28 lutego 1995 roku Józef Król, ówczesny prezydent Bolesławca, podpisał akt notarialny z ks. Edwardem Boberem, w którym zobowiązał się w imieniu mieszkańców do nieodpłatnego oddania w użytkowanie wieczyste działki o powierzchni 264 m² w centrum Bolesławca oraz sprzedaży za obniżoną cenę (3 500 zł) posadowionego na niej budynku o powierzchni użytkowej 400,5 m².
Król wykonał postanowienie ówczesnej Rady Miasta. Już wtedy o wadze i potrzebie powstania parafialnego muzeum w tym miejscu przekonywał radny Zdzisław Abramowicz, który do rady wszedł z listy Wspólnoty Rodzin Katolickich. Była to organizacja pod egidą ówczesnego proboszcza kościoła przy placu Zamkowym, czyli ks. Edwarda Bobera.
Do sprzedaży działki oddanej w użytkowanie wieczyste 10 lat wcześniej (za 197,60 zł, z 99% bonifikatą) doprowadzili w 2005 roku radni reprezentujący Bolesławian z komitetów Ziemi Bolesławieckiej i Forum Samorządowego Ziemi Bolesławieckiej. O jak najwyższą bonifikatę dla parafii walczył wtedy radny Jarosław Kowalski, radny z Forum. Akt notarialny 6 lipca 2005 roku na sprzedaż działki podpisali prezydent Bolesławca Piotr Roman i wspomniany już ksiądz.
Na placu Zamkowym w budynku stojącym na tej działce miało powstać Regionalne Muzeum Sztuki Sakralnej. Pisaliśmy o tym w materiale: Miasto dało prezent jednej z parafii. Niestety, dwie dekady później muzeum wciąż nie powstało, a obietnica, na którą powoływano się w uzasadnieniu uchwały, nie została zrealizowana.
Skąd takie prezenty dla Kościoła?
Rodzący się samorząd po 1989 roku potrzebował silnego sojusznika jakim był Kościół katolicki i lokalni proboszcze. A ci grabili do siebie i wykorzystywali swoją pozycję wobec młodych polityków. Księża byli jednymi z najbardziej wpływowych osób w lokalnej społeczności, a oddanie ks. Boberowi za bezcen działki w centrum miasta pokazuje, jak Kościołowi płaciło się za polityczne alianse. Ks. Bober był wytrawnym politykiem o wiele bardziej niż księdzem, miał też swoją aktywną rolę w wyborach po 1989 roku. Tak opisuje go w swojej książce Samorząd dla mas. Krótka historia samorządu bolesławieckiego Dariusz Mucha:
Wszyscy wiedzieli, że podczas kazań ks. Prałat nie liczył się z nikim, a jeśli potrzebował kogoś napiętnować czy pochwalić, to się nie czaił. Roman nie zamierzał ryzykować „posiadania” silnego przeciwnika w swoim prawicowym obozie, co w zdecydowanym stopniu oddalałoby jego udział w drugiej turze. (...)
Aktualne jest pytanie: czy miasto będzie chciało w 2025 roku odzyskać działkę i budynek w centrum, powołując się na niedotrzymanie umowy? Wpływy Kościoła maleją. Sympatie prezydenta na pstrym koniu jeżdżą. Czy samorządowcy po 20 latach przedłożą interes miasta nad interes Watykanu?
Kulisy uchwały
Dyskusje w tej sprawie miały miejsce podczas sesji Rady Miasta w lutym 2005 roku. W projekcie uchwały podkreślano, że nieruchomość – działka nr 197 o powierzchni 264 m² – miała zostać sprzedana „na cele działalności sakralnej”. Jak wyjaśniał Naczelnik Wydziału Miasta i Gminy Jan Kisiliczyk, ustawa o gospodarce nieruchomościami (art. 68 ust. 1) pozwalała na udzielenie takiej bonifikaty między innymi kościołom i związkom wyznaniowym, pod warunkiem, że grunt zostanie wykorzystany zgodnie z zadeklarowanym celem.
Radny Jarosław Kowalski zaproponował podniesienie pierwotnie planowanej wysokości bonifikaty do 99%. Rada Miasta poparła ten wniosek większością głosów, finalnie zatwierdzając go w uchwale nr 31/308/05.
Jak finalnie przebiegło głosowanie w sprawie w sprawie wyrażenia zgody na udzielenie bonifikaty od ceny nieruchomości gruntowej sprzedawanej kościołowi na cele działalności sakralnej wraz z wniesionymi poprawkami? Radni głosowali następująco: głosy „za” – Z. Abramowicz, A. Czeczutka, J. Jasiukiewicz, E. Kowalski, J. Kowalski, S. Małkowski, B. Nowak, K. Pieszko, J. Pokładek, H. Prabucki, A. Skóra; głosy „przeciw” – J. Burniak, I. Dul, J. Paździora, S. Szypulski, L. Śliwko, G. Zbieg; w głosowaniu udziału nie wzięli – S. Andrusieczko i J. Kozioł.
Co obiecywano w 2005 roku?
Zgodnie z przyjętą uchwałą i towarzyszącym jej uzasadnieniem, parafia była zobowiązana do:
- Remontu i modernizacji budynku posadowionego na działce,
- Utworzenia w nim Regionalnego Muzeum Sztuki Sakralnej.
Zapis ten był zbieżny z wcześniejszym aktem notarialnym Rep. A nr 1395/95 z 28 lutego 1995 roku, który również nakładał obowiązek przystosowania obiektu do funkcji muzealnej. Termin wykonania tych prac określono wówczas do końca 2006 roku.
Podczas sesji radny Józef Burniak przypominał, że w akcie notarialnym znajduje się zapis jednoznacznie wskazujący na konieczność realizacji muzeum. Zwrócił przy tym uwagę, że – jak dotąd – diecezja nie wyraziła oficjalnej zgody na ulokowanie w tym budynku muzeum, co mogło stanowić przeszkodę w szybkim ruszeniu z planowaną inwestycją.
Dlaczego 99% bonifikaty?
Jak wyjaśniał Prezydent Miasta Piotr Roman, decyzja o przyznaniu tak wysokiej bonifikaty spoczywała wyłącznie w rękach Rady Miasta. Działka znajdowała się bowiem w użytkowaniu wieczystym kościoła, a jej właściciel (parafia) wnioskował o jej zakup. Na podstawie operatu szacunkowego wartość prawa użytkowania wieczystego oszacowano na 19 760 zł. Głosowanie nad wniesioną poprawką, aby bonifikata wynosiła aż 99%, zostało ostatecznie zaakceptowane 9 głosami „za”, przy 6 głosach „przeciw” i 2 „wstrzymujących się”.
Co przewiduje prawo w razie niewywiązania się z umowy?
Zgodnie z art. 68 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami, jeżeli nabywca zbył nieruchomość lub wykorzystał ją na inne cele, niż uzasadniające udzielenie bonifikaty, przed upływem 10 lat od dnia nabycia, jest zobowiązany do zwrotu kwoty równej przyznanej bonifikacie po jej waloryzacji. Trudność polega jednak na tym, że formalnie działalność sakralna nie musi ograniczać się wyłącznie do muzeum, a przepisy są dość elastyczne w kwestii oceny, czy cel został spełniony.
Minęło 20 lat – muzeum nie powstało
Choć w przyjętej w 2005 roku uchwale jasno zapisano zamiar utworzenia Regionalnego Muzeum Sztuki Sakralnej, przez minione dwie dekady nie doczekano się realizacji tej obietnicy. Sam budynek w dalszym ciągu nie funkcjonuje jako placówka muzealna. Wielu mieszkańców wciąż wspomina deklaracje sprzed lat i dopytuje, dlaczego te założenia nie zostały spełnione.
Czy miasto może domagać się zwrotu bonifikaty?
Teoretycznie tak – w razie udowodnienia, że nieruchomość wykorzystywana jest na cele inne niż sakralne i że nie spełniono warunków przyznania zniżki. Jednak w praktyce władze miejskie mogą napotkać trudności w jednoznacznym stwierdzeniu, że doszło do naruszenia zapisów. Dodatkowe komplikacje rodzi fakt, iż minęło już 20 lat – część radnych, którzy uchwalali bonifikatę, nie jest dziś aktywna w lokalnym samorządzie, a nadzór nad jej egzekwowaniem bywa rozproszony.
Co dalej?
Pytanie o losy muzeum przy pl. Zamkowym pozostaje otwarte. Coraz częściej podnoszone są głosy, że 99-procentowa bonifikata mogła zostać przyznana zbyt pochopnie lub przy niewystarczających gwarancjach co do efektu końcowego.
Na razie trudno wskazać, czy Rada Miasta podejmie próbę wyegzekwowania zwrotu bonifikaty lub ustalenia innego rozwiązania. Pewne jest natomiast, że sprawa ciągnąca się od 2005 roku staje się coraz głośniejsza w lokalnej debacie, a mieszkańcy mają prawo czuć się zawiedzeni brakiem realizacji muzealnych planów, do których kościół zobowiązał się w zamian za wyjątkowo preferencyjne warunki zakupu gruntu.