Zastanawiam sie jaki konsument instytucjonalny ukrywa sie pod hasłem „sieć wewnętrzna"i jedynym co przychodzi do głowy są zakłady pracy :-).
Wewnętrzna sieć sprzedaży - sklep z gwoź…
-
Dobrze oceniany
-
Dobrze oceniany
Oj, Julian, no chodziło mi o nepotyzm :).
-
Dobrze oceniany
Zakłady pracy odpadają, tam by szybciej Doda chwyciła, a ona jest refundowana...
-
Dobrze oceniany
Neopotyzm to króluje na czubeczku naszych Bezradnych Miejskich. Małe rodzinne firemki - to jest przedsiębiorczość.
-
Dobrze oceniany
A wracając do gwozdzi, to większość z nich nie ma żadnego zastosowania bez młotka. Mówi o tym skecz kabaretu Paranienormalni - M jak młotek :).
-
Dobrze oceniany
Już po ptokach. Zarząd Stowarzyszenia BnB powinien chyba zrewidować swe poglądy na temat użyczania renomy imprezy komercyjnycm przedsięwzięciom i nie narażac jej na śmieszność. Może pora zwołać Nadzwyczajne Walne by szeroko otworzyc okna i troche przewietrzyć.
-
Dobrze oceniany
No cóż, żenująca była sieć wewnętrzna - metafora codzienności :( Teraz mnie już nie interesuje, ktoś wyciągnie wnioski na przyszłość.
-
Dobrze oceniany
Lolka! Czemu się dziwisz. Wszak większość gwożdzi nie ma żadnego zastosowania, jeżeli nie użyjemy odpowiedniego młotka. Sama to zauważyłaś. Gwóżdż programu nie został wbity, bo młotek był nietrzeżwy i nie zna angielskiego. Ale bilety na koncert finałowy potaniały. Więc są i pozytywy: -).
-
Dobrze oceniany
Młotek się skuł i wszyscy odetchnęli z ulgą, a z kacem niech sam się zmaga :).
-
Dobrze oceniany
A może wewnetrzna sieć sprzedaży to sieć połączeń neuronowych w mózgu? Może jeden neuron sprzedawał bilet drugiemu neuronowi i tak po kilku dniach wszystkie neurony miały już swoje bilety, a że było ich tylko 2500. No cóż - nikt nie jest idealny. -).
-
Dobrze oceniany
Wewnętrzna sieć zdzieliła nabywców rzeczonych biletów całkiem za darmo obuchem po głowie i tyle.