Do Mimi. Wiele razy chodze: ) i powiem Ci ze wcale nie jest tak trudno przejsc jak to Ty juz tutaj piszesz. Tylko trzeba CHWILE odczekac a nie sie pchac na maske ludziom: ] proste. DO Dor. Sluchaj ale to nie znaczy ze pieszy moze w kazdej chwili wtargnac na droge. Bez przpesady. To ze sa pasy nie zwalnia pieszego od uwagi i ogladania sie w prawo i lewo jak to kiedys nas wszystkich uczono: ).
Samochód potrącił kobietę na ulicy Karola Miarki
Dyskusja dla wiadomości: Samochód potrącił kobietę na ulicy Karola Miarki.
-
-
Zgadza się, Obserwator, ja też, oprócz jeżdżenia, także chodzę po mieście, i nie mam traumy czekania godzinami na przejściu. Niektórzy to sobie chyba wyobrażają, że jak tylko pojawią się przy krawężniku to ruch na ulicy powinien zamierać. Spróbujcie sobie przejść przez ulicę w takim Wrocławiu, czy Krakowie, tam sie idzie do najbliższych świateł (fakt, że jest więcej przejść ze światłami) i nikt nie marudzi. Nikt nie zadba bardziej o zdrowie i życie pieszego niż on sam, uważając na drodze.
-
Dor... a czy Ty znasz przepisy? Pieszy wchodzi na pasy kiedy jest pusta droga a za wtargnięcie na pasy nawet przed jadącym samochodem mandat otrzymuje pieszy... zachowują sie jak święte krowy a Ty lepiej zaznajom sie z przepisami.
-
art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Słuchajcie wiem że pieszy ma obowiązek zachować zdrowy rozsądek i niekiedy przeginają (ja sam jestem kierowcą i widzę co się dzieje) ALE TO JA I WY jezdzimy kilogramami rozpedzonego żelastwa i my możemy zabić lub uczynić człowieka niepełnosprawnym. Dlaczego, bo ktos idzie jak święta krowa a niech idzie jak stado swiętych krów. Zyczę szczesliwego nowego roku.
-
Ale teraz to się chyba Dor coś poplątałeś w zeznaniach.
-
Dor. "i ustąpić pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU się na przejściu". Co nie znaczy" ustąpić pierwszeństwa pieszemu chcącemu znaleźć się na przejściu". Nie ma się co spierać. To kolejny przykład dla jednej grupy ludzi i drugiej. Kierowcy łatwiej przeżyć taką pomyłkę bo ma metalowy pancerz na sobie( siedzi w nim), a pieszy myli się tylko raz (bo jak przeżyje to przekalkuluje na przyszłość czy opłaca się wymuszać na samochodzie pierwszeństwo)Tymczasem jak pisał Dor głupio liczymy krople paliwa (a piesi sekundy czekania) Ja przepuszczam nawet jak jestem tylko sam na drodze by pokazać pieszym że kierowcy to nie tylko banda buraków (polecam miło jest zobaczyć uśmiech na twarzy że chociaż temu się nie pali).
-
Ja też przepuszczam. Ale bez przesady, chodzę po mieście, i nigdy nie zdarzyło mi się nie wiem ile czekać na przejście na druga stronę. I nie pcham się pod auta, bo nie mam ochoty testować na sobie refleksu kierowcy, tudzież sprawności układu hamulcowego jego auta czy stopnia zużycia opon. Chodzi tylko o to, że kierowca w aucie musi jadąc uważać na znaki, na światła, na innych kierowców, na pieszych, a pieszy ma tylko popatrzeć w prawo i w lewo, i to mu się nie chce i potem ma pretensje.
-
Eh, ah, oh, Love Wu. Ty to potrafisz mnie postawić do pionu. Więcej zero przesady :-).
-
Do W - ja też jeżdżę, ale równie często chodzę i tylko tyle powiem - zatrzymują się Niemcy - raz stałam na przejściu 5 min w deszczu - w końcu pojawił się Niemiec i mnie przepuścił, żaden kierowca na polskich blachach tego nie zrobił nadmieniam, że i tak musiał zwolnić bo zbliżał się do ronda na Kościuszki. Nie wspomnę o tym że nie zatrzymuje się auta na pasach - tylko przed. I jeszcze jedno spróbuj przejśc przed 8 nie naruszając zasad ruchu drogowego na przejściu K. Miarki obok szkoły podst. Nr 4 gdy w pobliżu nie ma strażnika miejskiego albo policjanta. Wszyscy muszą swoje pociechy pod szkołę odstawić - a reszta dzieci - a co mnie to obchodzi. Tak to mniej więcej wygląda.
-
Kobieta schodziła z pasów gdy potraciło ją auto. Pani kierjąca powiedziała ze oślepiło ją słonce-wiem bo poszkodowana to moja siostra. Pani była w szpitalu i przeprosiła ale niestety nie zwróci to zdrowia mojej siostrze, bo jest osobą bardzo schorowaną. Jak chcecie coś wiedziec to zadajcie pytanie a nie" gdybacie". Smutno mi sie robi jak czytam posty niektórych debili.
-
Tak. Zgadza się koło 13 jechałem tam i widoczność straszna. Słoneczko waliło nieziemsko. Ale ja wolałem wyhamować niż spieszyć się by ten odcinek czym prędzej przejechać.
-
Olo. Pieszemu chcącemu wejść na przejście nie musisz ustąpić bo dopóki nie jest na nim a tylko chce to go nie potrącisz. W momencie kiedy wejdzie na jezdnię jest już NA PRZEJŚCIU, jest przed Tobą czyli musisz go puścić. Czy taka logika Cię zadowala?
-
No tak Bo oto mi też chodziło. To Dor pisał odwrotnie. Pozdr.
-
Nieraz jadąc samochodem miałem takie przypadki, że piesi nie patrzyli na drogę tylko wchodzili ale nie zganiam wszystkiego na pieszych. W mieście niema co się śpieszyć. Pozdro.
-
Zabrać jej prawko na rok! Pewnie gadała przez komórkę blondyna jedna!