~Anonim napisał(a): Nie kłóćcie się. Zaczęło sie od ubitego talerza, a skończyło na starej porcelanie. Nie ma u mnie żadnych skaz na szkliwie i cieszę się z tego. Bolesławiecką ceramikę też mam. Restauracja pewnie wymieni talerze. I wszystko będzie dobrze.
Dlaczego to "i" wyszło mi duże i po kropce? ;).
Weryfikację knajpy zaczynam od obrusa na stole. Czy jest świerzy i czysty. Ale jeżeli taki jak w 'opałkowej chacie' to moje oczekiwania są mocno zaniżone. Na deskach poobijane statki nie podpadają.
Jeśli coś tam zjem to tylko dlatego że świeżo z pieca. Dymiące gary w kuchni ztały się reliktem. Frytkownice i mikrofalówki?
Br. Aż mną wstrząsa. To lepiej na dechach. No gdyby jescze te solniczki...
Z tego co pamietam to w solniczkach są łyżeczki malutkie ;/.
Wiem że mają tam solidarmość. Dodatkowy koszt, jak pomyślę że moja ciotka kolekcjonuje łyżeczki...
Niedługo sprawdzę.
~Liza napisał(a): Ludzie z zagranicy zachwycają się Opałkową ale Polacy jak to mają w nawyku to tylko marudzić potrafią ;)
No, moze nie należy nazywać tego marudzeniem, to tylko opinie ludzi, którzy mają takie a nie inne gusta.