Do dramatycznych scen doszło w poniedziałek wieczorem, około 17:50, przy alei Wojska Polskiego w Bolesławcu. 17-latek wracał do domu z plecakiem pełnym książek. Natknął się na nieznanego mu mężczyznę, który siedział na ławce. (Wysoki blondyn w wieku około 20 lat).

Ten – zupełnie bez powodu – najpierw opluł poszkodowanego. Potem uderzył go „z partyzanta”.

Wywiązała się szarpanina. Napastnik chciał wyrwać swojej ofierze plecak. Gdy nastolatkowi udało się odzyskać jego własność, agresor wyciągnął nóż, grożąc: „Zarżnę cię, k**wo”. I przejechał mu tym ostrym narzędziem po twarzy.

Wtedy 17-latek stracił przytomność. Sprawca oddalił się, wystraszony przez świadków zdarzenia. Udał się w stronę Zygmunta Augusta.

Cała historia rozegrała się dosłownie kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym przebywały dzieci. Te mówiły później, że agresor apelował, by poszkodowany nie wzywał policji. I obiecywał, że mu zapłaci za milczenie.

Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego i policję. Nastolatek został przewieziony do szpitala, gdzie wykonano badania. Na szczęście nie stwierdzono ani złamań, ani obrażeń zagrażających życiu. Poszkodowany ma jednak poważnie opuchniętą i poranioną twarz.

Dziś zostało złożone zawiadomienie w tej sprawie. W komendzie wykonano też oględziny.

Według świadków i samego napadniętego agresor prawdopodobnie był pod wpływem narkotyków.

Sąsiedzi są przerażeni tym, że do takich rzeczy dochodzi „w biały dzień”. I że w mieście tyle osób jest pod wpływem narkotyków. Mają nadzieję, że policja szybko złapie sprawcę.

Policja na razie nie informuje o szczegółach sprawy, ale potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce. Do tematu wrócimy.