Bolesławianin skazany w związku ze sprawą opisaną w naszym artykule „Prezydent Piotr Roman zaatakowany na imprezie w kinie, jest WYROK” przekazał redakcji obszerne stanowisko. Twierdzi, że wyrok jest nieuczciwy, a cała sprawa została przedstawiona w sposób przekłamany.

W związku z wyrokiem skazującym mnie za rzekome groźby karalne wobec Prezydenta Miasta, Piotra Romana, pragnę stanowczo i kategorycznie odciąć się od przedstawionych zarzutów oraz wyrazić głębokie rozczarowanie tym orzeczeniem, które w mojej ocenie było głęboko niesprawiedliwe i stronnicze.

Jak podkreśla, jego zdaniem w procesie zabrakło pełnego obrazu wydarzeń: – Wyrok jest oparty na niepełnym i tendencyjnym obrazie zdarzeń. Dla zrozumienia kontekstu konieczne jest przyjrzenie się tłu całej sprawy.

Incydent miał miejsce podczas darmowego koncertu na otwarciu imprezy „Zatargi z teatrem” Anety Ćwieluch, który – w jego ocenie – był przedwyborczym spektaklem mającym na celu pozyskanie głosów młodych wyborców.

„Nie atakowałem Romana. To kłamstwo”

Bolesławianin zaprzecza, by groźby były skierowane do prezydenta. Jak twierdzi, jego emocje wynikały z frustracji spowodowanej niewpuszczeniem na koncert:

Moim jedynym celem było poinformowanie frontmana zespołu Dr Misio, w jakim charakterze występuje na wydarzeniu. Nie było żadnego bezpośredniego ataku na pana Romana, jak to usiłował przedstawić na sesji Rady Miasta. To kłamstwo.

Przyznaje, że padły wówczas ostre słowa – ale jak deklaruje – były one skierowane do osób z otoczenia prezydenta, nie do niego samego. – Słowa ostre i obraźliwe padły, ale nie do pana Romana. Były skierowane do osób z jego otoczenia. Krzyczałem „je*ać Romana”, a nie „zaje*ać Romana” – zaznacza.

„Presja, efekt mrożący, układ zamknięty”

Bolesławianin w swoim oświadczeniu stawia też poważne zarzuty wobec funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości:

Wyrok zapadł w atmosferze efektu mrożącego, gdzie młody asesor, pod ogromną presją rozstrzygnięcia sprawy z udziałem prominentnej osoby publicznej, nie był w stanie wydać niezależnego orzeczenia.

Nawiązując do sesji Rady Miasta pisze:

– Pan Roman, znany z zamiłowania do widowiskowości, ponownie ubarwił  „spektakl”, tym razem kosztem mojej wolności i dobrego imienia.

W jego opinii, cała sprawa pokazuje „smutną tendencję, w której polityka wkracza na sale sądowe, a sprawiedliwość ustępuje miejsca politycznej poprawności i presji. Dodaje również, że – według jego obserwacji – w Bolesławcu działa „układ zamknięty”.

Na koniec oświadczenia stawia pytanie: „Zastanawiam się, co mu się tak nagle przypomniałem? Wyrok był na początku roku.”


Zaufanie do sądów – co mówią badania

Zastrzeżenia Bolesławianina trafiają w szerszy – społeczny – kontekst. Według najnowszego sondażu IBRiS z września 2025 r., zaufanie do instytucji wymiaru sprawiedliwości w Polsce należy do najniższych w zestawieniu. W przypadku sądów odnotowano spadek zaufania do zaledwie 36,1 proc. – co oznacza, że blisko dwie trzecie badanych deklaruje obojętność lub brak zaufania. (ibris.pl)

W tym samym badaniu większość zaufania budzą instytucje neutralne społecznie, takie jak straż pożarna, ochotnicza straż pożarna czy wojsko. Taki kontrast – między sądami a służbami bezpieczeństwa – pokazuje wyraźną polaryzację w postrzeganiu instytucji państwa.