Napisała do nas Czytelniczka:
Bielska. Ani razu trawa nie była koszona. Pokrzywy na 1 m.
Czy to źle? W połowie czerwca pisaliśmy tak:
W Bolesławcu od pewnego czasu widać dziś bardziej wyważone podejście. Zarządcy terenów zielonych (m.in. tych należących do spółdzielni mieszkaniowej) ograniczyli częstotliwość koszenia w wielu miejscach, dzięki czemu miejskie trawniki mogą pełnić swoją naturalną funkcję.
I dodaliśmy:
To zmiana, którą warto pochwalić. Wyższa trawa lepiej zatrzymuje wilgoć w glebie, co ma szczególne znaczenie podczas coraz częstszych okresów suszy. Rzadziej koszone tereny są również schronieniem dla owadów zapylających, takich jak pszczoły czy motyle, a także dla wielu innych drobnych organizmów stanowiących ważny element miejskiego ekosystemu.
Korzyści jest więcej. Wyższa roślinność ogranicza nagrzewanie się podłoża w upalne dni, poprawia retencję wody i pomaga zatrzymywać pyły unoszące się w powietrzu. Mniejsze zużycie sprzętu i paliwa oznacza także niższe koszty utrzymania zieleni miejskiej oraz mniejszą emisję spalin i hałasu.
Nie oznacza to jednak, że koszenie powinno zostać całkowicie ograniczone. Rzadsze koszenie ma również swoje wady. W niektórych miejscach wysoka trawa może utrudniać poruszanie się pieszym, sprawiać wrażenie zaniedbania lub sprzyjać rozwojowi niektórych gatunków chwastów. Szczególnej uwagi wymagają tereny przy drogach i skrzyżowaniach.
To właśnie tam koszenie powinno odbywać się częściej i regularnie. Wysoka trawa oraz rozrastająca się roślinność mogą ograniczać widoczność kierowcom, rowerzystom i pieszym, zwiększając ryzyko niebezpiecznych sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza skrzyżowań, przejść dla pieszych, wyjazdów z osiedli oraz poboczy dróg o większym natężeniu ruchu. W takich lokalizacjach bezpieczeństwo musi pozostać priorytetem.
Dlatego najlepszym rozwiązaniem wydaje się rozsądny kompromis: rzadsze koszenie na większości terenów zielonych oraz częstsze utrzymywanie porządku tam, gdzie wymaga tego bezpieczeństwo i funkcjonalność przestrzeni publicznej.
Bolesławiec pokazuje, że można odejść od dawnej praktyki koszenia wszystkiego i wszędzie w jednakowy sposób. Coraz częściej stosowane jest podejście uwzględniające zarówno potrzeby mieszkańców, jak i ochronę środowiska. To kierunek, który zasługuje na uznanie.
Miejscy zarządcy zieleni zasługują na pochwałę za bardziej racjonalne gospodarowanie terenami zielonymi. Dzięki temu miasto staje się bardziej przyjazne dla przyrody, a jednocześnie nie rezygnuje z dbałości o estetykę i bezpieczeństwo. Teraz warto kontynuować tę politykę, pamiętając o regularnym koszeniu w miejscach, gdzie wysoka trawa może ograniczać widoczność i stwarzać zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego.

