Rodzina cudzoziemki (6 osób, w tym 11-letnie dziecko i kobieta w ciąży) wynajmowała mieszkanie przy ul. Piaskowej w Bolesławcu od prawie 11 miesięcy. Zalegali z opłatami, ale 19 lipca kobieta zapłaciła właścicielce lokalu 2500 zł czynszu i uiściła część zaległości. Opłaty za gaz miały zostać rozbite na raty.

Mimo to w poniedziałek 22 lipca, w godzinach porannych, rodzinie odłączono gaz. A po południu migranci dostali wiadomość od właścicielki lokalu, że mają trzy dni na opuszczenie lokalu. Cudzoziemka skontaktowała się z prawnikiem, który powiedział jej, że zawarta umowa jest ważna i że wynajmująca powinna była złożyć wypowiedzenie.

Rodzina ponownie dostała wiadomość, że ma opuścić 62-metrowe mieszkanie. Była mowa także o wymianie zamków do drzwi i odłączeniu prądu. W końcu w środę 24 lipca rzeczy całej rodziny zostały wyniesione przed dom, a wszyscy jej członkowie opuścili lokal, bo weszli nowi najemcy

Zapadła noc, a 6-osobowa rodzina została bez dachu nad głową.

Wezwany na miejsce patrol policji zadbał o pomoc dla rodziny, choć nie była to łatwa sprawa (matka, choć miała wszelkie pozwolenia, bezpodstawnie bała się, że zostanie z dziećmi deportowana z Polski). Policja udzieliła schronienia rodzinie w poczekalni na komendzie, temperatura na dworze wynosiła bowiem poniżej 15 stopni. W ciągu kilku godzin udało się policji uzgodnić, kto zajmie się wyrzuconymi na bruk ludźmi.

– Zgodnie z ustawą o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, zapewnieniem zakwaterowania uchodźcom z Ukrainy, znajdującym się na terenie miasta Bolesławiec, zajmuje się Wojewoda Dolnośląski za pośrednictwem Starosty Bolesławieckiego. Na terenie Bolesławca znajdują się dwa punkty zakwaterowania prowadzone i nadzorowane przez Starostwo Powiatowe. Sprawa ukraińskiej rodziny, która została zgłoszona w dniu 25 lipca przez Policję została, zgodnie z właściwością, przekazana pracownikom Starostwa Powiatowego w Bolesławcu – informuje Robert Rzepnicki, zastępca prezydenta Bolesławca.

Pracownicy Starostwa zareagowali i pomogli. Rodzina znalazła schronienie w powiatowej placówce przy al. Tysiąclecia.

Wiemy, że rodzina znalazła już dwa mieszkania, do których jej członkowie się przeprowadzili.