ETF-y uchodzą za narzędzie wygodne, stosunkowo przejrzyste i bardziej przyjazne dla osób, które nie chcą spędzać długich godzin na analizie raportów finansowych. To jednak nie oznacza, że są wolne od pułapek. Łatwość zakupu bywa złudna, ponieważ nawet prosty instrument można wykorzystać w niewłaściwy sposób. A wtedy zamiast spokojnie budować majątek, inwestor zaczyna błądzić, przepłacać, dublować ekspozycję, ulegać emocjom i w końcu dochodzi do przekonania, że giełda przypomina loterię. Spójrzmy zatem jakich błędów unikać na starcie, by mądrze korzystać z możliwości funduszy ETF.
Kupno tych samych aktywów w ramach różnych funduszy
Jednym z najczęściej popełnianych błędów w budowie portfela jest nadmierna ekspozycja na te same aktywa poprzez pozornie różne ETF-y. Inwestor nabywa fundusz oparty na indeksie S&P 500, po czym – kierując się lepszymi wynikami sektora technologicznego – dokłada ekspozycję na Nasdaq 100. W kolejnym kroku sięga po ETF globalny, zakładając, że w ten sposób zwiększa dywersyfikację. W rzeczywistości taka konstrukcja portfela często prowadzi do niezamierzonej koncentracji. Największe amerykańskie spółki technologiczne pojawiają się w każdym z tych indeksów, przez co ich udział w portfelu rośnie do poziomów znacznie wyższych, niż inwestor pierwotnie zakładał.
Dlatego dywersyfikacja powinna obejmować nie tylko geografię, ale również sektory gospodarki. Uzupełnienie portfela o różne klasy aktywów – w tym także instrumenty powiązane z rynkiem kryptowalut, np. oparte na kursie bitcoin usd – może dodatkowo ograniczyć koncentrację ryzyka. Należy także dokładnie analizować alokację poszczególnych funduszy, aby uniknąć nieświadomego powielania ekspozycji na te same spółki.
Pozorna prostota
Jednym z najczęstszych błędów jest założenie, że skoro ETF-y są proste, to można kupować je niemal bez zastanowienia. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się intuicyjne – jeden fundusz gwarantuje ekspozycję na amerykańskie spółki, inny na cały świat, kolejny na sektor technologiczny, jeszcze inny na obligacje albo surowce. Inwestor widzi więc szeroki wybór i dochodzi do wniosku, że im więcej takich funduszy wrzuci do portfela, tym będzie lepiej zabezpieczony. Co więcej, jeśli inwestujemy w czasie hossy, wpadamy w pułapkę myślenia, że "zawsze będzie rosło".
Brak zrozumienia, co naprawdę kupujemy
Drugi poważny błąd polega na kupowaniu ETF-u wyłącznie na podstawie nazwy albo krótkiego opisu. Wielu inwestorów zakłada, że skoro fundusz jest notowany na giełdzie i brzmi profesjonalnie, to jego działanie musi być oczywiste. Tymczasem różnice między ETF-ami są istotne i wpływają zarówno na ryzyko, jak i na oczekiwane wyniki. Właśnie dlatego przed zakupem warto sprawdzić, co znajduje się w portfelu funduszu, jaki indeks jest replikowany, jakie są największe pozycje oraz jaka część aktywów przypada na konkretny kraj lub sektor. Bez tej wiedzy ETF staje się tylko ładnie opakowanym produktem.
Zbyt duże oczekiwania
Kolejny błąd rodzi się z nadziei, że ETF-y zapewnią szybki i wysoki zwrot przy ograniczonym ryzyku. To bardzo kusząca wizja, zwłaszcza gdy ktoś czyta o historycznych stopach zwrotu amerykańskiego rynku akcji i zaczyna zakładać, że podobne wyniki będą powtarzały się regularnie. Niestety takie podejście niemal zawsze kończy się rozczarowaniem.
ETF nie jest maszyną do gwarantowanego pomnażania pieniędzy – to jedynie narzędzie, które pozwala uczestniczyć w zachowaniu określonego rynku. Skoro rynek bywa zmienny, fundusz również będzie zmienny. Skoro indeksy potrafią spadać przez wiele miesięcy, a czasem przez kilka lat pozostawać w stagnacji, to inwestor musi być na taki scenariusz gotowy. Jeśli ktoś wchodzi na rynek z oczekiwaniem, że co roku zobaczy dwucyfrowy wynik na plus, zacznie podejmować złe decyzje w pierwszym momencie słabości rynku, a to zazwyczaj prowadzi do panicznej wyprzedaży.
Niedocenianie własnej reakcji na spadki
Wiele osób deklaruje, że akceptuje zmienność, dopóki nie zobaczy pierwszego poważniejszego obsunięcia. I właśnie wtedy okazuje się, że teoria była znacznie łatwiejsza od rzeczywistości. ETF na szeroki rynek akcji jest mniej ryzykowny niż pojedyncza spółka, ale to nie znaczy, że jest odporny na spadki. Jeżeli portfel traci kilkanaście lub kilkadziesiąt procent i dotyczy to naszych ciężko zaoszczędzonych pieniędzy to emocje pojawiają się natychmiast. To dlatego wybór ETF-u powinien być dopasowany nie tylko do ambicji inwestora, lecz również do jego odporności psychicznej. Dla jednej osoby rozsądnym wyborem będzie fundusz oparty wyłącznie na akcjach globalnych, dla innej lepsze może się okazać rozwiązanie mieszane, w którym część portfela stanowią obligacje.
Mylenie ETF-u z innym instrumentem
To błąd, który dla początkujących bywa wyjątkowo kosztowny. Na platformach inwestycyjnych obok fizycznych ETF-ów mogą pojawiać się także instrumenty o podobnych nazwach, lecz zupełnie innej konstrukcji, na przykład kontrakty CFD. Kto nie zwraca uwagi na szczegóły, może sądzić, że kupuje prosty fundusz indeksowy, a w rzeczywistości wybiera produkt lewarowany, krótkoterminowy i zdecydowanie bardziej ryzykowny.
Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny, a przedstawione treści nie stanowią porady inwestycyjnej, podatkowej ani rekomendacji do zakupu jakichkolwiek aktywów. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem, w tym z możliwością utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Wartość instrumentów finansowych może ulegać znacznym wahaniom, a wyniki osiągnięte w przeszłości nie gwarantują podobnych rezultatów w przyszłości.
Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej zaleca się przeprowadzenie własnej analizy oraz konsultację z licencjonowanym doradcą finansowym.
Zdjęcie: freepik.com.