Dlaczego młodzi ludzie tak często się rozwodzą

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A tak z serca chciałem odkurzyć przysięgę małżeńską i wspomnieć cel.Wiem że to trudne wśród takiego "morza "przymrużonych oczek , ale nie poddaje sie i mam zawsze nadzieję

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No proszę Was! Grać do przysięgi a potem przestac grać? Hahahaha bardzo mnie to rozbawiło... jaki sens, jaki cel i... mówimy o związku i miłości, małżeństwie czy o gimnazjum? Masz rację, nie wzięłam tego pod uwagę i nie mam zamiaru brać :) Bo to wyklucza jakikolwiek sens małżeństwa i związku. Po to jest zaufanie... A jak sie wybierze nieodpowiedniego człowieka, no cóż, trzeba za to płacic. Nijak ma sie do praktyki? Ma sie bardzo mocno. Jakie to te ekstremalne sytuacje? Jakie są we wspólnym życiu bardziej ekstremalne sytuacje niż ciężka choroba, utrata pracy, strata bliskich, strata dziecka czy wypadek? No jakie? Lot balonem? Zabrać ukochanego na walki byków i sprawdzić czy będzie wiwatował czy gwizdał? Juz nie wiem co mam napisać :) Dlaczego młodzi się rozwodzą? Bo nie biora pod uwagę tego, ze partner "grał kogos innego" do przysięgi? Mój świat własnie runął :) Od dzis stane sie podejrzliwa, będę obserwowac męża i brać pod uwagę to, że gra i lada chwila bedzie inny :) To na pewno nie przetrwamy. Dlaczego to tak podsumowano? Że trzeba widzieć w partnerze aktora? Wszystko namacalne, wymienialne, policzalne, egoistyczne? A gdzie poswiecenie? Szacunek, prawdziwa wartośc uczucia? A jaki Waszym zdaniem jest warunek trwałego nierozerwalnego związku?2009-07-29, 16:27Masii, czym jest według Ciebie ta praktyka? Poznanie ma sie nijak do praktyki... hmm behawioryzm, uczestnictwo i poznanie to nie praktyka? Masii, ja naprawdę nie miałam na myśli poznania teoretycznego- przejrzenia indeksu, dyplomu i książeczki zdrowia partnera: ale poznanie praktyczne. Wiec nie bardzo rozumiem dlaczego poznanie praktyczne ma sie nijak do... praktyki. A propos poznania. Sytuacje naprawdę ekstremalne mam juz za sobą i zapewniam, że jeśli trafi sie na wartościowego człowieka i obdarzy go szacunkiem na jaki zasługuje, to nie ma mowy o aktorstwie i samo branie pod uwage mozliwości grania kogos innego przez partnera raczej nie swiadczy o tym że w związku jest ok i jest w nim zaufanie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Picjo ty musisz więcej z Lotosem pogadać:-)

  • Lotos ją sprowadzi na ziemię raz dwa ;-)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Moze faktycznie nie nadaję się na forum pesymistów :P.

  • Dlaczego nie ? Bardzo mądrze piszesz ;-) Co prawda zdarza się taka jedna na milion i przynajmniej miło poczytać ;-)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Cięzko mi rozpoznać czy ton szczery czy zgryźliwy ;) no ale mamy demokrację, każdy mówi co myśli... myslę, że zwiazki same sobie nie daja szansy, z góry zakładac nalezy zdradę? Aktorstwo? Dopuszczalnosć rozwodu? Jaki wtedy sens małżeństwa? Pamiętajmy, że ludzie z wiekiem sie wzbogacaja o nowe doswiadczenia, a to co mysla determinowane jest tym doświadczeniem, czasem myślenie męża kształtują inne czynniki niż te które mają wpływ na żonę... myśli sie inaczej, patrzy się gdzieś indziej i wszystko się "kończy", grunt to chyba patrzec w tę sama stronę przez lata i nie stracić w tym wszystkim siebie, cieżkie zadanie, ale wykonalne...2009-07-29, 17:44I wiesz co, mozesz pomyśleć, że jestem optymistką, zdziwię Cię, pesymistka ze mnie jakich mało, ale w życiu miałam takie a nie inne doswiadczenia które pozwoliły mi pewne rzeczy ogarnąć, ludzie do pewnych rzeczy dochodzą, a potem wszystko sie udaje... A wina ZAWSZE jest po stronie obojga, wystarczy jeden moment nieuwagi. Może powiecie że to pitolenie jak o kwiatku, który trzeba podlewać, ale może niech wypowiedzą się Ci, którym sie udaje i dla których teoria pielęgnacji "fikusa" nie jest płytkim wpisem do pamiętnika nastolatki...

  • Bardzo szczery :-)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Picjo, to nie jest forum pesymistów, tylko taki akurat temat topicu. Jak się założy temat o szczęśliwych związkach, to będą radosne wypowiedzi :).

  • Picjo, szczerze podziwiam Twoją mądrą konstatację iż wina ZAWSZE leży po obu stronach. Znam teściową i córkę, które twierdzą że wina leży wyłącznie po stronie mężczyzny.

  • Picjo - zależy to trochę od kategorii ludzi- ponieważ niektórzy już z góry są tak zaprogramowani, iż myślą, że ktoś ich oszukuje, niedowierzają, itp. Taki czasem człowiek ma charakter.Natomiast jeżeli ktoś tak robi świadomie - to albo dostał porządnie w d... Albo powinien zmienić partnera. Ja osobiście nie wyobrażam sobię tego, bym musiał rozmyślać nad tym,czy ktoś mnie zdradza, czy nie. Wolę mieć ten komfort psychiczny, by się nad tym zastanawiać raz na ruski rok. Bo po co miałbym się spotykać z kimś, kto nie wzbudza mojego zaufania? Tak naprawdę zdradzić może każdy, bez wyjątku, tyle tylko - iż nie każdego musimy tak traktować, bo to jest pułapka, która do niczego nie prowadzi. A już na pewno zdrowa nie jest.Małżeństwa nikt nie musi brać, zwłaszcza pod presją rodziny. Myślę, że wolny związek to doskonała forma weryfikująca wszystko, można przecież ustalić nawet wspólnotę majątkową, tyle tylko - że gdy przychodzi co do czego - nie trzeba wyplątywać się ze ślubów, itp. itd. a to jednak często trzyma ludzi przy sobie - zwykłe formalności - jak na przyklad znana mi osoba, która wzięła z mężem kredyt mieszkaniowy na 30 lat i wspólnie kupila lokum. I jak w świetle rozpaczliwych później skarg, iż chce rozwodu, ma się z tego wyplątać?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    I tu dochodzimy do kolejnego powodu, dla którego ludzie sie rozwodzą- pieniądze. Tu sa dwie sytuacje: nie bierzemy ślubu, bo jako samotna matka dostaniesz zasiłek, chociaż mieszkamy razem, a program "rodzina na swoim" obejmuje tez samotne matki. I sytuacje druga: bierzemy ślub bo mamy wiekszą zdolność kredytową. Zacznijmy może podsumowanie, podstawowe kwestie "katalizatory" odpowiedzialne za rozwód to... ? Niezgodnośc charakterów, długotrwałe i niezauważalne oddalenie sie od siebie, pochopna decyzja o związku, pieniądze. A wracając do teściowej itp., Adamie M. Żeby nie było pitolenia, to konkrety :) powiem z własnego doświadczenia- choćby były nie wiem jak najlepsze stosunki z teściami- są w domu różne rewiry- kuchnia czy garaż, w kuchni nie ma dwóch dominujących kobiet, a i facet nie zniesie drugiego mezczyzny złotej raczki w domu. Nawet opsobne pietro tego nie zapewni. Nie zniosłabym gdyby to tesciowa gotowała mojemu mężowi dzień w dzień a i facet nie zniesie, że to ktos inny będzie w domu męzczyzną. Szczerze mówiąc nawet gdyby to nie były codzienne obiady a coniedzielny obiad, to dla mnie za czesto. Nawet Biblia mówi, że "opuścisz ojca i matke swoją" :) co nie znaczy, ze zostawisz ich czy oddasz do przytułku. Młodzi muszą wypracowac swoje wartości, swoje zasady na których beda opierać cały swój związek, a co z różnych przyczyn możliwe jest czasem dopiero po ślubie. Wszak nie każdy decyduje się na wspólne mieszkanie bez ślubu. Wypracowanie tych zasad, dotarcie się, nauka kompromisy i wspólny system wartości- to niestety cos co według mnie mozna stworzyć tylko będąc razem, na neutralnym gruncie, żeby mozna było... chociażby pokłócić się... i nie móc uciec do mamy (niektóre kobiety to uwielbiaja po kłótni z mężem), a wrócić do pokoju i porozmawiac.

  • jako samotna matka - też masz alimenty.a neutralny grunt - niestety mieszkanie z teściami odbieram tak, jak mieszkanie na sublokatorce z ciekawską, starszą panią.co do reszty - owszem

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A propos pomocy teściów, czytałam ostatnio ciekawy tekst o pomocy teściowej przy noworodku wnuczku :) i że mężczyzna powinien przez pierwszy tydzień czy dwa "jak lew bronić swojej nowo powiększonej rodzinki". Czasami młodzi idą tez na łatwiznę i zamiast poprosić rodziców o pomoc przy dziecku dopiero jak bedzie to konieczne, od razu to robią. Nie ucze sie wspólnie. Czasem bywa, że kobieta odsuwa meża od obowiązków. Wtedy jest duży krezys. Facet czuje sie odepchnięty, a kobieta staje sie tylko matka, a nie żoną i kochanką. A narodziny dziecka moga stać sie przecież... poczatkiem wspólnej pasji... Owszem, nie jest dobra sytuacja gdy wszystko ale to wszystko robi sie razem, ale to chyba sytuacja wyjątkowa kiedy jest to w pełni uzasadnione. Taka rodzinka... Leżąca na łóżku, między nimi noworodek i przygaszone swiatło... A nie teściowa czy inni zyczliwi mówiacy to rób tak a nie tak itp :).2009-07-29, 20:17nie uczą sie wspólnie miało być:)