W marcu 2017 roku z terenu przy ul. Staroszkolnej w Bolesławiec zniknął pomnik upamiętniający miejsce, gdzie przymusowo pracowali więźniowie filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Już wtedy informowaliśmy, że monument został zdemontowany i wywieziony z miejsca, które dla wielu mieszkańców ma szczególne znaczenie historyczne.
Jak wyjaśniano wówczas, teren jest własnością prywatną, a sam monument miał zostać poddany renowacji. Od tego czasu minęło dziewięć lat. Do dziś pomnik nie wrócił ani na pierwotne miejsce, ani w inne wyeksponowane miejsce w przestrzeni publicznej miasta.
Sprawą interesowali się radni. W 2019 roku interpelację w tej sprawie złożył m.in. Mirosław Sakowski. W odpowiedzi urząd miasta wskazywał, że właściciel terenu przeprowadzi renowację pomnika. Nie przedstawiono jednak konkretnego terminu ani koncepcji jego ponownego ustawienia. Obecnie pomnik jest magazynowany na terenie Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.
Dziś, 24 lutego 2026 roku, w miejscu dawnego zakładu pracy przymusowej nie ma trwałego oznaczenia ani stałej tablicy informacyjnej. Osoby zainteresowane historią miasta zwracają uwagę, że brak jakiegokolwiek widocznego upamiętnienia sprawia, iż to miejsce dla przypadkowych przechodniów niczym nie różni się od innych terenów w okolicy.
Pytania kierowane są do władz miasta, w tym do prezydenta Piotr Roman. Dlaczego przez niemal dekadę nie wypracowano rozwiązania, które pozwoliłoby w godny sposób oznaczyć teren dawnego zakładu pracy przymusowej? Czy miasto próbowało postawić pomnik, przejąć inicjatywę lub zaproponować alternatywną formę upamiętnienia – na przykład tablicę czy niewielką instalację historyczną?
W przestrzeni publicznej Bolesławca regularnie odbywają się uroczystości rocznicowe i wydarzenia patriotyczne. Tym bardziej zauważalny jest brak trwałego znaku pamięci w miejscu związanym z tragiczną historią II wojny światowej.
Mieszkańcy wciąż zadają to samo pytanie: czy po tylu latach miasto podejmie wreszcie konkretne działania, aby pamięć o przymusowych pracownikach i ofiarach wojny była w Bolesławcu widoczna i trwała?
Oto odpowiedź prezydenta Bolesławca:
Ten czas nie był czasem bezczynności – był czasem porządkowania faktów. Do niedawna błędnie wskazywano lokalizację obozu pracy AL Bunzlau I. Dzięki staraniom Urzędu Miasta pozyskaliśmy zdjęcia lotnicze i inne dokumenty archiwalne, z których jednoznacznie wynika, że obóz pracy znajdował się w innym miejscu, niż wcześniej twierdzono. I to właśnie ta zasadnicza rozbieżność – między utrwaloną narracją a nowymi materiałami źródłowymi – sprawiła, że nie zdecydowano się na pochopne oznaczanie terenu i utrwalanie błędu w przestrzeni publicznej, bo w przypadku tak dramatycznej historii każda tablica i każdy głaz stają się trwałym komunikatem dla kolejnych pokoleń.
Realna odpowiedź jest taka: zaczynamy od faktów, a dopiero potem od symboli. Naszym celem jest stworzenie trwałej i opartej na źródłach formy upamiętnienia. Zamierzamy ponownie skontaktować się w tej sprawie z Instytutem Pamięci Narodowej, aby nowa forma upamiętnienia została jednoznacznie zweryfikowana i mogła stanowić podstawę do dalszych działań. W przyszłości planujemy stworzenie rzetelnej w treści tablicy informacyjnej, opartej wyłącznie na zweryfikowanych materiałach archiwalnych, a nie na wielokrotnie powielanych przekazach
Piotr Roman, prezydent Bolesławca