Nigdy wcześniej nie czytałam pani felietonów, odrzucały mnie już same tytuły. Tym razem tytuł też mnie odrzucił, ale zaciekawił mnie opis tego artykułu, więc zajrzałam. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, czym jest felieton oraz że pani opisuje swoje przemyślenia i nikt nie każe być pani obiektywną. Jednakże uważam, że w takiej formie (jak i w każdej innej) obowiązują jakieś zasady.Apeluję o większą tolerancję dla ludzi, którzy należą do Kościoła katolickiego i wierzą w to, że Jego zalecenia jednak SĄ słuszne."Jest w tej książce jedna, stara jak Watykan myśl: seks służy jedynie prokreacji. Opakowanie jest tylko nowocześniejsze. Kościół zgadza się, że seks jest wielka frajdą, ale wierni, szczególnie kobiety, muszą pamiętać o tym, że o ich życiu intymnym zawsze decydować będzie armia mężczyzn żyjących w celibacie." Z tym cytatem zgodziłabym się niemalże w całości, ale o moim życiu naprawdę nie decyduje żadna "armia mężczyzn żyjących w celibacie", ja sama decyduję o tym, jaką postawę przyjmę i jakie wartości będę wyznawać. Rozumiem, że dla pani ideologia i przykazania katolickie są całkiem obce, mam tylko nadzieję, że jeśli tak jest to tylko dlatego, że jest pani ateistką i nie należy do tego Kościoła. Dla mnie tak samo obca jest ideologia np. hinduizmu, dlatego całkowicie się nie stosuję do jego zaleceń i nie mają one żadnego znaczenia w moim życiu. A jeśli w pani życiu największą, jedyną wartością jest seks sam w sobie to bardzo mi przykro; nie będę jednak pani osądzać.Jeszcze raz apeluję o większą wrażliwość i tolerancję.