Mieszkańcy i wędkarze alarmują o dużej liczbie śniętych ryb w rejonie Jeziora Pilchowickiego oraz na Bobrze poniżej zapory, między Pilchowicami a Wleniem. W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia i nagrania martwych ryb oraz relacje o uciążliwym zapachu nad rzeką.
Jeden z internautów, Jarek Janek Lesik, napisał, że od lutego z Pilchowic odłowiono „kilkaset kilo leszcza i parę innych ryb”, ale jego zdaniem część ryb padła z powodu niewłaściwego odłowu i transportu. Jak relacjonuje, od kilku dni sytuacja miała się gwałtownie pogorszyć, a w rzece między Pilchowicami a Wleniem widoczne są śnięte ryby.
Sprawę nagłośnił też Marcin Bustowski, który opublikował materiał z miejsca zdarzenia i nazwał sytuację „cmentarzyskiem śniętych ryb”. Zadał pytania, czy może to mieć związek z działalnością człowieka podczas remontu zapory w Pilchowicach i czy wszystkie obowiązki związane z ochroną środowiska zostały dopełnione.
Remont zapory i spuszczanie wody z jeziora
Sytuacja ma związek z prowadzonym remontem zapory w Pilchowicach. Woda ze zbiornika jest stopniowo spuszczana, aby umożliwić prace przy ponadstuletniej konstrukcji. Proces obniżania lustra wody rozpoczął się 12 lutego 2026 roku, a druga faza opróżniania zbiornika została zaplanowana od połowy czerwca do 20 lipca 2026 roku. PZW informował wcześniej, że w tym etapie akwen ma zostać całkowicie opróżniony.
Według informacji podawanych przez TVN24, Tauron zapowiadał, że woda będzie obniżana stopniowo, nie szybciej niż metr na dobę, a dno zbiornika miało być widoczne około 28 czerwca. W związku ze spuszczaniem wody prowadzony jest odłów ryb, które mają być transportowane do zbiorników zastępczych, m.in. w rejonie Wrzeszczyna i Perły Zachodu.
Tauron: śnięte ryby się pojawią
Tauron już wcześniej przyznawał, że przy tak dużej ingerencji w środowisko nie da się uniknąć strat wśród ryb. W komunikacie cytowanym przez regionalne media spółka informowała, że odłowy prowadzone są pod nadzorem ichtiologów, a brzegi zbiornika mają być patrolowane przez Społeczną Straż Rybacką i Polski Związek Wędkarski.
Spółka przekazywała również, że część ryb na początku opróżniania zbiornika miała swobodnie spłynąć z wodą w dół rzeki. Po obniżeniu poziomu wody rozpoczęto odłów, rozstawiono setki metrów sieci, a następnie rozpoczęto natlenianie wody przed zaporą. Tauron zapowiadał jednocześnie, że śnięte ryby będą się pojawiać i mają być utylizowane na bieżąco.
Wędkarze mówią o poważnym problemie
Część wędkarzy i obserwatorów wskazuje jednak, że skala śnięcia ryb może być znacznie większa, niż wynikałoby to z uspokajających komunikatów. Portal Grodzkie.pl opisał, że śnięte ryby trafiają do worków typu big bag i są transportowane na koronę zapory, skąd odbiera je firma zajmująca się utylizacją. Według relacji autorów tej publikacji podczas jednego z porannych załadunków miało zostać wywiezionych około 1–2 ton martwych ryb.
W tym samym materiale zwrócono uwagę na sposób prowadzenia akcji: ryby po wyjęciu z sieci miały trafiać łodzią do zbiornika typu mauser, wyposażonego jedynie w prowizoryczne natlenianie. Autorzy wskazywali, że część ryb może nie przeżywać już pierwszego etapu odłowu i transportu.
To są jednak relacje obserwatorów, które powinny zostać zweryfikowane przez właściwe instytucje. Na tym etapie nie ma publicznie znanych wyników badań wody ani oficjalnych ustaleń, które jednoznacznie przesądzałyby przyczynę śnięcia ryb.
Dlaczego to ważne dla Bolesławca?
Bóbr płynie z rejonu Pilchowic przez kolejne miejscowości Dolnego Śląska, a dalej także przez okolice Bolesławca. Dlatego mieszkańcy naszego regionu pytają, czy śnięte ryby, zanieczyszczenia, namuły albo pogorszenie jakości wody mogą pojawić się również niżej biegu rzeki.
Na razie nie ma oficjalnego komunikatu, który potwierdzałby zagrożenie dla Bolesławca. Sprawa wymaga jednak monitorowania, szczególnie jeśli martwe ryby będą widoczne także na kolejnych odcinkach Bobru. W takiej sytuacji kluczowe są szybkie działania służb, badania wody oraz bieżące informowanie mieszkańców.
Mieszkańcy powinni zgłaszać martwe ryby
Jeżeli mieszkańcy zauważą śnięte ryby w Bobrze, nie powinni ich dotykać ani wyławiać na własną rękę. Takie przypadki należy zgłaszać odpowiednim służbom: policji, straży miejskiej lub gminnej, WIOŚ, Wodom Polskim albo lokalnemu centrum zarządzania kryzysowego.