Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w minioną niedzielę na górskim szlaku w rejonie Świeradowa-Zdroju. Pies o imieniu Daisy, prowadzony na smyczy, został ukąszony w łapę przez dobrze zamaskowaną żmiję, która wygrzewała się na ścieżce. W takich przypadkach liczy się każda minuta – jad może szybko zagrozić życiu zwierzęcia.
Zgłoszenie trafiło do Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim, gdzie dyżur pełniła kom. Iwona Miras. Choć tego typu interwencje nie należą do standardowych obowiązków policji, funkcjonariuszka natychmiast zareagowała. Widząc powagę sytuacji, powiadomiła Dziki Patrol i rozpoczęła koordynację działań.
Problemem była lokalizacja – właściciel psa znajdował się daleko od samochodu, na szlaku w kierunku Rozdroża pod Kopą. Dodatkowo – z uwagi na długi weekend – dostępność niektórych służb była ograniczona, co mogło znacząco opóźnić pomoc.
Na szczęście do akcji włączyli się również myśliwi z Koła Łowieckiego „Głuszec” z Lwówka Śląskiego. Dzięki doskonałej znajomości terenu szybko dotarli do poszkodowanego psa i jego właściciela. Następnie pomogli przetransportować Daisy do samochodu, co znacząco skróciło czas dotarcia do lecznicy.
Jeszcze zanim ratownicy dotarli na miejsce, pies był już w drodze po specjalistyczną pomoc weterynaryjną. W lecznicy Daisy natychmiast otrzymała niezbędne leczenie.
Lwówecka policja:
⚠️ Przypominamy:
Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż w Polsce. W ciepłe dni często wygrzewa się na szlakach i leśnych drogach.👉 Pamiętaj:
• trzymaj psa na smyczy,
• unikaj gęstych traw i kamienisk,
• obserwuj ścieżkę,
• w razie ukąszenia – zachowaj spokój i jak najszybciej udaj się do weterynarza,
• ogranicz ruch psa, by spowolnić rozprzestrzenianie się jadu.
I dodaje:
🙏 Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w tę akcję – za współpracę, błyskawiczne decyzje i realną pomoc.
Oraz podsumowuje:
To kolejny przykład na to, że empatia, zaangażowanie i współdziałanie mogą uratować życie – nawet tam, gdzie nie ma obowiązku działania.