Raczej wielkości "Odry" - jeśli już dajemy informatyczne porównania ;).
Fala rozwodów
-
-
Trzeba wyjsc za faceta z kasą, wówczas rozwód jest czym osłodzić, eh barany...
-
Pod warunkiem, że się za niego dla kasy wyszło :-).
-
Różo nie dziwię się, że do tej pory jesteś sama, pokrzywdzona przez życie ;-)
Pewnie powodem Twojego stanu jest to, że w każdym zawieranym przez Ciebie związku pachniało "intercyzą" i stąd niezadowolenie ;-)
Puff Puff ;-). -
Intercyza to dowód na posiadanie instynktu samozachowawczego przez samców :-)
-
Różyczka podrzuciła koksu :-).
-
To nie koks , tylko placki suszonego nawozu...Nie czujesz??? :-)
-
Czytaj wcześniej :-) Koksu do rozgrzania temperatury wątku :-).
-
Do rozgrzania wątku o schyłku instytucji małżeństwa potrzebny jest raczej defibrylator lub dawka adrenaliny dosercowo :-)Mimo całej sympatii - posty Róży trudno odbierać w tych kategoriach :-)
-
Tu potrzebna by była raczej operacja na otwartym sercu :-) Jakoś sie kardiologicznie robi, dobrze, że niektórzy bez rozrusznika funkcjonują jeszcze niczego sobie :-).
-
Raczej tu powinien interweniować neurochirurg ;-).
-
Rozwody to żaden problem. Byleby były małżonek łozył odpowiednie pieniądze na wychowanie swoich dzieci. W tej sytuacji żona bez problemu sobie poradzi. Młode dziewczyny uczę starej dobrej zasady. Myśl o sobie. Z małzeństwem jest jak z domem. Poniższą zasadę przekazuję swoim podopiecznym: "Pierwszy buduje sie dla wroga, drugi dla przyjaciela a trzeci dla siebie" Fala rozwodów świadczy o tym ze młoda niedoświadczona dziewczyna często (jak każdy) popełnia błąd i byłoby dobrze aby nie została po tym na lodzie. A Ty Stary Satyrze powinieneś być mi wdzieczny ;-) Jesli tylko masz dośc kasy możesz mieć nadzieję, że mimo wieku, któraś z mych uczennic jeszcze się Tobą "zaopiekuje" :-)
Pozdrawiam. -
Różo, On spisze intercyzę :-) Pozdrawiam ( ale podrzuciłaś koksu ) :-).
-
Różo - nie przeginaj - Satyr tylko mentalnie jest stary :) - jego wiedza płynie z braku doświadczenia i strachu przed przekroczeniem Rubikonu ;)
Z Tobą nie zgodzę się (do końca) bo albo znaczyłoby to, że mam bardzo dużo mamony albo niesamowity urok osobisty - a jedno i drugie jest na właściwym poziomie :)
To co "wpajasz" młodym nie jest Eureką ale higieny osobistej (emocjonalnej) w tym maluśko ;). -
Ależ Różo.Twoja doktryna być może i sprawdza się we wielu przypadkach , ale winnaś uwzględnić też , występowanie w przyrodzie mężczyzn o niecodziennych przymiotach ducha.Takich jak wyrozumiałość, zrozumienie dla odmienności kobiecych potrzeb, wole poświęcenia osobistego dla dobra rodziny i wiele innych zacności które długo by wymieniać.Twoja teoria nie przewiduje istnienia mężczyzn tak spolegliwych jak pewien mój kolega ze szkolnej ławy. Człek światły i w świecie obyty ,pożeracz książek w ilościach hurtowych , smakosz win południowoafrykańskich , głodny wszelkiej wiedzy niczym Leonardo - człowiek renesansu.Otóż przygarnął pod swój dach , panią żonę własną ,gdy wróciła na łono rodziny -po 3 tygodniach baciarki z palaczem centralnego ogrzewania osiedlowj kotłowni.Tylko mądry mężczyzna wie ,że miłość nie trwa wiecznie .Nawet gdy jest to uczucie tak pełne zwierzęcego porządania , jak do palacza C.O.Wie też ,że jeśli żona mówi o" trzech tygodniach szczęścia po 20 latach małżeństwa", to wcale nie znaczy iż tak jest w rzeczywistości. A wypowiedziana kwestia jest tylko subiektywną oceną niemającą nic wspólnego z Jego prawdą.Widzisz Różo są związki ,których nic nie zmąci.Trzeba tylko trafic na odpowiedniego faceta :-)