Widać że wypowiada się wielu, którzy autobusami miejskimi nie jeżdżą. Obowiązek by siedzieć aż się autobus zatrzyma? A miejsca stojące? Pośrodku autobusu jest miejsce dla rodziców z dziećmi w wózkach...rodzic stoi wyobraźcie sobie państwo. Jest to miejsce stojące. Jedną ręką trzymasz wózek, drugą trzymasz się np. barierki. W zdecydowanej większości przypadków - to spokojnie wystarcza.
Ale jest co najmniej jeden taki kierowca, który powinien z pracy dyscyplinarnie wylecieć, bo 'trzymanie' się nie daje nic a 'nagłe manewry hamowania', zdarzają się co parę minut. Też raz byłam poszkodowana przez tego pana. Sama nie upadłam ale wpadł na mnie pan stojący obok, który niestety nie był w stanie utrzymać się barierki przy nagłym szarpnięciu i przygniótł mi rękę, którą ja trzymałam barierkę. Pewnie głupio zrobiłam że nie zareagowałam, bo facet dalej jeździ bezkarnie jak wariat. Jak go widzę za kółkiem a 'świat się nie zawali' jak nie wsiądę to wolę np. ciężkie torby z zakupami dźwigać niż z nim jechać. Zdarzyło się nawet że pasażerowie pytali go czy jest pijany. Ci co jeżdżą różnymi autobusami regularnie na pewno wiedzą o kogo mi chodzi... Nie zdziwiła bym się gdyby to był właśnie ten pan.
Szkoda dziecka...