Mnie spodobała się odpowiedź, że na bezludną wyspę prezydent zabierze kąpielówki... Panie prezydencie, tam już nie trzeba się wstydzić :)
Pan prezydent tu nie wchodzi
Dyskusja dla wiadomości: Pan prezydent tu nie wchodzi.
-
-
Jesteście naprawdę żałośni. Kogoś tu chyba zżera potężna zazdrość.
-
A może mają tylko poczucie humoru, którego innym brak.
-
Pan Gwizdała miał chyba bezsenną noc w oczekiwaniu na odpowiedzi "ukochanego" :-).
-
A pan prezydent galaretke koszerną lubi czy z wieprzowinki? Ja pierdzielę, ale mamy prezydenta. Muszę znajomym opowiedzieć bo nie wytrzymam.
-
A kąpielówki zapewne by się przydały z uwagi na drapieżne ryby pływające w oceanie ;-).
-
Tak, na pewno miałby ochotę wbić ząbki w przyrodzenie prezydenta. Daj spokój, ryby aż tak pokręcone nie są.
-
Ja zadałem pytanie i odpowiedź dostałem taką jak zwykle, jakby ze mnie kretyna robili... :/
Węszenie po pytaniach typu co je i to o tej bezludnej wyspie raczej nie ma sensu moim zdaniem. Jakie pytania takie odpowiedzi. Co do konkretnych tematów, w których były argumenty podane, wygląda to tak, jakbyśmy (my i prezydent) mieszkali czasem w nieco innych miastach. Ale cóż, niestety większość ludzi nauczyła się od wielkich (przez małe 'w'! ) polityków nie odpowiadania na pytanie, a mówienia o tym na co ma się ochotę. :)
Życzę prezydentowi sukcesów, poważnie, bo od nich zależy w dużej mierze rozwój miasta. -
Czy to zdjęcie to nie fotomontaż? Jeśli nie to gratuluje p. Romanowi zada. Wygląda niczym matrioszka hle hle.
-
Ja, na całe szczęście prezydent tego nie czyta! Jak możesz, być tak okrutna/y ;).
-
Felieton oddaje właśnie arogancję pezydenta na pytania zadawane na kartce. Mnie interesowała na przykład odpowiedź , co sądzi Roman o swobodnym dostępie do narkotyków. Prezydent coś bąknął o radzie miasta i ministerstwie. Swojej opinii nie przedstawił a na końcu dał argonackie "pozdrawiam".
-
śmiać to mi się nie chce, to prezydent robi z nas idiotów i kpi w zywe oczy ze swoich wyborców
-
Nie wchodzę, nie czytam, odpowiadać każdemu nie mam w zwyczaju - ja, wolny prezydent miasta w wolnym kraju...
-
nie rozumiem jednego - przecież każdy może przeczytać te odpowiedzi i sam wyciągnąć wnioski, każdy może się zniesmaczyć i zesmaczyć, po co więc specjalnie przygotować resume?
-
A ja rozumiem, że wyśmiać można archaiczne formy rozmowy z wyborcami, jakich prezydent się trzyma, jak pijany płotu, a co poniektóre portale mu za ten płotek służą! Roman nie jest Fidelem, który wygłasza kilkugodzinne brednie, a lud musi go słuchać. Kiedy on ma godziny przyjęć? Czas na rozmowy z obywatelami.