Pogryzienie przez psa w Bolesławcu. Stra…

  • Dobrze oceniany

    Jak pamietam ten pies pogryzl rok moze dwa lata temu chlopcaw innym rejonie BOLESLAWCA. Jego wlasciciel uciekl z miejsca zdarzenia z psem. Bylo to zgloszone na policj, strazy miejskiej, chlopiec musial brac bolace zastrzyki bo nie znaleziona wlasciciela, pomino ze chlopiec go widzial. Do sprawy nalezy wrocic i wyjasnic.

  • Dobrze oceniany

    Dokładnie!!

  • Dobrze oceniany

    Rodzice chłopca powinni się zgłosić na policję i straż miejską. Oni mają dane właściciela psa i chłopiec go rozpozna. Kara musi być.

  • Dobrze oceniany
    anonim (qnP5Z) napisał(a):

    Rodzice chłopca powinni się zgłosić na policję i straż miejską. Oni mają dane właściciela psa i chłopiec go rozpozna. Kara musi być.

    Pokaż cytat

    Do tej nieudolnej straży miejskiej która mając na tacy pieniądze daje pouczenie?

  • Dobrze oceniany

    Nic nie da mand co krok to siersciuch gaz i po ryju właścicielowi również auuuuu

  • Dobrze oceniany

    Właściciele psów są nieodpowiedzialni. Brak kagańca, długa smycz lub jej brak, telefon przy uchu, udają że nie widzą jak pies załatwia swoje potrzeby, nie sprzątają po nim, po czym szybko się oddalają.
    Na zwrócone uwagi reagują różnie, zazwyczaj w sposób chamski, wulgarny np:… załóż sobie kaganiec, o co chodzi? on łagodny, chce się bawić, nikogo nie ugryzł i inne tego typu „mądrości”. Rzadkością jest, ze przeproszą bo się… zagapili. Szkoda, ze mandaty są rażąco niskie wobec wyrządzonych szkód.

  • Dobrze oceniany

    Noooo, jak smycz długa a właściciel krótkowidz to nic dziwnego źe nie widzi…

  • Dobrze oceniany

    Wrzucanie wszystkich właścicieli psów do jednego wora to ogromna niesprawiedliwość. Wymaganie, aby pies stale maszerował krótko przy nodze, przeczy biologii – to żywa istota, która potrzebuje ruchu, węszenia i swobody, a nie bezduszny robot sterowany pilotem. Długa smycz czy linka treningowa to dla miejskiego psa jedyna szansa na namiastkę normalnego spaceru. Kluczowym problemem w Bolesławcu nie jest zachowanie większości właścicieli, którzy są odpowiedzialni i sprzątają po swoich pupilach, ale absolutny brak infrastruktury. W mieście brakuje dedykowanych, bezpiecznych wybiegów, a przestrzeń publiczna jest zdominowana przez zakazy. Niestety, agresywna nagonka i brak empatii wylewające się z takich komentarzy rodzą patologie znacznie groźniejsze niż długa smycz – mowa o bezdusznym podrzucaniu trutek na trawniki, co stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno dla zwierząt, jak i dla bawiących się dzieci. Zamiast wzajemnej wrogości, miasto potrzebuje mądrych rozwiązań przestrzennych

  • Dobrze oceniany

    Chyba pani coś podkręciła, więcej jest bezmyślnych właścicieli psów. Jak będzie pani miała wybieg w centrum miasta to nie znaczy, że ma pani iść na ten wybieg przez pół miasta z psem na długiej smyczy, albo bez.
    Jest takie powiedzenie często adaptowane do różnych zawodów albo ludzi i np jedno brzmi „ motocykliści dzielą się na dwie grupy, tych co się już wywrócili i tych co mają to dopiero przed sobą.. ” więc można powiedzieć o psach „dzielą się na te co już ugryzly albo sprawiły kłopot mniejszy czy większy i te które mają to przed sobą”.
    Nigdy pani nie wie kiedy pies podwinie kogoś smyczą albo capnie bo po 10 latach bycia łagodnym poczuł gdzieś zagrożenie.
    To jest zapobieganie problemowi a nie leczenie pogryzionej twarzy dziecka i wzdychanie po fakcie bo fafik zawsze był taki grzeczny.

  • Dobrze oceniany
    urszula-juzenkow napisał(a):

    Wrzucanie wszystkich właścicieli psów do jednego wora to ogromna niesprawiedliwość. Wymaganie, aby pies stale maszerował krótko przy nodze, przeczy biologii – to żywa istota, która potrzebuje ruchu, węszenia i swobody, a nie bezduszny robot sterowany pilotem. Długa smycz czy linka treningowa to dla miejskiego psa jedyna szansa na namiastkę normalnego spaceru. Kluczowym problemem w Bolesławcu nie jest zachowanie większości właścicieli, którzy są odpowiedzialni i sprzątają po swoich pupilach, ale absolutny brak infrastruktury. W mieście brakuje dedykowanych, bezpiecznych wybiegów, a przestrzeń publiczna jest zdominowana przez zakazy. Niestety, agresywna nagonka i brak empatii wylewające się z takich komentarzy rodzą patologie znacznie groźniejsze niż długa smycz – mowa o bezdusznym podrzucaniu trutek na trawniki, co stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno dla zwierząt, jak i dla bawiących się dzieci. Zamiast wzajemnej wrogości, miasto potrzebuje mądrych rozwiązań przestrzennych

    Pokaż cytat

    👍świetnie napisane…

  • Dobrze oceniany

    „Unia Europejska nie posiada jednego prawa nakazującego psom noszenie kagańca. Takie zasady zależne są od każdego kraju z osobna. W Polsce prawo (np. Kodeks wykroczeń) wymaga jedynie ”zwykłych środków ostrożności„. Kaganiec jest w Polsce obowiązkowy tylko w kilku sytuacjach: 1) W komunikacji publicznej: Pociągi, autobusy czy tramwaje wymagają używania smyczy i kagańca (chyba że pies jest w transporterze) . 2) Rasy agresywne: Psy z oficjalnej listy ras uznawanych za agresywne muszą nosić kaganiec w miejscach publicznych. 3) Przepisy lokalne: Twoja gmina (lub miasto) może wymagać kagańca w określonych miejscach (np. w parkach lub na osiedlach) . 4) Podróż po UE: Podróżując za granicę (z paszportem dla zwierząt) , lokalne prawo danego kraju lub przewoźnik (np. linia lotnicza) mogą wymagać kagańca w miejscach publicznych”. Jeśli jesteśmy już sprawiedliwi to niech kagańce noszą również „małe” milusińskie pieski, nad którymi większość osób się zachwyca, bo właśnie takie pieski najczęściej potrafią ugryźć. Raczej nie pozbędę się traumy właśnie przez pogryzienie takiego „milusińskiego” psiaka, który, nie dość że biegał luzem „bo taki milutki”, to jeszcze nie miał kagańca „bo na taki malutki pyszczek nie warto zakładać”. Natomiast gdy widzę właściciela z dużym psem, nie podchodzę beztrosko bo to tylko zwierzę, nie moje, nie zna mnie i różnie może zareagować.

  • Dobrze oceniany
    anonim (vkVt7) napisał(a):

    Chyba pani coś podkręciła, więcej jest bezmyślnych właścicieli psów. Jak będzie pani miała wybieg w centrum miasta to nie znaczy, że ma pani iść na ten wybieg przez pół miasta z psem na długiej smyczy, albo bez.
    Jest takie powiedzenie często adaptowane do różnych zawodów albo ludzi i np jedno brzmi „ motocykliści dzielą się na dwie grupy, tych co się już wywrócili i tych co mają to dopiero przed sobą.. ” więc można powiedzieć o psach „dzielą się na te co już ugryzly albo sprawiły kłopot mniejszy czy większy i te które mają to przed sobą”.
    Nigdy pani nie wie kiedy pies podwinie kogoś smyczą albo capnie bo po 10 latach bycia łagodnym poczuł gdzieś zagrożenie.
    To jest zapobieganie problemowi a nie leczenie pogryzionej twarzy dziecka i wzdychanie po fakcie bo fafik zawsze był taki grzeczny.

    Pokaż cytat

    „Chyba pani coś podkręciła, więcej jest bezmyślnych właścicieli psów” – dotyczy to również osób nieposiadających psów, cóż… taki mamy klimat 😊

  • Dobrze oceniany
    urszula-juzenkow napisał(a):

    Wrzucanie wszystkich właścicieli psów do jednego wora to ogromna niesprawiedliwość. Wymaganie, aby pies stale maszerował krótko przy nodze, przeczy biologii – to żywa istota, która potrzebuje ruchu, węszenia i swobody, a nie bezduszny robot sterowany pilotem. Długa smycz czy linka treningowa to dla miejskiego psa jedyna szansa na namiastkę normalnego spaceru. Kluczowym problemem w Bolesławcu nie jest zachowanie większości właścicieli, którzy są odpowiedzialni i sprzątają po swoich pupilach, ale absolutny brak infrastruktury. W mieście brakuje dedykowanych, bezpiecznych wybiegów, a przestrzeń publiczna jest zdominowana przez zakazy. Niestety, agresywna nagonka i brak empatii wylewające się z takich komentarzy rodzą patologie znacznie groźniejsze niż długa smycz – mowa o bezdusznym podrzucaniu trutek na trawniki, co stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno dla zwierząt, jak i dla bawiących się dzieci. Zamiast wzajemnej wrogości, miasto potrzebuje mądrych rozwiązań przestrzennych

    Pokaż cytat

    Nie zgadzam się. W centrum miesta właściciele bardzo rzadko sprzątają po swoich psach, a na osiedlach, gdzie ruch pieszy jest dużo mniejszy albo nawet żaden nie sprzątają wcale. Różnica jest tylko taka, że w centrum bardziej się rozglądają, czy ktoś widzi, a poza centrum mają na to wywalone i zostawiają psie odchody bez żadnej krępacji mirszkańcom pod domami na trawnikach. I dlatego właśnie wszystkich wrzuca się do jednego wora, szanowna Pani.

  • Dobrze oceniany

    Pozwolenie na psy za ciężkie pieniądze z czipowaniem właścicieli włącznie. Pies to luxus. Za luxus trzeba płacić.

  • Dobrze oceniany
    urszula-juzenkow napisał(a):

    Wrzucanie wszystkich właścicieli psów do jednego wora to ogromna niesprawiedliwość. Wymaganie, aby pies stale maszerował krótko przy nodze, przeczy biologii – to żywa istota, która potrzebuje ruchu, węszenia i swobody, a nie bezduszny robot sterowany pilotem. Długa smycz czy linka treningowa to dla miejskiego psa jedyna szansa na namiastkę normalnego spaceru. Kluczowym problemem w Bolesławcu nie jest zachowanie większości właścicieli, którzy są odpowiedzialni i sprzątają po swoich pupilach, ale absolutny brak infrastruktury. W mieście brakuje dedykowanych, bezpiecznych wybiegów, a przestrzeń publiczna jest zdominowana przez zakazy. Niestety, agresywna nagonka i brak empatii wylewające się z takich komentarzy rodzą patologie znacznie groźniejsze niż długa smycz – mowa o bezdusznym podrzucaniu trutek na trawniki, co stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno dla zwierząt, jak i dla bawiących się dzieci. Zamiast wzajemnej wrogości, miasto potrzebuje mądrych rozwiązań przestrzennych

    Pokaż cytat

    Kup sobie działkę na wsi i rób wybieg dla kundli, nikt nie potrzebuje sralnika w mieście. Nie ma się co dziwić ze wszędzie zakazy i nakazy, ujadające kundle w blokach i ich głupi właściciele którzy twierdzą że przecież nic się nie dzieje. Powinien być urzędowy zakaz posiadania psów w bloku.

Dodaj komentarz

Dodając akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności. Aby mieć stały podpis, zaloguj się.