe.