Zdrada emocjonalna

  • Dobrze oceniany

    Byłam jedną z takich naiwnych. On żalił się jak bardzo jest samotny, że zawiódl się na znajomych itd Na szczeście ja nie zakochałam się tylko nie zwróciłam uwagi na to kiedy nasze rozmowy zaczeły schodzić na temat seksu i nie powiem wciągnęlam sie jak glupia nastolatka dając się zbalamucić pierwszemu lepszemu. No i stało się. Mąż o wszystkim się dowiedział. Wybaczył mi. Minęło 5 lat jesteśmy najszczęsliwsi na świecie. To czy partnerzy wybaczają sobie zdradę zależy tylko od siły uczuć i chęci. Kocham swojego mężulka najbardziej na świecie i może to głupio zabrzmi ale gdyby nie tamten skok w bok może nie bylibyśmy już małżeństwem a tak postanowiliśmy o siebie walczyć oboje i obudziliśmy w sobie uczucia do siebie na nowo.

  • Dobrze oceniany

    Wszystko w życiu jest po cos, odkąd istnieje człowiek, odtąd istnieja problemy :) ) nasze życie od poczatku polega na zbieraniu doświadczen, nikt nie obiecywał, że tylko dobrych. Zdrada jest sygnałem a nie wyrokiem, o ile OBIE strony chcą iść dalej razem :) ) Pozdrawiam Sure i jej tęsknoty ;)
    Odnosnie oczekiwan... tez kiedys niczego nie chcialam, nie potrzebowalam, ofiarowywalam siebie z ufnoscia i naiwnoscia, że przeciez skoro ja jestem taka, to i on bedzie taki... niestety, teraz wiem, ze granice w zwiazku są potrzebne, daja poczucie bezpieczenstwa i uczą facetów odpowiedzialnosci za stado... mój drugi zwiazek jest inny... i chyba szczesliwy, skoro słysze codziennie... jestes najwspanialsza na świecie. :) ) :) Zeby nie było, że to z amerykanskiego filmu... przeszlismy przez wiele roznych sytuacji, ktorych żadne by drugiemu nigdy nie wybaczyło... ;) tak sie kiedys zarzekalismy... wszystko przetrwalismy, ciezko było, długa praca, harówka wrecz, ale warto, patrze na niego codzien i wiem, ze z nikim innym nie byłabym tak szczesliwa ;)
    Moj ci on... chce sie zakrzyknać ;)

    Wszystkim, ktorym sama milosc nie wystarczy polecam portal o radykalnym wybaczaniu... ponizej podam maly urywek tego, co mozna tam poczytac.

    Najbardziej oburzają nas u innych te cechy, których sami w sobie jeszcze nie zaakceptowaliśmy, nie pokochaliśmy. Inni ludzie, swoim trudnym do zaakceptowania zachowaniem, tak naprawdę zmuszają nas do tego, abyśmy pokochali siebie. Są dla nas czymś w rodzaju lustra, w którym możemy dojrzeć nasz cień. Emocje, które pojawiają się w kontakcie z innymi ludźmi, są dla nas wskazówką - co mamy do uzdrowienia.

    Jeśli chcesz wiedzieć, jakich cech w sobie nie lubisz i jakich się prawdopodobnie wyparłeś, po prostu zastanów się, co cię drażni w otaczających cię ludziach. Popatrz w lustro, które ci dają. Jeśli przyciągasz wiele osób zagniewanych, być może nie dajesz sobie prawa do tego, aby uznać, że masz w sobie część, która potrafi się gniewać.

    A oto link

    radykalnewybaczanie.com.pl/….

  • Dobrze oceniany

    Bardzo mądrze piszesz rusałko.

  • Dobrze oceniany

    Ciekawe moje życie potoczylo się tak samo tylko słałem z drogiej strony, ciężko ale warto.

  • Dobrze oceniany

    ''Miej czas na to, aby pomyśleć - to źródło mocy. Miej czas na modlitwę - to największa siła na ziemi. Miej czas na uśmiech - to muzyka duszy. ''Matka Teresa z Kalkuty.

    O wybaczaniu mogłoby się wiele mówić, ale nie jest to takie proste kiedy dochodzi do zdrady. Miotani złością, nienawiścią chęci zemsty -nie zdajemy sobie sprawy, że szkodzimy tym tylko sobie. Druga strona, ta która odeszła bądź ma zamiar -decyzję już podjęła i na pewno swoim zachowaniem nie mamy na nią wpływu. Więcej-złość, agresja itp TYLKO UPEWNIA ich w przekonaniu że zrobili dobrze (bo dobrze że z taką wredną babą/chłopem-już nie jest) ;) Następna sprawa: WALKA o miłość-jaki w tym sens jeżeli obie strony tego nie chcą? I nie jest to tak że tylko mężczyźni są egoistami; ''ratowanie'' związku po zdradzie kieruje się różnymi pobudkami-najgorsze to te ''bytowe'' -oczywiście po tym kiedy się okaże że kochanek/kochanka -puszczają w trąbę :D Och jaka to wielka miłość WRACA do małżeństwa ''skrzywdzonego'' przez WYKORZYSTYWACZY. A ja się pytam: kto z ZEWNĄTRZ jest w stanie rozbić prawdziwy, opierający się na miłości związek? I odpowiadam: NIKT i ŻADNA SIŁA NA ŚWIECIE!
    Rusałko Kochana :) ozdrawiam i ''Moje Tęsknoty'' również dziękują Ci za pozdrowienia :D
    A co do tęsknoty za partnerem -kiedy jest w pracy, na wyjeździe, czy gdziekolwiek poza domem nawet na chwilę - dopóki ma miejsce w związku, taki związek ''nie ma szans '' na rozpad :)

    Jeszcze taka refleksja na temat linka Rusałki.
    Ujrzenie Odbicia siebie w innych ludziach, ma szansę; kiedy poddamy siebie szczerej samokrytyce. Materiał jest jest trudny dla ludzi na których mówię '' tylko złość trzyma mnie przy życiu'' :P
    I nie chodzi mi o ludzi SMUTNYCH i CIERPIĄCYCH - tacy, jak mi się zdaje ''zmuszeni'' zostają do zwolnienia tempa życia, dostrzegają więcej niż ludzie zajęci zabawą - co znowu- sprzyja przemyśleniom, wtedy chcemy się zmienić -chcemy się zmienić DLA SIEBIE- żeby już więcej nie cierpieć.

  • Dobrze oceniany

    Mnie tez mąż zdradził z kobieta, która ma męża ale gdy cala sytuacja miała miejsce jej mąż był na misji i dlatego mieli pole do popisu i dlatego tak dziewczyna sie zakochała a moj mąż nie lepszy zresztą. Ona twierdzila ze kocha mojego meza i zostawi swojego dla mojego, prowokowała spotkania u siebie w domku, ze niby bateria sie jej popsuła itp., mimo ze z nia rozmawiałam i wiedziała ze moj mąż ma rodzine, nie chciala przestac, mi mówila ze sie nie widują ale nie byłam głupia, teraz wiem ze była spragniona sexu bo gdy zbliżał sie powrót jej meża to bez slowa zmieniła nr. Tel i urwała kontakt z moim mężem a on z podkulonym ogonem wrócił do mnie( troche to trwalo i trwa do dziś abym zapomniala ale tego sie nie zapomina, juz nie jest tak jak dawniej). Najgorzej bylo wtedy gdy owa Pani znajac kilka tygodni mojego meża miala czelnośc ubliżac mi, twierdząc ze zna go lepiej niz ja, niby starsza, wyksztalcona ale w glowie miala wedlug mnie sieczke. Długo by pisac i przytaczac fakty, ale wiem jedno, że nigdy w zyciu nie spotkałam tak zimnej i wyrachowanej kobiety, bardzo dba o swoja reputacje co z tego, jak juz ktos na tym forum mądrze napisal "z szmaty jedwabiu nie zrobisz".

  • Dobrze oceniany

    To straszne nigdy nie chciałabym czegoś takiego przezyć.

  • Dobrze oceniany

    Nikt kto potrafi szanować drugą osobę nie chciałby zostać tak potraktowany.

  • Dobrze oceniany

    A owa ukochana mojego męża też została zdradzona przez swojego i doskonale wiedziala jak sie czuje zdradzana zona a mimo to nie chciała przestać wiec jedno można myslec o takiej kobiecie. Jak kiedyś powiedziała, że przyrzekła sobie że sie zemści na mężu i dopieła swego, tylko, że jej zdrada nie wyszła na jaw i może dalej udawać pokrzywdzoną i taką nieskazitelną, mój mąż jej mąż nie ukrywali, że sie "zakochali " niby, a ona zdradzała swojego męża i oszukiwała mojego twierdząc ze go kocha z premedytacją, to jakim musi być czlowiekiem! Współczuje jej dziecku, bo je tez oddawała po rodzinie byle by spędzic noc z kochankiem.

  • Dobrze oceniany
    ~T. Napisał(a): Kiedy kończy się przyjaźń, a zaczyna się romans?

    Odp. Do pyt. Wyżej
    Wtedy kiedy myślisz o drugiej osobie cały czas, chcesz z nią być, patrzeć na nią mąż ( lub żona) schodzą na dalszy plan. Irytuje cię wszystko we współmałżonku, porównujesz do obiektu twoich westchnień. Wtedy tylko jeden krok do zdrady fizycznej, bo emocjonalna zaczyna się w chwili fascynacji drugą osobą.

  • Dobrze oceniany

    A wpatrywanie się w kogoś z zachwytem np urodą czy zauroczenie np ładnym stroejm to tez zdrada emocjonalna cz nie?

  • Dobrze oceniany

    Jeżeli kobieta zachwyca się sukienką koleżanki to trudno to nazwać zdradą, ale jeżeli zachwyt w niej budzi przystojna twarz kolegi z biura i wyobraża sobie co by był gdyby... to tak to według mnie zdrada emocjonalna. Wielu mężczyzn i kobiet kochając się z partnerem wyobraża sobie kogoś innego to w porządku? Myślę że każdy ma inne granice zdrady emocjonalnej. Jeden toleruje to czego drugi by nie zaakceptował.

  • Dobrze oceniany

    Zgadzam sie, jesli intensywnie myslimy o drugiej osobie lecz to nie jest nasz partner to juz jest zdrada emocjonalna bo takie mysli szybko mogą przerodzic sie w cos wiecej, to może byc trudne przestać myslec jesli ciagle mamy stycznośc z danym obiektem westchnien ale jesli ktoś chce być i uważa sie za osobe w porządku to powinien nie prowokowac sytuacji w których mógłby zdradzic swoja polówke. Bo jesli ktoś z kimś spedził kilka wspaniałych lat, dogadywal sie bez slów to znaczy ze to chyba jest to, a gdy przychodzi moment ze zaczyna nam podobac sie ktoś inny należało by przeczekac a nie w jednej chwili podejmywac pochopne decyzje, szukac u swojego partnera tego co zafascynowało nas wczesniej, bo tak to mozemy skakac z kwiatka na kwiatek do konca zycia.

  • Dobrze oceniany

    Mądre słowa, aniolku.

  • Dobrze oceniany

    Do RUSAŁKI...
    Wiesz... , skopane zostało wszystko, poczucie bezpieczeństwa, lojalność, szacunek i przede wszystkim zakpił z mojej miłości. Kochałam bardzo tego gburowatego, oschłego człowieka za inne wartości, np. za to, że nigdy nie spojrzał na inna kobietę. Byłam dla niego tą jedyną, za którą oddałby wszystko. Stąd moje rozczarowanie. Czytałam gdzieś, że bardzo często rozchodzą się małżeństwa szczęśliwe, bo tak bardzo się kochali, że nie mogą pogodzić się z porażką. Chyba zaliczam się do tej grupy.
    Piszesz o bezwzględnych kobietach... ''Przyjaciółka'' mojego męża poniekąd taka jest, ale to mój mąż stanowczo powinien dać jej do zrozumienia żeby spasowała. On ją tylko ostrzegł, że zbyt wiele smsów pisze i żona mu w domu robi ''jazdy''. Potem pisała- ''Daj znać w umówiony sposób... '' Nigdy jej tak naprawdę nie powiedział, że jest poważnym problemem w naszym związku, że mamy poważne kryzysy, że mówimy o rozstaniu. Gdyby ją od siebie odseparował i nie odwzajemniał kokieterii myślę, że nawet najbardziej nachalna kobieta dałaby sobie spokój. Ta znajomość była dla niego zbyt wartościowa. Czuł motyle w brzuchu. Myślał o niej intensywnie, często przeglądał jej zdjęcia w internecie, szukał powodów do spotkań za miastem, itd. A ona, tak jaj piszesz mówiła mu jaki jest mądry i pomocny w jej rozterkach. Jednym słowem- TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI.
    Doradzasz, abym w tych trudnych chwilach mówiła mężowi jak bardzo go kocham. Uwierz... , słyszał to wiele razy, nie tylko w chwilach uniesień. Słyszał, że jest dla mnie wszystkim, że nie wyobrażam sobie życia bez niego, błagałam żeby nie odchodził. Od niego dostawałam tylko cięgi w postaci różnej krytyki, zarzutów i słów w stylu- ''Czego ty znów ode mnie chcesz kobieto... ! '' A najbardziej bolesna jest CISZA. To lubi najbardziej.
    Dziękuję za Twój komentarz. Czytam wszystkie rady, analizuje je, szukam swoich błędów. Owszem znajduję, nie jestem ideałem, aczkolwiek bardziej takie wzbogacenie potrzebne jest mojemu mężowi. W temacie ''emocjonalnej zdrady'' ma ograniczoną wiedzę, nawet stwierdzę, że nie wie co to jest. Pochodzi z wierzącej rodziny i kieruje się zasadami dziesięciu przykazań ale nie wie co to jest cudzołóstwo, a w tym przypadku DUCHOWE CUDZOŁÓSTWO.
    Rusałko, z powodu ograniczonego czasu do innych rad odniosę się w następnych komentarzach. Pisanie na tym forum to dla mnie swoista terapia. Muszę to z siebie wyrzucić, a czytanie komentarzy mądrych osób jest dla mnie budujące. Pozdrawiam.