Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski gościł w Bolesławcu

Dyskusja dla wiadomości: Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski gościł w Bolesławcu.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Posłuszeństwośmieje się car radosny- rżą końskie dworzan twarzetrzy piętra w dółkajdany dla smutnychpłacze car bolesny- beczą baranie gwardzistów głowytrzy wiorsty w bokszubienica dla wesołychumiera car ludzki- łzawią się oczy śmieje się duszatrzy metry od wezgłowiadiabeł ostrzy widłyTadeusz Isakowicz- Zaleski : WIERSZE

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Chciał Pani Katarzyno aby jego rodzinie było lepiej niż innym to się liczy. Mógł robić to na siłę wbrew sobie ale dla bliskich

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wlasnie tak bylo. Deptane i negowane byly pewne wartosci, aby rodzinie bylo lepiej niz innym. Ambicja jest ostatnim schronieniem nieudacznikow.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Księża do kruchty, a nie politykierstwem się zajmować!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Masz racje. Ksiadz powinien byc specjalista od duszpasterstwa. "Dobro dusz" na pierwszym miejscu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Przeczytałam wiele cennych opinii.I zastanawia mnie jedno - czy gdyby ksiądz został bardziej niż "troszeczkę poturbowany", prawda ujrzałaby światło dzienne... Czy gdyby, będąc posłuszny, zabrał ją ze sobą do grobu, wniósłby w moralność Polaków większy wkład, pozostając jeszcze jedną ofiarą totalitaryzmu sprzed i po stanie wojennym...I wreszcie jak kreować przyszłość bez rozliczenia przeszłości ? Jakoś sztucznie brzmi mi też teraz jedna z wcześniejszych wypowiedzi ~kasi "Nasza małość jest naszym najwyższym sędzią "... Brak stylu :-)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Banalnosc mysli i dzialania jest delicja.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To nazywa się po prostu bezmyślność ! I nie odwracaj kota ogonem, trafiony - zatopiony !!! :-))))

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja się zastanawiam, ilu dyskutantów zadało sobie trud zapoznania się (tak nprawdę ) z działalnością księdza? Ilu przeczytało książki, artykuły które napisał? Wyrażnie z nich wynika, aby otworzyć akta. Nie gmatwać, bo nic to dobrego nie przyniesie. Przykładem jest Lech Wałesa. Myślał, że zabrał swoją teczkę i po sprawie. Tym czasem akta posiadają Czesi, Niemcy, Rosjanie. Jeżeli ktoś ma coś na sumieniu, to zawsze ktoś może to wyciągnąć. I tak będziemy się taplać w tym gównie.Kasiu! W dziejach Kościoła sprawa posłuszeństwa jest postawiona bardzo mocno, ale dobrze wiesz, że było jednak wielu świętych ''nieposłusznych''. Wielokrotnie dochodziło do zmagań tych, którzy chcieli utrzymać stary porzadek z tymi, którzy dążyli do zmian.2008-06-04, 16:32Zgadzam się z Julianem. Agenturalna przeszłość 10 proc. duchowieństwa może narobić wiele złego Kościołowi polskiemu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mysle, ze dobra rzecza byloby uczynienie "distinctio" (nie) posluszenstwa i zaleznosci. (Nie) posluszenstwo to w porzadku dyscyplinarnym (kanonicznym) a zaleznosc to w porzadku wiary. Zaleznosc duchowa, nie prawna. "Chce od ciebie zalezec". Milosc nie daje sie pogodzic z wola niezawislosci, chyba powierzchownie. Najbardziej kochajacy jest wiec najbardziej zalezny. Sadze, ze swieci w wiekszosci byli nieposluszni, ale wszyscy byli zalezni, oczywiscie w porzadku wiary. Doswiadczyli milosci Boga, gdyz poznali Go jako ubogiego, zaleznego i pokornego. Wartosci te w doswiadczeniu milosci sa rozpoznawalne jako podstawowe wartosci.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No dobrze, ale porównaj księdza Zaleskiego z ojcem dyrektorem chociażby... Ten drugi też nie jest posłuszny w porządku dyscyplinarnym i zależny w porządku wiary. Nad tym wszystkim są jakieś uniwersalne wartości bądz idee , można to roztrząsać w kategoriach etyki.Tu każdy ma wolny wybór i prawo do oceny, a " Prada was wyzwoli" głosił nasz papież....

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oczywiscie, kazdy ma prawo, chwala Bogu, do oceny. Ja nie jestem w stanie ich porownac. To tak jakbym twierdzil, ze jablko jest lepsze niz samochod.Prawda jest prawdziwa Prawda (stylistycznie to nie bardzo, ale niclepszego nie przychodzi mi do glowy) tylko wtedy, gdy sie ja przezywa. W przeciwnym razie jest tylko przedmiotem - moze najwspanialszym - ale posiada sie go tak samo, jak posiada rzecz.Wiara nie jest wiedza o Bogu, nawet scisla. Az do pewnego punktu obejmuje te wiedze, ale sie do niej nie ogranicza. Dzisiejszy katolicyzm grzeszy trumfalizmem wynikajacy z satysfakcji intelektualnego posiadania prawdy (Prawdy). Nie trzeba mylic wiadomosci o Bogu ze znajomoscia Boga. "Znac" wedle Biblii, a zwlaszcza czwartej Ewangelii oznacza "byc z ims", "zyc z kims",w erdecznym zazylym zwiazku.JP II o takiej Prawdzie nauczal. Wedug JP II wage ostateczna ma tylko prawda naszego zwiazku z Bogiem (Prawda).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja tych dwóch osobowości nie chciałabym porónywać. Ks.Tadeusz dla mnie jest postacią pozytywną. Nie mogę tego powiedzieć o ojcu dyrektorze. Ale ja z Kasią na temty egzystencjalne i wiary dyskutować nie mogę. Kasia wie więcej. Choć wie mniej. Przyjmuję więc wyjaśnienie z pokorą jak uczennica od mistrza.Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Iga, nasze zycie ma wymiar teologalny, i kazdy ma prawo dyskutowac. Prosze Cie, nie przezywaj mnie mistrzem. Pelniac nasze ludzkie zadanie czlowiek przezywa w prawdzie swoj osobisty zwiazek z Bogiem.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiedza i rozum po jednej, wiara zaś po drugiej stronie. W kłamstwie żyć się nie da i to naturalne, że dążymy do poznania prawdy.Nic więcej mi nie wiadomo w tym temacie i tyle mi w zupełności wystarcza .Pozdrawiam uczestników dyskusji .