Strażnicy miejscy nie chcą straszyć dzieci

Strażnicy miejscy nie chcą straszyć dzieci
fot. Marcin Zabawa Sześcioletnia dziewczynka w trakcie interwencji strażników miejskich przestraszyła się, że jest spisywana. Podczas zabawy z koleżanką malowała kredą po chodniku i elewacji budynku.
istotne.pl straż miejska, czytelnik, interwencja

O sprawie poinformował nas Czytelnik, tato dziecka. Sześcioletnia dziewczynka wraz ze swoją koleżanką bawiły się na podwórku w Rynku, gdzie nasz Czytelnik mieszka. Dziećmi opiekował się dziadek jednej z dziewczynek. Zabawa polegała na kolorowaniu kredą cegiełek chodnika oraz elewacji. Jednemu z sąsiadów nie spodobało się, że dzieci brudzą i bawią się przed jego klatką.

Czytelnik mieszka jakieś sto metrów dalej od miejsca, w którym dziewczynki malowały. Oburzony sąsiad zadzwonił po straż miejską. Strażnicy przyjechali na interwencję. Zwrócili się o wyjaśnienia do dziadka jednej z dziewczynek i zanotowali jego dane w notesie. Dzieci wystraszyły się tej interwencji, były przekonane, że to one są spisywane. Córka poinformowała o zdarzeniu swojego tatę, który natychmiast pojechał do siedziby straży miejskiej, by sprawę wyjaśnić. W swoim liście do redakcji napisał: „Głównie zależało mi na tym, żeby się dowiedzieć, czy dziecko może rysować kredą po chodniku. Strażnicy potwierdzili mi, że dzieci mogą rysować kredą po chodniku, a dziecka nie spisali, choć wyciągnęli notes i udawali, że spisują. Moje zarzuty do strażników są takie: po pierwsze, dlaczego dyżurny przyjął to zgłoszenie, a nie pouczył zgłaszającego (tak jak mnie pouczono), że dzieci mogą rysować kredą po chodniku. Po drugie, skoro dyżurny wysłał patrol, to dlaczego strażnicy straszą dziecko, że je spisują, zamiast jeszcze raz pouczyć tego pana [zgłaszającego], że dzieci mogą rysować kredą po chodniku”.

Czytelnik zastanawia się też, czy zgłaszający fałszywe problemy nie powinni być pouczani lub karani. Dziecko bardzo przeżyło swój pierwszy kontakt z funkcjonariuszami prawa. Ojciec w dalszej części listu napisał: „Jestem pewien, że moja córka zapamięta całą tę sytuację na bardzo długo i że strażnicy swoim zachowaniem zepsuli autorytet całej straży miejskiej. Dodam jeszcze, że, wyjaśniając sprawę w siedzibie Straży Miejskiej, byłem z córką, która słyszała, że jednak dzieci mogą rysować kredą po chodniku i zadała mi pytanie: To dlaczego mnie spisali? Córka obiecała mi także, że jak dostanę za nią mandat, to odda mi swoje wszystkie pieniądze”.

Strażnicy miejscy mają obowiązek spisywania każdej interwencji, a notes jest ich dziennikiem pracy. Jeżeli nie interweniowali podczas patrolu, muszą wpisać, że nic się nie działo. Kiedy przybyli na interwencję w sprawie malowania chodnika i elewacji, podeszli najpierw do dorosłego opiekuna dziewczynek – dziadka jednej z nich.

– Strażnicy nie tylko mają prawo, ale i obowiązek interweniować, a interwencje zapisywać w notesie – wyjaśnia Emil Zając, komendant Straży Miejskiej w Bolesławcu. – To, że strażnik trzyma notes w dłoni, nie oznacza, że kogoś spisuje. Szczególnie jeśli jest to małe dziecko. Nie chcemy straszyć dzieci. Mamy im pomagać. To do nas mają się ludzie zwracać o pomoc i interwencję. Intencją strażników było wyjaśnienie sprawy, a nie nastraszenie małej dziewczynki. Podczas rozmowy ze strażnikami dziadek opiekujący się dziećmi powiedział, że za nie posprząta. I na tym skończyła się cała sprawa.

(informacja Grażyna Hanaf)