„Wielka kuweta” na Piaskowej

„Wielka kuweta” na Piaskowej
fot. Czytelnik O sprawie powiadomił nas Czytelnik. Według niego, magistrat pozostawił na pastwę losu chodnik między blokiem mieszkalnym a przychodnią na ulicy Piaskowej. Urzędnicy tłumaczą, że mieszkańcy najpierw chcieli wykonać tę inwestycję na własny koszt, a potem odstąpili od jej realizacji.
istotne.pl mzgm, urząd miasta, remont, chodnik, ul. piaskowa

O nagłośnienie sprawy poprosił nasz Czytelnik. W mailu do redakcji napisał: „Irytuje mnie pewna sprawa, mianowicie chodzi o moją ulicę – Piaskową. Jestem niezmiernie zirytowany dumnymi postawami Prezydenta, wykonawców i UM Bolesławiec, którzy tak wiwatują na cześć wyremontowania ulicy. Była telewizja, gazety. Brakuje tylko fajerwerków. Otóż nie jest do końca tak, jak szczyci się Prezydent. Ulica jest, owszem, piękna, nowe pasy, znaki itp. Ale jest coś, co pozostawiono na pastwę losu. Chodzi o chodnik między blokiem mieszkalnym a przychodnią [...]. Wielokrotnie zgłaszałem u wykonawcy, aby również ten pas łączący ulicę Piaskowa z centrum wyłożyć kostką, ale wykonawca powiedział, że trzyma się wygranego przetargu, a reszta nie jest jego problemem”.

fot. Czytelnik

I dodał: „Jak można tak bezmyślnie pozostawić ten kawałek odcinka, który jest zresztą drogą pożarową. Chodzi tamtędy mnóstwo ludzi: zarówno mieszkańców, jak i obcych. Ci, którzy chcą iść na skróty do ul Partyzantów, zmuszeni są iść po PIASKU […]. Wygląda to jak duża kuweta dla zwierząt, właściwie i one tam mają swoje miejsce ustępowe. Ludzie z bloku mają z tyłu swój parking. Dochodzi do paranoi, kiedy wychodzą z klatki na piękny nowy chodnik, a metr dalej muszą poruszać się po grzęzawisku. […] Za każdym razem, kiedy tamtędy przechodzę, muszę wysypywać piach z butów, zwłaszcza teraz, kiedy jest pora letnia i częściej poruszamy się w lekkim obuwiu”.

fot. Czytelnik

Skontaktowaliśmy się z wiceprezydentem Bolesławca Wiesławem Ogrodnikiem. – Biuro Civitas [administrujące budynkami przy Piaskowej – przyp. red.] w imieniu mieszkańców zwróciło się do urzędu miasta o zgodę na ułożenie na tym terenie płytek betonowych i zamontowanie schodów. Mieszkańcy Piaskowej mieli to zrobić na własny koszt – tłumaczy wiceprezydent.

Jako że teren znajduje się pod opieką konserwatorską, miasto zgodziło się pod jednym warunkiem: to, co powstanie, ma nawiązywać do rewitalizowanych plant miejskich. – Gdy wspólnota policzyła, jakie poniesie koszty, odstąpiła od realizacji tego zadania – mówi Wiesław Ogrodnik.

fot. Czytelnik

Nie znaczy to jednak, że piasek nie zostanie uprzątnięty. – Najprawdopodobniej na przełomie sierpnia i września uporządkujemy ten teren, wymienimy grunt na humus i posiejemy trawę – zapowiada Piotr Woch, zastępca dyrektora Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.


Poniżej prezentujemy komentarz naszego Czytelnika:

Słowa pana wiceprezydenta są dla mnie zaskoczeniem, ponieważ nikt ze wspólnoty nie zbierał zgody od mieszkańców na wyremontowanie pasa. Ponadto dziwi mnie twierdzenie, iż to wspólnota miała coś z tym zrobić, dlaczego nikt nie wspomina o właścicielu przychodni? To właśnie tam przychodzi najwięcej ludzi – właśnie przez tę kuwetę...

Jestem rad, że Pan Woch zadeklarował, że uporządkuje teren, ale czy zieleń naprawdę tak wiele pomoże? Nadal nie będziemy mogli chodzić po normalnym chodniku, będzie to dalej miejsce ustępowe... Może chociaż niewielki pas chodnikowy uratuje całą sytuację?

Załączam zdjęcia z drugiej strony, na których widać kanały. Czy to wspólnota ma się nimi zająć?!!!

Myślę, że miasto ma świadomość tego, iż robiąc pas chodnikowy, musieliby również uporządkować kanalizacje, a to jest już znaczny koszt, stąd odbijanie piłeczki do Civitasu...

fot. Czytelnik
fot. Czytelnik

Przekaż istotną informację

Sygnał o „wielkiej kuwecie” na Piaskowej otrzymaliśmy od jednego z Czytelników. Jeżeli również posiadasz ważne informacje, wyślij SMS, zadzwoń lub napisz maila. Gwarantujemy anonimowość.

(informacja ii)