Drogi Lotosie, skończyłam historię Doroty, mogę Ci odpisać :)
Płacenie za kobietę w restauracji ( w ogóle płacenie za kobietę) wzięło się tylko i wyłącznie stąd, że kobiety nie mogły podjąć zawodowej pracy, a ta domowa była niepłatana. Zwyczajnie nie miały pieniędzy, by za siebie zapłacić. Trudno więc uznać to za przywilej kobiet. To raczej dowód ich wcześniejszej niskiej pozycji społecznej, a nie jakiejś wydumanego przez Ciebie lepszego traktowania płci pięknej. Teraz kobiety zarabiają i kiedy nie są zaproszone, mogą zupełnie spokojnie zapłacić za siebie. Więcej, mogą same zaprosić i zapłacić rachunek za drugą osobę. Czasami zdarza się tak, że mężczyzna jest podwładnym i idzie z szefową - kobietą do restauracji. Nie zapraszał jej, zwyczajnie jedzą razem. Płacą wtedy każdy za siebie. Nie wyobrażam sobie, by musiał zapłacić za szefową, tylko dlatego, że jest kobietą. Istnieje taki zwyczaj, że osoba zapraszająca płaci. Można z niego korzystać i ciągle być tą kobietą, za którą się płaci w restauracji. Należy tylko unikać wyjść z kolegami, kumplami, czy koleżankami, by nie popełnić faux pas, kiedy odmówi się płacenia za siebie z racji bycia kobietą.