Pod koniec lipca 2025 roku Zosia, mieszkanka sąsiedniego powiatu, miała wykonane kontrolne badanie krwi. Wyniki, które pojawiły się na wydruku, zaskoczyły wszystkich swoją gwałtowną rozbieżnością z normami. Nie było żadnego symptomu, żadnego sygnału w codziennym zachowaniu dziewczynki, który tłumaczyłby tak głębokie odchylenia.

Diagnoza małopłytkowości padła natychmiast, a wraz z nią decyzja o pilnym skierowaniu Zosi do szpitala w Lubaniu. Stamtąd, transportem medycznym, przewieziono ją do Przylądka Nadziei we Wrocławiu. Tempo diagnostyki było zawrotne, a każdy kolejny krok przybliżał rodzinę do odpowiedzi, na którą nie byli przygotowani.

W klinice wykonano rozszerzoną morfologię, przeprowadzono kolejne badania, a także pobrano szpik kostny. Przez krótką chwilę tliła się w rodzicach nadzieja, że może doszło do pomyłki, że coś zostało źle odczytane, że istnieje inne wytłumaczenie. Ta nadzieja zgasła w jednej sekundzie, gdy z wyników wyłonił się obraz mutacji genu ERCC6L2 - choroby rzadkiej, nieprzewidywalnej i wymagającej natychmiastowego wdrożenia chemioterapii.

Rodzice przeżyli wstrząs. Zosia wyglądała i zachowywała się jak zdrowe, pełne energii dziecko. Rok wcześniej badania nie wykazały żadnych odchyleń. A jednak teraz diagnoza stanęła przed nimi jak przepaść, która otwiera się nagle i bez ostrzeżenia, odsłaniając ciemność wypełnioną jedynie strachem i pytaniami, na które nie było prostych odpowiedzieć.

Droga do przeszczepu

W lutym 2026 roku Zosię czeka przeszczep szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego, jedyna szansa na zatrzymanie postępu choroby i na to, by jej organizm otrzymał szansę na odbudowę. Dziesięcioletnia dziewczynka żyje teraz w rytmie wyznaczanym przez wizyty w Przylądku Nadziei, do którego co tydzień wraca na kontrolne badania krwi, które monitorują poziom płytek i ogólną wydolność organizmu.

To okres nieustannego napięcia, bo każdy wynik staje się odpowiedzią na jedno, ale za to najważniejsze pytanie: czy Zosia utrzymuje stabilność konieczną, by bezpiecznie przejść procedurę przeszczepu.
W tej codzienności nie można mówić o jakiejkolwiek pewności. Jest tylko czekanie, ostrożna nadzieja i lęk, który towarzyszy im w każdym dniu przygotowań.

Choroba zmienia wszystko

Choroba wymusiła zmiany w życiu całej rodziny. Tata pracuje teraz bliżej domu, aby móc towarzyszyć Zosi w leczeniu. Mama opiekuje się domem i chorą córką, starając się stworzyć jej namiastkę normalności.

Ula, starsza siostra Zosi, choć mieszkała już osobno, wróciła do domu rodzinnego, aby wspierać siostrę i rodziców. Pozostałe rodzeństwo również pomaga, jak tylko może. To ich wspólna walka, codzienny wysiłek zbudowany na miłości, strachu i cichej nadziei.

Każdy dzień podszyty jest lękiem

Zosia cierpi na niedoczynność tarczycy i insulinooporność, a teraz musi zmierzyć się z chorobą, której konsekwencji nikt nie umie przewidzieć.

Największym wyzwaniem dla rodziny jest nieustanny lęk o to, co wydarzy się jutro. Ciągle zadają sobie pytanie, czy organizm Zosi podoła leczeniu, oraz jak długo potrwa droga do odzyskania zdrowia po przeszczepie.

Świat Zosi

Zosia uwielbia taniec, aktorstwo, śpiew, malowanie i modę. Jej świat zawsze był kolorowy, pełen ekspresji, energii i twórczej pasji. Choroba wdarła się w jego sam środek w chwili, gdy Zosia rozwijała się w nim najpiękniej.

Rodzina robi wszystko, by ocalić choć część tej przestrzeni, choć w warunkach szpitalnych nie jest to proste. Każdy gest, każda chwila, każda próba przywrócenia Zosi odrobiny normalności staje się aktem miłości i walki o jej wewnętrzne światło.

Przed Zosią przeszczep i długie miesiące leczenia. Rodzina potrzebuje wsparcia, by przejść przez ten czas z siłą i nadzieją. Każda wpłata jest realną pomocą, a każdy odruch serca staje się dla nich dowodem, że nie są w tej walce osamotnieni.

Największym pragnieniem rodziny Zosi jest to, aby blask jej dzieciństwa nie ustąpił przed cieniem choroby.

Jak pomóc?

Szczegóły na pomagam.cancerfighters.pl.