Kolęda to istotne źródło dochodu w parafiach. O kulisach finansów opowiada duchowny, który przez lata chodził w Bolesławcu po kolędzie jako wikariusz.
Jak wynika z relacji księdza, przed pandemią datki były znaczne. W kopertach najczęściej znajdowało się od 50 do 200 zł, ale zdarzały się też wyższe kwoty – nawet 400 zł.
– W styczniu 2020 roku zebrałem na kolędzie około 30 tysięcy złotych – mówi duchowny. – Potem całość była dzielona między diecezję, parafię i księży.
Schemat podziału był prosty: zebrana kwota dzielona była na trzy duże części – jedną dla diecezji, jedną na potrzeby parafii i trzecią do podziału pomiędzy księży. Jeśli w parafii było trzech duchownych, trzecia część dzielona była równo.
– Po takim podziale wychodziło około 10–11 tysięcy złotych na jednego księdza – dodaje.
Na kolędę i „dla księdza”
W praktyce – jak wynika z relacji – system ten często był obchodzony. Wierni nierzadko dawali dwie koperty: jedną oficjalnie „na kolędę”, drugą bezpośrednio dla księdza, z wyraźnym poleceniem, by pieniądze nie trafiły do proboszcza.
– Ludzie wprost mówili, żeby nie oddawać tych pieniędzy proboszczowi – relacjonuje duchowny. – Czasem dawali je nawet wprost do ręki i kazali schować do kieszeni.
Jak twierdzi, wierni doskonale znali mechanizm podziału pieniędzy i wiedzieli, że wikariusz otrzymuje jedynie niewielką część całej sumy – szacunkowo około 10–12 proc. tego, co zostaje zebrane w parafii, gdzie w sumie jest 3 księży.
Proboszcz decyduje
Kluczową postacią w całym systemie jest proboszcz. To on zarządza pieniędzmi przeznaczonymi „na parafię”, a wikariusze – jak podkreśla rozmówca – nie mają realnej kontroli nad tym, na co środki są wydawane.
– Z tą częścią parafialną wikariusz nie wie, co się dzieje – mówi. – To są decyzje proboszcza.
Według relacji duchownego, sympatia lub niechęć wiernych do konkretnego proboszcza miała realny wpływ na przebieg kolędy. Zdarzało się, że mieszkańcy pytali ministrantów, który ksiądz przyjdzie, a jeśli był to proboszcz – rezygnowali z przyjęcia kolędy. Czasy się zmieniły, teraz wierni sami muszą zapraszać księdza i odpowiednio wcześniej zgłosić to w kościele.
Jedyna szansa na pieniądze w roku
Na wsiach kolęda bywa – jak podkreśla rozmówca – jedynym momentem w roku, gdy ksiądz może realnie podreperować swój budżet.
– Jeśli ksiądz nie uczy w szkole, to kolęda jest jedynym zastrzykiem gotówki. Albo wystarczy na cały rok, albo pozwoli spłacić zobowiązania – mówi.
Pandemia, zmiany społeczne i coraz rzadsze przyjmowanie kolędy sprawiają jednak, że – jak przyznają sami duchowni – te wpływy są dziś znacznie niższe niż jeszcze kilka lat temu.
Szacujemy, że w 2026 roku parafie w Bolesławcu mogą zebrać podczas kolędy ok. pół miliona złotych.